Oglądasz wypowiedzi wyszukane dla frazy: dzenie ministra pracy i polityki spoĺ
|
| Wiadomość |
Lakiernia, stacja paliw - wybuch
|
ROZPORZÑDZENIE MINISTRA GOSPODARKI, PRACY I POLITYKI SPOłECZNEJ z dnia 29 maja 2003 r. w sprawie minimalnych wymagań dotyczàcych bezpieczeƒstwa i higieny pracy pracowników zatrudnionych na stanowiskach pracy, na których może wystàpić atmosfera wybuchowa
|
| |
|
|
Leki w apteczce
|
Propagowanie stosowania tego znaku również poza miejscami pracy pozwoliłoby unikn±ć wielu nadużyć zwi±zanych z oznaczaniem apteczek czy punktów pierwszej pomocy.
Zielony krzyż
Bior±c przykład spo¶ród krajów Europy Zachodniej zielonym krzyżem oznacza się punkty apteczne.
Niebieski krzyż
Większo¶ć służb ratunkowych jak na przykład GOPR, WOPR posługuje się niebieskim krzyżem na białym tle wraz z nazwami służb wokół krzyża. Coraz czę¶ciej spotyka się znaki do szpitali oznaczone niebieskim krzyżem lub białym krzyżem na niebieskim tle.
Niebieski krzyż sze¶cioramienny
Na karetkach pogotowia stosuje się krzyż sze¶cioramienny z eskulapem w ¶rodku.
Podziękowania za pomoc panu Norbertowi Rafalik z Promocji Mazowieckiego Zarz±du Okręgowego Polskiego Czerwonego Krzyża.
Biały krzyż na zielonym tle
Unia Europejska przyjęła Dyrektyw± Rady nr 92/58/EWG specjalny znak na oznaczenie przedmiotów w miejscu pracyzwi±zanych z udzielaniem pierwszej pomocy. Rozporz±dzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 1 grudnia 1998 r. (Dz. U. Nr 148 poz. 974) wdrożyło tę dyrektywę do prawa polskiego oraz wprowadziło normę dotycz±c± wygl±du takich znaków (PN-93/N-01256/03).
Znak ten i jemu pokrewne używane s± do oznaczania:
apteczki, punktu pierwszej pomocy, noszy, telefonu alarmowego.
Propagowanie stosowania tego znaku również poza miejscami pracy pozwoliłoby unikn±ć wielu nadużyć zwi±zanych z oznaczaniem apteczek czy punktów pierwszej pomocy.
|
Może wreszcie sie coś zmieni na lepsze ?
|
Dz.U.2007.228.1681
ROZPORZ?DZENIE MINISTRA PRACY I POLITYKI SPO?ECZNEJ z dnia 28 listopada 2007 r.
w sprawie warunków, sposobu oraz trybu gromadzenia i usuwania danych w ramach Elektronicznego Krajowego Systemu Monitoringu Orzekania o Niepe?nosprawno?ci
http://www.iniejawna.pl/p...7_228_1681.html
|
Orzekanie o niepełnosprawności
| |
Orzekanie o niepełnosprawności i stopniu niepełnosprawności ROZPORZĂ?DZENIE MINISTRA GOSPODARKI, PRACY I POLITYKI SPOŁECZNEJ z dnia 15 lipca 2003 r.w sprawie orzekania o niepełnosprawności i stopniu niepełnosprawności Dz.U.03.139.1328(Dz. U. z dnia 8 sierpnia 2003 r.) http://www.niepelnosprawni.info/labeo/app/cms/x/4915
|
| |
|
|
Prześwietlenia płuc przy badaniach okresowych ????
|
A dokładniej: zagadnienia zwi¹zane z profilaktyczn¹ opiek¹ zdrowotn¹ pracowników reguluj¹: art. 229 Kodeksu pracy (tj. Dz.U z 1998 r. Nr 21, poz. 94, ze zm.), ustawa z 27.6.1997 r. o s³u¿bie medycyny pracy (tj. Dz.U. z 2004 r. Nr 125, poz. 1317), rozporz¹dzenie Ministra Zdrowia i Opieki Spo³ecznej z 30.5.1996 r. w sprawie przeprowadzania badañ lekarskich pracowników, zakresu profilaktycznej opieki zdrowotnej nad pracownikami oraz orzeczeñ lekarskich wydawanych do celów przewidzianych w Kodeksie pracy (Dz.U. Nr 69, poz. 332, ze zm.), rozporz¹dzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z 28.5.1996 r. w sprawie zakresu prowadzenia przez pracodawców dokumentacji w sprawach zwi¹zanych ze stosunkiem pracy oraz sposobu prowadzenia akt osobowych pracownika (Dz.U. Nr 62, poz. 286, ze zm.).
|
i co wy na to?
|
Zamawiaj?cy odrzucił moj? ofertę motywuj?c to brakiem zamieszczenia przeze mnie w deklaracji zogdno?ci WE na ?rodek ochrony indywidualnej nazwy i adresu jednostki notyfikowanej, sprawuj?cej kontrolę i nadzór nad tym wyrobem (powołali się na paragraf 40 ust.1 pkt.2 Rozporz?dzenia Ministra Gospodarki Pracy i Polityki Społecznej z dnia 31 marca 2003r w sprawie zasadniczych wymagań dla ?rodków ochrony indywidualnej - który mówi o tym że wybrana przez poducenta jednostka notyfikowana przeprowadza kontrolę wyrobu co najmniej raz w roku). nie wpisanie przeze mnie nazwy adresu jednostki notyfikowanej było ?wiadome, gdyż wyrób który zaoferowałam w ofercie objęty jest certyfikatem oceny typu WE dopiero od lipca tego roku. zgodnie z paragrafen na który powołał się zamawiaj?cy kontrola tego wyrobu może nast?pić w okresie 12 m-cy od wydania certyfikatu WE na zaoferowany wyrób, a więc takowy czas jeszcze nie min?ł i w chwili obecnej (w toku tego postępowania) nie miałam obowi?zku takiej kontroli przeprowadzić, a co dopiero zawierać jakiekolwiek umowy o sprawowanie nadzoru. co innego byłoby gdyby mój wyrób posiadał certyfikat z dat? wydania dłuższ? niż rok - wtedy zgodziłabym się z postanowieniem zamawiaj?cego o wykluczeniu mnie z przetargu. oczywi?cie złozyłam protest - czekam na jego rozstrzygnięcie a co wy na to wszystko? chętnie usłyszę wasze opinie! czy mam rację?[/code]
|
CE na zestawy komputerowe
| |
Odsyłam do przepisów- (Dz.U.03.49.414 ) ROZPORZˇDZENIE MINISTRA GOSPODARKI, PRACY I POLITYKI SPOŁECZNEJ z dnia 12 marca 2003 r. w sprawie zasadniczych wymagań dla sprzętu elektrycznego (Dz. U. z dnia 24 marca 2003 r.) - to w sprawie z czego wynika konieczno?ć posiadania przez sprzęt ceryfikatu CE i deklaracji . W necie jest wiele stron wyja?niaj?cych sprawę CE . Konieczno?ć posiadania certfikatu CE istnieje już jaki? czas,więc z tego co się orientuję większo?ć sprzedawców,czy producentów, nawet niewielkich posiada certyfikaty na wyroby. W przypadku składaków nie wystarczy,że elmenty składaka s? oznaczone CE. Moim zdaniem to nie Zamawiaj?cego obci?ża sprawdzenie,czy CE zostało nadane zgodnie z przepisami i wszytskim procedurami. Ważne że sprzęt posiada oznaczenie.A z t? padaczk? to bym nie przesadzał:)
|
Certyfikat CE
|
na poczatek:
Co to jest oznaczenie CE ?
Oznakowanie CE na urz?dzeniu informuje nabywcę - użytkownika, że dany wyrób spełnia wymagania zasadnicze zawarte w Dyrektywach Rady Europy i krajowych regulacjach prawnych (okre?lonych np. dla sprzętu elektrycznego w zakresie bezpieczeństwa użytkowania w rozporz?dzeniu Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z dnia 12 marca 2003 roku oraz innych rozporz?dzeń m.in. zwi?zanych z kompatybilno?ci? elektromagnetyczn?).
Informacja ta gwarantuje użytkownikowi, że urz?dzenie z tym znakiem jest bezpieczne w eksploatacji, odporne na zaburzenia elektromagnetyczne i samo nie jest Ąródłem zaburzęń mog?cych spowodować zakłóceń w pracy innych urz?dzen.
i po kolei:
Certyfikat zgodno?ci jest to dokument wydany przez notyfikowan? jednostkę certyfikuj?c?, potwierdzaj?cy, że wyrób i proces jego wytwarzania jest zgodny z zasadniczymi wymaganiami.
a
Deklaracja zgodno?ci jest to o?wiadczenie producenta, jego upoważnionego przedstawiciela lub importera stwierdzaj?ce na jego wył?czn? odpowiedzialno?ć, że wyrób wyrób i proces jego wytwarzania jest zgodny z zasadniczymi wymaganiami.
|
na pocieszenie Od stycznia nowy PŁATNIK
|
to jest prawda wklejam info jakie dostałem z ZUS na pocztę Szanowni Państwo, W zwi?zku z wej?ciem w życie przepisów ustawy z dnia 30 paÄ˝dziernika 2002 roku o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (Dz. U. Nr 199, poz. 1673) dotycz?cych przekazywania przez płatnika składek informacji o danych do ustalenia składki na ubezpieczenie wypadkowe, planowane jest wydanie na przełomie grudnia 2003 i stycznia 2004 nowej wersji programu Płatnik. Nowa wersja 6.01.001 będzie zawierała odpowiednie zmiany, a w szczególno?ci nowy formularz ubezpieczeniowy ZUS IWA, którego wzór został okre?lony w Rozporz?dzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 29 listopada 2002 roku w sprawie różnicowania stopy procentowej składki na ubezpieczenie społeczne z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych w zależno?ci od zagrożeń zawodowych i ich skutków (Dz. U. Nr 200, poz. 1692 z póÄ˝n. zm.).
|
Lekarz prawądzący odmówił wystawienia druku N-9
|
| i niekoniecznie z drukiem N-9. Ten druk poszkodowany może przytargać na komisję. |
Koniecznie. Niekoniecznie tylko wtedy gdy pracodawca nie jest płatnikiem. A w tym - jesli dobrze czytam - przypadku akurat jest.
Nie kombinujcie za dużo z przepisami
Bo moze sie zdarzyc (i pewnie sie zdarza ), że ZUS odrzucic wniosek juz na "wejściu" z powodu braków formalnych i w goóle nie poprosi poszkodowanego przed oblicze orzecznika. I nie bedzie mial okazji niczego dostarczyc
Nie chce mi sie poprawiac pisowni (kopiuj-wklej wyszlo tak dziwnie), ale doczytac sie mozna;-)
ROZPORZÑDZENIE MINISTRA PRACY I POLITYKI SPO¸ECZNEJ1) z dnia 18 grudnia 2002 r. w sprawie szczegóΠowych zasad orzekania o staΠym lub dΠugotrwaΠym uszczerbku na zdrowiu, trybu post´powania przy ustalaniu tego uszczerbku oraz post´powania o wypΠat´ jednorazowego odszkodowania.
§ 2. PΠatnik skΠadek, [color=red]po otrzymaniu wniosku, kompletuje dokumentacj´ niezb´dnà do ustalenia uszczerbku na zdrowiu ubezpieczonego, spowodowanego wypadkiem przy pracy lub chorobà zawodowà, w szczególnoÊci: 1) protokóΠ powypadkowy; 2) prawomocny wyrok sàdu pracy; 3) kart´ wypadku; 4) decyzj´ o stwierdzeniu choroby zawodowej; 5) zaÊwiadczenie o stanie zdrowia wydane przez lekarza, pod którego opiekà znajduje si´ ubezpieczony; 6) odpis aktu zgonu — w przypadku zgonu osoby, która ulegΠa wypadkowi przy pracy, lub u której stwierdzono chorob´ zawodowà. § 3. PΠatnik skΠadek, po zakoƒczeniu leczenia i rehabilitacji przez ubezpieczonego, przekazuje wniosek wraz ze skompletowanà dokumentacjà, o której mowa w § 2, terenowej jednostce organizacyjnej ZakΠadu Ubezpieczeƒ SpoΠecznych, zwanego dalej „ZakΠadem”, wΠaÊciwej ze wzgl´du na miejsce zamieszkania ubezpieczonego, w celu skierowania ubezpieczonegona badanie przeprowadzane przez lekarza orzecznika ZakΠadu.[/color]
|
badania lekarskie
|
A ja znalazłem taki komentarz:
Orzeczenie (o braku przeciwwskazań) jest aktualne w okresie w nim wymienionym, jednak staje się nieaktualne w przypadku wystąpienia w tym okresie zdarzeń, które mogą wskazywać na zmianę stanu zdrowia pracownika. Pracodawca ma obowiązek dopuszczenia do pracy pracownika legitymującego się aktualnym wynikiem badania profilaktycznego (nie rozpatrujemy tu oczywiście innych warunków dopuszczenia pracownika do pracy, np. przeszkolenia w dziedzinie bhp). Nie jest to jednak obowiązek bezwzględny, co oznacza, że pracodawca może wynik badania uznać za niewystarczający. Nie chodzi bowiem o uzyskanie jakiegokolwiek orzeczenia lekarskiego, ale takiego, które stanowi efekt właościwej oceny zdolnoości pracownika do pracy na danym stanowisku.Wynika to z określonej w art. 15 Kodeksu pracy podstawowej zasady prawa pracy, nakazującej zapewnienie pracownikom bezpiecznych i higienicznych warunków pracy oraz stwarzającej po stronie pracowników uprawnienie do zapewnienia im faktycznego bezpieczeństwa pracy. |
Podstawa:
art. 229 Kodeksu pracy (tj. Dz.U z 1998 r. Nr 21, poz. 94, ze zm.), ustawa z 27.6.1997 r. o s³u¿bie medycyny pracy (tj. Dz.U. z 2004 r. Nr 125, poz. 1317), rozporz¹dzenie Ministra Zdrowia i Opieki Spo³ecznej z 30.5.1996 r. w sprawie przeprowadzania badañ lekarskich pracowników, zakresu profilaktycznej opieki zdrowotnej nad pracownikami oraz orzeczeñ lekarskich wydawanych do celów przewidzianych w Kodeksie pracy (Dz.U. Nr 69, poz. 332, ze zm.), rozporz¹dzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z 28.5.1996 r. w sprawie zakresu prowadzenia przez pracodawców dokumentacji w sprawach zwi¹zanych ze stosunkiem pracy oraz sposobu prowadzenia akt osobowych pracownika (Dz.U. Nr 62, poz. 286, ze zm.).
Autor: Ewa Drzewiecka
EKSPERT KADROWY
|
Znak CE - konieczny w oczyszczalniach ?cieków przydomowych?
|
Oczywistym jest, że zamawiaj?cy opisuj?c przedmiot zamówienia musi przestrzegać Polskich Norm przenosz?cych europejskie normy zharmonizowane(art. 30, ust 1), a w przypadku braku takich norm uwzględnia się inne normy wymienione w art. 30, ust. 2. Oprócz tego od roku Polska jako członek Unii Europejskiej ma obowi?zek umieszczania znaku CE na wyrobach okre?lonych w odpowiednich dyrektywach. Ż?danie, aby jaki? produkt posiadał takie oznaczenie jest więc jak najbardziej słuszne. Trudno mi jednak powiedzieć, czy przydomowe oczyszczalnie ?cieków mieszcz? się w kategoriach produktów, dla których wymagany jest znak CE. Wydaje mi się, że nie, ale nie jest to moja branża, więc trudno mi się wypowiedzieć. Może się na co? przydam, je?li wymienię rodzaje urz?dzeń/nr dyrektywy, które musz? posiadać ten znak (oczywi?cie nie wszystkie, tylko te, które wydaj? mi się najbardziej zbliżone do opisywanego zagadnienia). A już na pytanie, czy oczyszczalnia, b?dĄ który? z jej elementów mie?ci się w tym spisie musisz odpowiedzieć sobie sama. 1. Maszyny 98/37/WE - Rozporz?dzenie Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z dnia 10 kwietnia 2003 r. w sprawie zasadniczych wymagań dla maszyn i elementów bezpieczeństwa (Dz. U. nr 91 z 2003 r. poz. 858) 2. Niskonapięciowy sprzęt elektryczny 73/23/EWG 93/68/EWG - Rozporz?dzenie Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z dnia 12 marca 2003 r. w sprawie zasadniczych wymagań dla sprzętu elektrycznego (Dz. U. nr 49 z 2003 r. poz. 414) 3. Wyroby budowlane 89/106/EWG 93/68/EWG - Ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane (Dz. U. nr 89 z 1994 r. poz. 414, ze zmianami, szczególnie ze zmian? opublikowan? w Dz. U. nr 129 z 2001 r. poz. 1439) (oraz rozporz?dzenia wykonawcze) 4. Proste zbiorniki ci?nieniowe 87/404/EWG 90/488/EWG 93/68/EWG - Rozporz?dzenie Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z dnia 12 maja 2003 r. w sprawie zasadniczych wymagań dla prostych zbiorników ci?nieniowych (Dz. U. nr 98 z 2003 r. poz. 898) 5. Urz?dzenia ci?nieniowe 97/23/WE Rozporz?dzenie Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z dnia 8 maja 2003 r. w sprawie zasadniczych wymagań dla urz?dzeń ci?nieniowych i zespołów urz?dzeń ci?nieniowych (Dz. U. nr 99 z 2003 r. poz. 912)
|
Ekwiwalent za bilety do pracy zwolniony ze składek!
|
Ekwiwalent za bilety do pracy zwolniony ze sk?adek! S?d Najwy?szy uzna?, ?e dotychczasowa interpretacja przepisów przez ZUS dotycz?ca osk?adkowania ekwiwalentów za bilety jest nieprawid?owa. Zwolniona ze sk?adek jest nie tylko warto?? przekazanych pracownikom biletów, ale równie? ekwiwalenty za nie.
Ekwiwalent za bilet a bilet to z punktu widzenia ZUS nie to samo Zgodnie z rozporz?dzeniem sk?adkowym podstawy wymiaru sk?adek na ubezpieczenia spo?eczne nie stanowi? m.in. korzy?ci materialne wynikaj?ce z uk?adów zbiorowych pracy, regulaminów wynagradzania lub przepisów o wynagradzaniu, a polegaj?ce na uprawnieniu do zakupu po cenach ni?szych ni? detaliczne niektórych artyku?ów, przedmiotów lub us?ug oraz korzystaniu z bezp?atnych lub cz??ciowo odp?atnych przejazdów ?rodkami lokomocji. Wed?ug interpretacji ZUS zwolniona ze sk?adek jest warto?? finansowanych pracownikom biletów miesi?cznych lub „legitymacji zni?kowych”. Zwolnieniu nie podlegaj? natomiast ekwiwalenty za te ?wiadczenia, które - zdaniem ZUS - nie spe?niaj? warunku korzy?ci materialnych, którymi w tym przypadku s? „przekazywane pracownikom tzw. legitymacje zni?kowe uprawniaj?ce do ulgowych przejazdów, o ile pracodawca nie wyp?aci? z tego tytu?u ekwiwalentu pieni??nego”. Je?li zatem pracodawca, zamiast zakupu biletu, zwraca? podw?adnym jego równowarto?? - musia? odprowadzi? od tego ?wiadczenia sk?adki spo?eczne i zdrowotn?.
S?d uzna?, ?e ekwiwalent to równie? korzy?? materialna Zgodnie z przepisami, na które powo?ywa? si? ZUS, korzy?? materialna powinna wynika? z regulaminu i polega? na korzystaniu z bezp?atnych lub cz??ciowo odp?atnych przejazdów ?rodkami lokomocji. S?d Okr?gowy uzna?, ?e pod poj?ciem korzy?ci materialnej mo?na rozumie? zysk pieni??ny, a wi?c tak?e ekwiwalent pieni??ny i zmieni? decyzj? organu ubezpiecze? spo?ecznych uznaj?c, ?e podstawa wymiaru sk?adek na ubezpieczenie spo?eczne nie obejmuje zwrotu kosztów dojazdu do pracy.
S?d Najwy?szy: ZUS interpretuje przepisy na niekorzy?? p?atników! S?d Najwy?szy stwierdzi?, ?e ZUS b??dnie zinterpretowa? § 2 ust. 1 pkt 26 rozporz?dzenia sk?adkowego wy??czaj?cy z podstawy wymiaru sk?adek korzy?ci materialne wynikaj?ce z uk?adów zbiorowych pracy, regulaminów wynagradzania lub przepisów o wynagradzaniu i polegaj?ce na korzystaniu z odp?atnych lub cz??ciowo odp?atnych przejazdów ?rodkami lokomocji. Wed?ug SN wyk?adnia dokonana przez ZUS jest nieuprawniona i w ?aden sposób nie uzasadnia jej tre? ? przepisu.
SN: Ekwiwalenty przys?uguj?ce na podstawie przepisów wewn?trznych s? zwolnione ze sk?adek Wszelkie korzy?ci (przysporzenia) materialne uzyskiwane przez pracowników na zasadach wynikaj?cych z uk?adów zbiorowych pracy, regulaminów wynagradzania lub przepisów o wynagradzaniu z tytu?u korzystania z odp?atnych lub cz??ciowo odp?atnych przejazdów ?rodkami lokomocji nie wchodz? do podstawy wymiaru sk?adek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe (wyrok S?du Najwy?szego z 3 kwietnia 2008 r., II UK 172/07).
W ?wietle powy?szego wyroku powstaje pytanie: jak ZUS odniesie si? do orzeczenia S?du Najwy?szego?
Podstawa prawna:
§ 2 ust. 1 pkt 26 rozporz?dzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z 18 grudnia 1998 r. w sprawie szczegó?owych zasad ustalania podstawy wymiaru sk?adek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe (Dz.U. z 1998 r. nr 161, poz. 1106, ze zm.).
|
NIEPEŁNOSPRAWNI STRACĄ PRACĘ – ODPOWIEDŹ MPIPS
|
W zwi?zku z artyku?em „Niepe?nosprawni strac? prac?”, który zosta? opublikowany 25 czerwca 2008 r. w dzienniku „Polska The Times” (przeczytaj artyku? ), Ministerstwo Pracy i Polityki Spo?ecznej 30 czerwca 2008 r. opublikowa?o niniejsze sprostowanie.
NIEPE?NOSPRAWNI STRAC? PRAC? – ODPOWIED? MPIPS
Sugeruj?c mo?liwo?? utraty pracy przez wszystkie osoby niepe?nosprawne, których zatrudnienie obecnie wspierane jest ze ?rodków publicznych - tytu? artyku?u wprowadza w b??d, przypisuj?c rz?dowi wypowied? w tej kwestii (dos?. „220 tys. osób mo?e trafi? na bruk”). Taka teza jest ca?kowicie nieuprawniona, tym bardziej, ?e nie jest prawd?, jakoby Komisja Europejska domaga?a si? likwidacji dotacji na zatrudnienie tych osób w ogóle oraz zmniejszenia ich wysoko?ci o 20%. Wprost przeciwnie - projektowane nowe przepisy wspólnotowe, dotycz?ce udzielania pomocy na zatrudnianie przedsi?biorcom (rozporz?dzenie Komisji (WE) w sprawie stosowania art. 87 i 88 Traktatu WE uznaj?cych niektóre rodzaje pomocy za zgodne ze wspólnym rynkiem (GBER) przewiduj?, poza rekompensat? faktycznie poniesionych dodatkowych kosztów zatrudniania osób niepe?nosprawnych, mo?liwo?? sta?ego subsydiowania kosztów ich zatrudnienia do 75% tych kosztów. Tym samym nie jest prawdziwa przypisana Panu Ministrowi Dudzie wypowied?, ?e „na razie jest mowa o obci?ciu dotacji, ale liczymy na to, ?e uda si? wynegocjowa? z Komisj?, by te ci?cia zmniejszy?”.
By? mo?e autor artyku?u mia? na my?li niepokoje, jakie wywo?a?y sprzeczne sygna?y nadchodz?ce z KE w sprawie mo?liwo?ci udzielania wsparcia na ju? pracuj?ce osoby niepe?nosprawne. Dlatego te? Pe?nomocnik Rz?du ds. Osób Niepe?nosprawnych Pan Jaros?aw Duda uda? si? w dniu 5 czerwca br., w towarzystwie przedstawicieli polskiego Parlamentu i Urz?du Ochrony Konkurencji i Konsumentów do Komisji Europejskiej, w celu uzyskania potwierdzenia, ?e po wej?ciu w ?ycie nowych przepisów w sprawie tzw. „wy??cze? blokowych” mo?liwe b?dzie nadal wspieranie osób ju? zatrudnionych i takie zapewnienie uzyska?. Pan redaktor Ro?ek wiedzia?by o tym, gdyby uczestniczy? w specjalnie zorganizowanej 11 czerwca br. konferencji prasowej, dotycz?cej tego wydarzenia, albo przynajmniej zapozna? si? z komunikatem prasowym ministerstwa zamieszczonym na naszej stronie internetowej. Dowiedzia?by si? wówczas tak?e, ?e Komisja Europejska zwróci?a si? do strony polskiej o dostosowanie polskich przepisów do regu? obowi?zuj?cych w UE, w zakresie wysoko?ci pomocy udzielanej na zatrudnianie osób pracuj?cych w ochronie. Chodzi o zmniejszenie warto?ci tej pomocy o 12,5% najni?szego wynagrodzenia, o czym informowa? pan Minister Duda na wspomnianej konferencji.
W tym kontek?cie nale?y wskaza?, ?e nierzetelne informowanie spo?ecze?stwa o nieistniej?cych de facto zagro?eniach w postaci likwidacji dotacji na zatrudnianie osób niepe?nosprawnych, wywo?uje zupe?nie niepotrzebne niepokoje, zarówno w?ród pracodawców zatrudniaj?cych takie osoby, jak te? w?ród samych osób niepe?nosprawnych.
Nieprawdziwe jest tak?e twierdzenie, jakoby „rz?d nie opracowa? ?adnego planu uzdrowienia systemu zatrudniania inwalidów”. Jednak?e prawd? jest, ?e zmiany te nale?y wprowadza? z zachowaniem du?ej ostro?no?ci, tak aby nie spowodowa? negatywnych skutków na szczególnie wra?liwym rynku pracy osób niepe?nosprawnych.
Nie jest tak?e prawd?, ?e „rz?d polski nie kontroluje gdzie dok?adnie trafiaj? pieni?dze”. Obowi?zuj?ce w Polsce przepisy – zgodnie z wymogami prawa wspólnotowego - nak?adaj? na organy udzielaj?ce pomocy obowi?zek precyzyjnego monitorowania udzielonej pomocy.
Niezale?nie od powy?szego, powa?ne zastrze?enia musi wzbudza? fakt kreowania przez dziennik „Polska” negatywnego stereotypu osoby niepe?nosprawnej jako pracownika. U?ywanie okre?le?, które dawno wysz?y z u?ycia ze wzgl?du na ich pejoratywne zabarwienie (”inwalida”), formu?owanie uogólnionych negatywnych opinii na temat pracowników niepe?nosprawnych („wi?kszo?? polskich inwalidów nie jest ani wydajna ani dobrze wyszkolona”), nie przyczynia si? do zwi?kszenia motywacji potencjalnych pracodawców do zatrudniania osób niepe?nosprawnych.
Przedstawiaj?c powy?sze ze zdumieniem stwierdzamy ca?kowity brak profesjonalizmu i rzetelno?ci dziennikarskiej, czego wyrazem jest omawiany artyku?, i brak autoryzacji wypowiedzi Pana Ministra Dudy oraz zignorowanie zasady ich cytowania, co w konsekwencji pozwala autorowi artyku?u na przypisanie Ministrowi wypowiedzi, które nie mia?y miejsca.
Autor: S?u?by Prasowe MPiPS, dodano: 2008-06-30 11:37 ?ród?o: Ministerstwo Pracy i Polityki Spo?ecznej http://www.baza-wiedzy.pl...2&press_id=4831
|
jak założyć małą firmę
|
spełniam prośbę tarby i tomka z wątku o pracy dla niepełnosprawnych
1 - każdy, kto chce starać się o fundusze na rozpoczęcie działalności gospodarczej musi zarejestrować się w powiatowym urzędzie pracy, jako osoba niepełnosprawna poszukująca pracy
2 - następnie trzeba zgłosić się do wydziału rehabilitacji zawodowej tegoż urzędu (w toruniu ma taką nazwę) i poprosić o wniosek na przyznanie osobie niepełnosprawnej środków na podjęcie działalności gospodarczej szczegółowo reguluje to rozporządzenie ministra pracy i polityki społecznej z dnia 17 października 2007 roku (poniżej link do rozporządzenia i wzoru wniosku)
http://www.pup.torun.pl/dokumenty/07122 ... dzenie.pdf
do wniosku dołączamy także wstępny biznes-plan (niestety, nie mam linka do wersji pdf, druk otrzymałem w urzędzie)
potem pozostaje nam czekać na wstępne rozpatrzenie wniosku jaka jest kwota, o którą możemy się ubiegać? - na dzień dzisiejszy, to suma do 40 tys. złotych
aby ją otrzymać potrzebne nam będzie jakieś zabezpieczenie, zazwyczaj to 3 poręczycieli, którzy muszą zarabiać określoną sumę brutto (to zależy od ilości środków, o które się ubiegamy)
Po wstępnym rozpatrzeniu wniosku, urząd zaprasza na rozmowę negocjacyjną, w trakcie której omawiany jest bardzo szczegółowo wniosek o przyznanie dotacji i wyszczególnione w nim koszta.
Po takiej rozmowie podpisujemy z urzędem umowę wstępną o przyznanie nam środków finansowych. W tej umowie określone terminy: - rozpoczęcia działalności gospodarczej (przykładowo 2 miesiące) - wydania wszystkich otrzymanych pieniędzy (przykładowo 3 miesiące)
Po podpisaniu tej umowy potrzebne są następnie podpisy poręczycieli: - urząd daje każdemu z poręczycieli druki, które wypełnia ich zakład pracy (w przypadku osoby zamężnej, potrzeba także podpisu współmałżonka naszego poręczyciela)
Kiedy wszyscy poręczyciele podpiszą umowę, składamy swój podpis i.... możemy udać się do urzędu miejskiego do wydziału rejestracji i zgłosić w nim działalność gospodarczą
z zaświadczeniem z urzędu miejskiego udajemy się do urzędu statystycznego po numer regon, potem robimy pieczątkę i zakładamy konto firmowe następnie udajemy się do urzędu, gdzie na podany przez nas numer konta urząd przelewa przyznane wcześniej środki uffffffff
jestem właśnie na tym etapie - dziś zakładam konto i jadę do urzędu
do końca czerwca muszę (zgodnie z umową) załatwić wszystkie sprawy związane z zusem i urzędem skarbowym, a do końca lipca (zgodnie z umową) rozliczyć się (rachunkami i fakturami) z wydanych pieniędzy.
urząd będzie mnie kontrolował gdyż (to bardzo ważne) jest to dofinansowanie bezzwrotne, jest jednak jeden warunek - firma musi działać przez 2 lata
to wszystko
pozdrawiam
jeśli wydaje się to chaotyczne, to chętnie odpowiem na wątpliwości
|
Brat Adama Michnika.
|
masz poczytaj sobie o michniku i jego bracie :
ZAŁGANY RODOWÓD ADAMA MICHNIKA
Jarosław Kaczyński, opisując kiedyś zachowanie Michnika, podkreślał jego niebywałą skłonność do kłamstwa, to, że potrafi łżeć w żywe oczy, dosłownie iść w zaparte. Trzeba przyznać, że szczyt łgarstwa osiąga Michnik już przy najnowszych opisach rodowodu swojej rodziny. Kiedy na przykład stara się maksymalnie wybielić postać swego ojca Ozjasza Szechtera, członka Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. I pisze o nim, że czuł się on jak absolutnie polski Polak (�Między Panem a Plebanem", Kraków 1995, s. 50). Nie wyjaśnia tylko nigdzie, co ten absolutnie polski Polak szukał w Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i jak zawędrował na sam jej wierzchołek z tą swą rzekomą dumą z polskiej tożsamości (tamże, s. 50).
Przypomnijmy, że Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy konsekwentnie dążyła do rozbicia Polski, oderwania wielkiej części jej ziem i przyłączenia do już rusyfikowanej skrajnym sowieckim terrorem wschodniej Ukrainy. Dodajmy, że według książki H. Piecucha �Akcje specjalne" (Warszawa 1996, s. 76) ten absolutnie polski Polak Ozjasz Szechter był starym, wypróbowanym agentem Moskwy w Polsce. I wchodził wraz z Brystygierową, Bermanem, Chaj-nem, Groszem, Kasmanem i innymi w skład wydzielonej komórki, bezpośrednio podporządkowanej Moskwie.
Według najlepszego jak dotąd opracowania dziejów przedwojennych komunistów pióra Jana Alfreda Reguły (Mitzenmachera), Szechter, bardzo znany działacz KPZU, został aresztowany wraz z grupą innych działaczy KPZU jesienią 1930 r. Jak pisze Reguła: Oskarżeni sypali innych towarzyszy partyjnych (...) przodowali w tym komuniści, zajmujący stanowiska kierownicze (...) okazało się, że ci bohaterowie byli skończonymi tchórzami (J.A. Reguła �Historia Komunistycznej Partii Polski", Warszawa 1934, s. 243). Michnik w wywiadzie z Danielem Cohn-Benditem stwierdził: Mój ojciec był bardzo znanym działaczem komunistycznej partii przed wojną, siedział osiem łat w więzieniu. Po wojnie nie odgrywał żadnej roli. Nie odgrywał, bo nie chciał jej odgrywać (cyt. za: L. Żebrowski Paszkwil �Wyborczej", Warszawa 1995, s. 35). Zdaniem Żebrowskiego (op.cit., s. 35): Bardziej prawdopodobne jest jednak to, iż z powodu zaszłości nie powierzono mu wysokich funkcji partyjnych. Ze zwierzeń Michnika w �Polityce Polskiej" dowiadujemy się również, że od ojca już w pierwszych rozmowach otrzymał niezwykle mocny zastrzyk myślenia anty-reżimowego. Był to rzeczywiście �mocny" zastrzyk, jeśli nie przeszkodził Michnikowi już w młodości w działaniu przez lata w komunistycznym �czerwonym harcerstwie" walterowców, a jeszcze podczas swego procesu w 1969 r. w gromkich zapewnieniach, że jest komunistą!
BRAT - MORDERCA SĄDOWY
W �Między Panem a Plebanem" (op.cit., s. 50) znajdujemy kolejne łgarstwo Michnika o ojcu: Przez wszystkie lata bardzo konsekwentnie unikał peerełowskiej kariery. Jak więc wytłumaczyć piastowanie przez Ozjasza Szechtera, w czasach stalinowskich, stanowiska zastępcy redaktora naczelnego skrajnie serwilistycznego organu związków zawodowych - �Głosu Pracy" (od 1 stycznia 1951 do 11 marca 1953 r.). Ciekawe, że szefem Szechtera w tej gazecie kadłubowych związków zawodowych był Bolesław Gebert, ojciec obecnego podwładnego Michnika - Dawida Warszawskiego (Geberta).
Wpływ wychowawczy �wielkiego antykomunisty" Ozjasza Szechtera jakoś nie zaszkodził w PRL-owskiej karierze starszego brata Adama - mordercy sądowego Stefana Michnika. Należy on do grupy stalinowskich katów, którzy winni odpowiadać przed sądem Rzeczypospolitej za zbrodnie przeciwko narodowi polskiemu. Prezes Sądu Najwyższego Adam Strzembosz pisał na łamach �Rzeczpospolitej" (z 18 marca 1996 r.) o kapitanie Stefanie Michniku jako członku jednej z dwóch grup sędziów najbardziej odpowiedzialnych za mordercze wyroki. Był on bowiem członkiem grupy sędziów, którzy orzekali wyroki śmierci w sprawach, w których doszło później do pełnej pośmiertnej rehabilitacji osób skazanych na śmierć.
Jeszcze jako młody podporucznik Stefan Michnik został dopuszczony do sądzenia spraw oficerów dużo wyższych od niego stopniem. Niejednokrotnie wchodził do składów sędziowskich w warszawskim Wojskowym Sądzie Rejonowym, który miał najwięcej spraw �ciężkiego kalibru" o wielkim politycznym znaczeniu, oczywiście spraw całkowicie sfabrykowanych. Wyrokował w tzw. sprawach tatarowskich.
Stefan Michnik nie zawiódł pokładanego w nim zaufania. Sądził tak, jak od niego oczekiwano, nieuczciwie i bezwzględnie, wydając surowe wyroki, w tym wyroki śmierci na osoby całkowicie niewinne. I został za to dobrze wynagrodzony, awansując w 1956 r. w wieku zaledwie 27 lat do stopnia kapitana. Jako podporucznik był sędzią wydającym wyroki w sfabrykowanych procesach majora Zefiryna Machalli, pułkownika Maksymiliana Chojeckiego, majora Jerzego Lewandowskiego, pułkownika Stanisława Weckiego, majora Zenona Tarasiewicza, pułkownika Romualda Sidorskiego, podpułkownika Aleksandra Kowalskiego (por. �Dokumenty. Mieczysław Szerer. Komisja do badania odpowiedzialności za łamanie praworządności 10 czerwca 1957", paryskie �Zeszyty Historyczne", 1979, nr 49, s. 156-157, i J. Poksiński �My sędziowie, nie od Boga...", Warszawa 1996, s. 276). Wydał w tych procesach surowe wyroki, w tym kilka wyroków śmierci.
10 stycznia 1952 r. stracono w wieku 37 lat skazanego na śmierć przez Michnika majora Zefiryna Machallę (został zrehabilitowany pośmiertnie 4 maja 1956 r.). Stefan Michnik wydał wyroki śmierci również na byłego polskiego attache wojskowego w Londynie, pułkownika M. Chojeckiego i na majora J. Lewandowskiego. Ci mieli więcej szczęścia, wyroku nie wykonano. W przypadku płk. Chojeckiego zadecydowało to, że wiceminister MBP Romkowski chciał wykorzystać Chojeckiego jako świadka w innym procesie. Dzięki temu Chojecki dożył do 1956 r., a 28 marca 1956 r. jego sprawa została umorzona z powodu całkowitego braku dowodów winy. 8 grudnia 1954 r. zmarł w niecały miesiąc po udzieleniu mu przerwy w wykonywaniu kary więzienia skazany przez Michnika na karę 13 lat więzienia płk Stanisław Wecki, były wykładowca Akademii Sztabu Generalnego, przez dwa lata więzienia torturowany, pośmiertnie uniewinniony (por. J. Poksiński �TUN", Warszawa 1992 r.). Ciężkie przejścia więzienne przyspieszyły śmierć innego skazanego przez Michnika (na 12 lat więzienia) płk. Romualda Sidorskiego, byłego naczelnego redaktora �Przeglądu Kwatermistrzowskiego". W marcu 1955 r. ze względu na bardzo zły stan zdrowia udzielono mu przerwy w odbywaniu kary; zmarł wkrótce. Został pośmiertnie zrehabilitowany 25 kwietnia 1956 r.
37
Wyroki śmierci w głośnych sprawach wysokich oficerów z grupy generała Tatara wcale nie były jedynymi wyrokami śmierci, które orzekł Stefan Michnik. Tylko że te inne wyroki - w sprawach oficerów podziemia niepodległościowego są dużo mniej znane. Tak jak podpisany przez Stefana Michnika wyrok śmierci na majora Karola Sęka, który miałem możliwość oglądać w listopadzie 1994 r. na wystawie na UMCS w Lublinie, uczestnicząc tam w panelu na temat �Żołnierze Wyklęci" (tj. żołnierze polskiego niepodległościowego podziemia po 1994 r.). Major Karol Sęk, artylerzysta spod Radomia, przedwojenny oficer, potem oficer Narodowych Sił Zbrojnych, został stracony z wyroku sędziego wojskowego Stefana Michnika w 1952 r.
Stefan Michnik niewiele rozumiał, ale podpisywał wyroki śmierci i czuwał nad ich wykonaniem. A były to wyroki godzące w najlepszych polskich patriotów. Tak, jak w przypadku kierowanego przez Stefana Michnika wykonania wyroku śmierci na wspaniałym polskim patriocie Andrzeju Czaykowskim, Cichociemnym, powstańcu warszawskim, zastępcy dowódcy połączonych baonów �Oaza-Ryś" na Mokotowie i Czemiakowie. Odznaczonym za bohaterstwo w walce z Niemcami Krzyżem Virtuti Militari. Zamordowano go na Mokotowie 10 października 1953 r. pod nadzorem porucznika Stefana Michnika (por. opis tej tragedii pióra P. Jakuckiego �Zamordowany za patriotyzm", �Gazeta Polska", 20 października 1994 r.).
HAŃBA DOMOWA
Myślę, że sprawa brata - stalinowskiego zbrodniarza stanowi jeden z kluczy, wyjaśniających ciągły flirt Adama Michnika z komunistami po czerwcu 1989 r. Chodziło o łączący go z nimi równie głęboki strach przed rozliczeniami i pełnym pokazaniem �hańby domowej" czy �hańby rodzinnej". Mając stalinowskiego kata w rodzinie, Michnik robił wszystko, aby nie doszło do prawdziwych rozliczeń ze zbrodniami komunizmu, opublikowania ksiąg hańby, bo uznał to za niezwykle groźne dla własnej legendy.
Przypomnę tu, że Adam Michnik usprawiedliwiał wyroki wydawane przez swego brata (nigdzie nie podając jednak, że chodziło o wyrok śmierci) tym, że: Kiedy zapadały najgorsze wyroki, Stefan był dwudziestoparoletnim człowiekiem, który niewiele rozumiał z tego, co się działo (�Między Panem..., op.cit., s. 48). Wyjaśnijmy więc, że młody porucznik Stefan Michnik gorączkowo rwał się do sądzenia w sfabrykowanych procesach wojskowych nad dużo wyższymi od niego stopniem majorami czy pułkownikami, bo widział w tym szansę błyskawicznego przyspieszenia swojej kariery. I rzeczywiście uległa ona radykalnemu przyspieszeniu - już w wieku 27 lat awansował na kapitana.
Przy obrazie rodowodu Adama Michnika warto wspomnieć również o roli jego matki, zaangażowanej komunistki sprzed wojny - Heleny Michnik. Po wojnie wsławiła się głównie dogmatycznymi podręcznikami, zalecającymi m.in. jak najskuteczniej walczyć z religią katolicką. Oto przykładowy fragment jej zaleceń zamieszczony w �Komentarzu metodycznym dal klasy IX ogólnokształcącej szkoły korespondencyjnej stopnia licealnego" do podręczników: E. Kosiński �Historia wieków średnich", A.W. Jefimow �Historia Nowożytna", S. Missalowa i J. Schoenbrenner �Historia Polski", Warszawa 1953 r.: (...) Nie wystarczy np. powiedzieć, że Kościół był główną podporą feudalizmu, lecz trzeba to udowodnić. Udowadniać będziecie w ten sposób: Kościół był główną podporą feudalizmu ponieważ: 1) głosił, że władza królewska pochodzi od Boga, a więc poddanym nie wolno się buntować; 2) głosił wieczność feudalizmu i zasady nierówności społecznej; 3) stosował klątwę kościelną i karał wszystkich występujących przeciwko nierówności społecznej; 4) urządzał krucjaty przeciwko ruchom ludowym, np. przeciwko albigensom we Francji, husytom w Czechach Ud.; 5) zwalczał postępową naukę, gdyż podważała ona panujący ustrój (np. potępienie nauki Kopernika, Galileusza Ud.); 6) przez hasło �błogosławieni maluczcy duchem" utrwalał ciemnotę i zacofanie mas ludowych; 7) głosząc, że ci, którzy cierpią na tym świecie, będą zbawieni po śmierci, rozbrajał rewolucyjną walkę mas ludowych, Ud.
Adam Michnik twierdził, że jego matka wywodziła się z całkowicie spolonizowanej żydowskiej rodziny, pisał o jej całkowitej identyfikacji z polskością (�Między Panem..., op.cit., s. 46-47). Nie wyjaśnił tylko, jak pod opieką takich patriotycznych rodziców - ojca jakoby absolutnie polskiego Polaka i matki całkowicie identyfikującej się z polskością � on sam już w młodości stał się narodowym nihilistą (�Między Panem..., op.cit., s. 91). Pisał sam o sobie, że był narodowym nihilistą i rzekomo przestał nim być po marcu 1968 r.
Komunistycznemu rodowodowi Michnika towarzyszyły odpowiednie splendory - wielkie eleganckie mieszkanie w gęsto obsadzonej przez zaufanych towarzyszy z partyjnej i bezpieczniackiej elity alei Przyjaciół w Warszawie, dokładnie w tym samym domu, w którym mieszkał były stalinowski minister bezpieczeństwa Stanisław Radkiewicz (por. �Wprost", 22 XII 1991 r.).
INNI WSPÓŁPRACOWNICY MICHNIKA
Zastępcą redaktora naczelnego �Wyborczej" i od lat szefem wydawnictwa (spółki) �Agora" jest Helena Łuczywo, córka jednego z bardziej wpływowych funków (funkcjonariuszy) Komunistycznej Partii Polski, faktycznej partii zdrady narodowej w czasach II Rzeczypospolitej.
Przypomnę tu ocenę Leszka Żebrowskiego: kilkuset funków w KPP spełniało w Polsce agenturalne działania na rzecz bolszewickich przełożonych (L. Żebrowski �Ludzie UD - trzy pokolenia", �Gazeta Polska" z 30 września 1993 r.). Ojciec H. Łuczywo Fernand Chaber był przez 10 lat funkiem KPP. Karany był też w niepodległej Polsce więzieniem za zdradę kraju. Po wojnie, w czasach komunistycznego zniewolenia awansował do funkcji zastępcy kierownika wydziału KC PPR, a następnie PZPR.
Odpowiednim �czerwonym rodowodem" mógł się również �pochlubić" i inny zastępca redaktora naczelnego �Wyborczej" - Michnika, dziś komentator w tej gazecie - Ernest Skalski. Również jego ojciec - Jerzy Wilker (po wojnie już Skalski) był funkiem w partii zdrady narodowej - KPP i był za to więziony w czasach II Rzeczypospolitej. Po wojnie awansował za swe �zasługi" dla komunizmu na szefa personalnego Komendy Wojewódzkiej MO w Krakowie. Żona Wilkera, a matka E. Skalskiego - Zofia Nimen również należała do funków w KPP. Awansowała nawet do rangi sekretarza technicznego KC, znanej komunistycznej przybudówki - Międzynarodowej Organizacji pomocy Rewolucjonistom (MPR). Po wojnie pracowała w Komendzie Wojewódzkiej MO w Krakowie jako kierownik wydziału Śledczego do walki z przestępczością nieletnich. Według L. Żebrowskiego (op.cit.) przez cały okres powojenny była ona bądź sekretarzem POP PZPR, bądź członkiem egzekutyw w różnych miejscach pracy. Sam Ernest Skalski stał się w �Gazecie Wyborczej" jednym z najzajadlej-szych obrońców monopolu warszawskiej lewicowej �elitki" na rządzenie. Gwałtownie atakował rzeczników głębszych zmian w Polsce, oskarżając ich o �oszołomstwo" lub granie na nastrojach �nacjonalistycznych" czy �antysemickich". Z furią wyszydzał ludzi zatroskanych o los interesów narodowych w polskiej gospodarce, jej konkurencyjność - zagrożenia dla polskiego przemysłu. Szczególnie ostro atakował krytyków polityki IMF i Banku Światowego wobec Polski oraz koncepcji euroregionów. Napadał na J.M. Rymkiewicza za jego zatroskanie o polską tożsamość narodową.
Liczni inni współpracownicy �Gazety Wyborczej" pojawiający się na jej łamach jako publicyści również wywodzą się z rodzin o znaczących �czerwonych rodowodach". Na łamach �Gazety Wyborczej" występował jako publicysta m.in. Edward Krzemień, syn generała Krzemienia (Maksymiliana Wolfa), karanego w Polsce Niepodległej przed wrześniem 1939 roku 10-letnim więzieniem za zdradę kraju. Później Krzemień (Wolf) był m.in. szefem Wydziału Wojskowego Związku Patriotów Polskich, szefem Gabinetu Wojskowego B. Bieruta i pełnomocnikiem do spraw pobytu wojsk sowieckich w PRL.
Jako publicysta �Wyborczej" występowała również żona Henryka Wujca z Unii Wolności Ludmiła Wujec, córka działaczki partii zdrady narodowej - KPP -Reginy Okrent. Po wojnie matka Wujcowej R. Okrent pracowała w latach 1946-1949 w Urzędzie Bezpieczeństwa w Łodzi, a później została dyrektorem Biura Kadr w Radiokomitecie. Sama Ludmiła Wujec uważana była za najbardziej wpływową kobietę w Unii Wolności.
Jak już wspomniałem, matka Ludwiki Wujcowej - Regina Okrent działała w II Rzeczypospolitej w partii antypolskiej KPP, a po wojnie była pracownicą UB. Czyżby więc "właśnie od teściowej R. Okrent przejął skrajne uprzedzenia do Polski Niepodległej sprzed 1939 roku mąż L. Wujec - Henryk Wujec. W wywiadzie dla �Tygodnika Powszechnego" z 13 sierpnia 1989 roku jako domorosły historyk piętnował on II Rzeczpospolitą za rzekomy �ustrój niesprawiedliwości społecznej". W tymże wywiadzie z sierpnia 1989 roku Wujec dowiódł zupełnego braku zrozumienia potrzeby jak najszybszego doprowadzenia do pełnej niepodległości Polski i wyjścia wojsk rosyjskich z naszego kraju. Powiedział tam: Dla mnie Związek Radziecki jest w Polsce nieobecny.
40
Armii Czerwonej ja tu nie widzę, siedzi gdzieś o lasach niczym krasnoludki (...). Pewnie będziemy nadal związani sojuszami, ale Pakt Warszawski, który musi ulec przemianom, nie będzie nam przeszkadzał w budowie normalnej, demokratycznej Polski. Będzie to państwo o dużej, lecz niepełnej niezależności. Polska przedwojenna też była związana różnymi układami. Najbardziej groteskowe w tym twierdzeniu historyka-amatora H. Wujca było porównanie w pełni suwerennych rządów II Rzeczypospolitej z ubezwłasnowolnieniem w ramach Układu Warszawskiego.
Warto dodać, ze to właśnie Henryk Wujec przeforsował w Sejmie uprawnienia kombatanckie dla byłych członków Brygad Międzynarodowych w czasie wojny domowej w Hiszpanii (a więc dla walczących tam z naboru KPP-owskiego ludzi współodpowiedzialnych m.in. za masowe mordowane księży i zakonnic na terenie �czerwonej Hiszpanii").
Warto przypomnieć, że Henryk Wujec, fizyk z wykształcenia, jest nie tylko domorosłym historykiem-amatorem. Okazuje się być swego rodzaju specjalistą od wszystkiego. Na przykład w czasach koalicyjnego rządu AWS-UW był w nim wiceministrem rolnictwa (!). Rodzina Wujców szybko zaczęła przygotowywać swojego młodego syna do kariery. Paweł Wujec, bez żadnego przygotowania życiowego, już na początku studiów (na Wydziale Matematyki) został zatrudniony jako dziennikarz w �Gazecie Wyborczej". Szczerze wyznawał dla redaktora z �Tygodnika Solidarność" (nr z 26 lutego 1993 r.): Fakt, że jestem synem takiego ojca, na pewno pomógł mi w życiu. Przecież do �Gazety Wyborczej" przyjęła mnie Helena Łuczywo, przyjaciółka moich rodziców, która znała mnie doskonale i doszła widocznie do wniosku, że �Gazecie" może się to na dłuższą metę opłacić.
�Gazecie Wyborczej" może się to rzeczywiście opłacić. Młody Wujec od razu pierwszymi tekstami pokazał, że wie, jak należy pisać �poprawnie politycznie" i komu dołożyć, choćby niewiele znał się na skomplikowanej gospodarczej tematyce. Np. w �Wyborczej" z 18 marca 1992 r. gwałtownie zaatakował gospodarczy program Elżbiety Jaworowicz, piętnując ją za rzekomo nikomu niepotrzebną antyprywatyzacyjną nagonkę. Jak wiemy piętnujący, na ogól równie �kompetentni" jak Paweł Wujec, osiągnęli swoje. Polskę od tego czasu gruntownie wyprzedano za bezcen, wszędzie zostawiając ruiny.
Czerwone dynastie prof. Jerzy Robert Nowak
|
Samochód potrącił nauczycielkę czy to wypadek w drodze....
|
Tak wypadek w drodze
Karta wypadku w drodze do pracy lub z pracy Stanis³aw Wójcik 4kR./wo4Wzi.edKyczpiaiearñt³da4k2w/i040y.5padku w drodze do praScpyislutbrezoepcriacy 1. Komentarz . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 1 2. Wyjaoenienia do wzoru. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 3 2.1. Wyjaoenienia do rozdzia³u I . . . . . . . . . . . . . . . . 3 2.2. Wyjaoenienia do rozdzia³u II . . . . . . . . . . . . . . . . 4 2.3. Wyjaoenienia do rozdzia³u III . . . . . . . . . . . . . . . 4 2.4. Wyjaoenienia do rozdzia³u IV . . . . . . . . . . . . . . . 8 Wzór karty wypadku w drodze do pracy lub z pracy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9 1. Komentarz Definicja wypadku w drodze do lub z pracy Za wypadekwdrodze do pracy lub z pracy uwa¿a siê nag³e zdarzenie wywo³ane przyczyn¹ zewnêtrzn¹, które nast¹pi³o w drodze do lub z miejsca wykonywania zatrudnienia lub innej dzia³alnooeci stanowi¹cej tytu³ ubezpieczenia rentowego (chorobowego), je¿eli droga ta by³a najkrótsza i nie zosta³a przerwana. Jednak¿e uwa¿a siê, ¿e wypadek nast¹pi³wdrodze do pracy lub z pracy, mimo ¿e droga zosta ³a przerwana, je¿eli przerwa by³a ¿yciowo uzasadniona i jej czas nie przekracza ³ granic potrzeby, a tak¿e wówczas, gdy droga, nie bêd¹c drog¹ najkrótsz¹, by³a dla ubezpieczonego, ze wzglêdów komunikacyjnych, najdogodniejsza (artyku ³ 57b ust. 1 ustawy z 17.12.1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeñ Spo³ecznych, tj. Dz.U. z 2004 r. Nr 39, poz. 353). Poszkodowany, który uleg³ wypadkowi w drodze do pracy lub z pracy i zamierza ubiegaæ siê o oewiadczenia przys³uguj¹ce z tego tytu³u, powinien niezw³ocznie zawiadomiæ o tym zdarzeniu podmiot, który w stosunku do niego ma obowi¹zek ustalaæ okolicznooeci i przyczyny wypadku przy pracy. Wprzypadku oemierci poszkodowanego lub wyst¹pienia przeszkód do niezw³ocznego zawiadomienia, mo¿e je z³o¿yæ cz³onek rodziny. Format zawiadomienia Warto te¿ dodaæ, ¿e niemanarzuconej formy zawiadomienia. Choæ najlepiej zawiadomienie takie z³o¿yæ na pioemie, to dopuszczalne jest tak¿e zawiadomienie ustne – np. telefonicznie. Wykaz podmiotów oraz osób, w stosunku do których powinni oni ustalaæ okolicznooeci i przyczyny wypadku okreoelono na podstawie art. 57b ust. 3 ustawy z 17.12.1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeñ Spo³ecznych (tj. Dz.U. z 2004 r. Nr 39, poz. 353) i art. 5 ust. 1 ustawy z 30.10.2002 r. o ubezpieczeniu spo³ecznym z tytu³u wypadków przy pracy i chorób zawodowych (Dz.U. Nr 199, poz. 1673, ze zm.). kwiecień 2005 1 OPINIE Rozdział 4/4. Wykaz podmiotów i osób (ubezpieczonych), w stosunku do których powinni oni ustalaæ okolicznooeci i przyczyny wypadku oraz sporz¹dzaæ kartê wypadku Lp. Podmiot Osoba – ubezpieczony 1. Pracodawca pracownik (zatrudniony na podstawie stosunku pracy), osoba pobieraj¹ca stypendium i odbywaj¹ca sta¿, przygotowanie zawodowe lub szkolenie na podstawie skierowania wydanego przez powiatowy urz¹d pracy, poborowy odbywaj¹cy s³u¿bê zastêpcz¹ u pracodawcy, pracownik wykonuj¹cy (dodatkowo poza zwyk³¹ prac¹) umowê zlecenia lub o dzie³o zawart¹ ze swoim pracodawc¹ (je¿eli umowa taka wykonywana jest na rzecz swojego pracodawcy lecz zawarta zosta³a z innym podmiotem – obowi¹zek spoczywa na tym innym podmiocie) 2. Podmiot wyp³acaj¹cy stypendium sportowe osoba pobieraj¹ca to stypendium 3. Podmiot, na rzecz którego wykonywana jest odp³atnie praca w czasie odbywania kary pozbawienia wolnooeci lub tymczasowego aresztowania osoba wykonuj¹ca tê pracê na podstawie skierowania do pracy 4. Kancelaria Sejmu pose³ na Sejm RP, pose³ do Parlamentu Europejskiego 5. Kancelaria Senatu senator 6. Spó³dzielnia produkcyjna cz³onek spó³dzielni, inna osoba traktowana na równi z cz³onkiem spó³dzielni 7. Spó³dzielnia kó³ek rolniczych cz³onek spó³dzielni, inna osoba traktowana na równi z cz³onkiem spó³dzielni 8. Podmiot, na rzecz którego wykonywana jest pracanapodstawieumowyagencyjnej,umowyzlecenialubumowyooewiadczenieus ³ug osoba wykonuj¹ca tê umowê 9. Osoba wykonuj¹ca pracê na podstawie umowy agencyjnej, umowy zlecenia lub umowy o oewiadczenie us³ug osoba wspó³pracuj¹ca z t¹ osob¹ (podmiotem) 10. Zak³ad Ubezpieczeñ Spo³ecznych (terenowa jednostkaZUSw³aoeciwa ze wzglêdu na siedzibê prowadzenia dzia³alnooeci przez osobê ubezpieczon¹) osoba prowadz¹ca pozarolnicz¹ dzia³alnooeæ, osoba wspó³pracuj¹ca przy prowadzeniu tej dzia³alnooeci 11. W³aoeciwa zwierzchnia instytucja diecezjalna lub zakonna duchowny 12. Krajowa Szko³a Administracji Publicznej s³uchacz tej szko³y pobieraj¹cy stypendium 13. Podmiot, w którym funkcjonariusz celny pe³ni s³u¿bê funkcjonariusz celny 2 kwiecień 2005 OPINIE 4. Wypadki Rozdział 4/4. Osoba współpracująca Trzeba pamiêtaæ, ¿e za osobê wspó³pracuj¹c¹ uwa¿a siê: ma³¿onka, dzieci w³asne, dzieci drugiego ma³¿onka i dzieci przysposobione, rodziców, macochê i ojczyma oraz osoby przysposabiaj¹ce – je¿eli pozostaj¹ z nimi we wspólnym gospodarstwie domowym i wspó³pracuj¹ przy wykonywaniu tej umowy (lub prowadzeniu dzia³alnooeci). Zwłoka w powiadomieniu Je¿eli nast¹pi³y przeszkody uniemo¿liwiaj¹ce niezw³oczne zawiadomienie, powiadomiæ nale¿y w³aoeciwy podmiot tu¿ po ustaniu tych przeszkód. Usprawiedliwieniem zw³oki mo¿e byæ ciê¿ki stan zdrowia poszkodowanego. PRZYKŁAD Wterminie 14 dni od uzyskania zawiadomienia o wypadku podmiot obowi¹zany jest ustaliæ okolicznooeci i przyczyny wypadku i sporz¹dziæ kartê wypadku w drodze do pracy lub z pracy. Wzór tej karty zosta³ okreoelony w za³¹czniku do rozporz ¹dzenia Ministra Pracy i Polityki Spo³ecznej z 24.12.2002 r. w sprawie szczegó ³owych zasad oraz trybu uznawania zdarzenia za wypadek w drodze do pracy lub z pracy, sposobu jego dokumentowania, wzoru karty wypadku w drodze do pracy lub z pracy oraz terminu jego sporz¹dzania (Dz.U. Nr 237, poz. 2015). Osoba sporządzająca kartę Ustalenia okolicznooeci i przyczyny wypadku i sporz¹dzenia karty wypadku dokonuje wyznaczona przez podmiot osoba dzia³aj¹ca w jego imieniu. W przypadku pracodawcy jest to zazwyczaj pracownik s³u¿by bhp lub osoba wykonuj¹ca jej zadania w zak³adzie. Trzeba tu wyraŸnie powiedzieæ, ¿e odpowiedzialnooeæ prawn¹ za rzetelnooeæ i terminowooeæ sporz¹dzenia karty wypadku ponosi osoba zarz¹dzaj¹ca podmiotem zobowi¹zanym do sporz¹dzenia karty (np. prezes agencji), a nie osoba faktycznie sporz¹dzaj¹ca ten dokument. Jeden egzemplarz karty otrzymuje poszkodowany lub cz³onek jego rodziny, a drugi przechowuje podmiot sporz¹dzaj¹cy kartê w dokumentacji powypadkowej. Wprzypadku wiêkszej liczby cz³onków rodziny uprawnionych do ubiegania siê o rentê rodzinn¹ z tytu³u oemierci poszkodowanegowwypadkuwdrodze do pracy lub z pracy – ka¿demu z nich wydaje siê jeden egzemplarz karty wypadku.
|
Justus
|
Chcecie wiedzie? prawd? na temat ZPChr ów ?
Prosz? bardzo zwróci? uwag? na s?owa ministra:
"Czy jakikolwiek minister powiedzia?: "Ja si? z Pa?stwem zgadzam"?
[b]Powiedzia?: "To jest wielki, nieudany, korupcjonogenny, patologiczny system.[/b] Tylko co ja mog? zrobi?? Je?eli co kolwiek zmieni?, to jutro b?d? mia? manifestacj? tysi?ca niepe?nosprawnych na wózkach, którym zap?ac? 50 z? na godzin? po to, ?eby krzyczeli, ?e jestem z?odziejem i zabieram im prac?. I tego si? boj? i wam nie pomog?"."
Ca?y artykulik poni?ej: "Gazeta Finansowa", 01.06.2006
Wy?cig szczurów po kas? z PFRON
Cz?owiek niepe?nosprawny podpisuje odbiór 900 z?, a dostaje 150 lub 200 z?. Pracodawcy zostaje ok. 600 z?, nigdzie nie ksi?gowanych pieni?dzy.
Problem zatrudniania osób niepe?nosprawnych i zak?adów pracy chronionej w bran?y ochroniarskiej wywo?a? wielki odzew w?ród naszych Czytelników i Internautów oraz prawdziw? burz? w bran?y. Po licznych sprostowaniach i polemikach, jakie zacz??y nap?ywa? na powy?szy temat do naszej redakcji, uznali?my, ?e ?atwiej polemizowa? przy stole ni? na ?amach tygodnika. Zorganizowali?my wi?c debat?, w której - pomimo wcze?niejszych ustale? - nie wzi?li udzia?u zwolennicy panuj?cych dotychczas zasad finansowania ZPCh. Byli to m.in.: Pawe? Wypych, sekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Spo?ecznej, a jednocze?nie pe?nomocnik rz?du ds. osób niepe?nosprawnych i Jan Zaj?c z POPON.
Pa?stwo ma wspiera? przedsi?biorców zatrudniaj?cych osoby niepe?nosprawne?
Wszelkie obowi?zuj?ce obecnie przepisy nie mówi? o wspieraniu, a o rekompensowaniu wy?szych kosztów, wynikaj?cych z zatrudniania osób niepe?nosprawnych. Chodzi nam nie o preferowanie tej grupy, a o wyrównywanie szans. Obecnie pokutuje opinia, ?e aby uaktywni? ludzi niepe?nosprawnych zawodowo, pracodawcom musi si? to op?aca?. To jest b??dne myslenie. My nie mamy kupowa? miejsc pracy, ale zapewni? ludziom takie same warunki startu. W ustawie o zatrudnieniu osób niepe?nosprawnych - obowi?zuj?cej obecnie - us?ugi ochrony osób i mienia s? wyj?te z warunków, jakim ma odpowiada? miejsce pracy.
Jak ma si? to do prawa obowi?zuj?cego w Unii?
Rozporz?dzenie nr 2204 Komisji Europejskiej z 2002 r. w sprawie stosowania artyku?u 87 i 88 Traktatu Europejskiego bezwzgl?dnie obowi?zuje we wszystkich krajach cz?onkowskich Wspólnoty Europejskiej. Jeden z artyku?ów po?wi?cono pomocy niepe?nosprawnym, w my?l którego mog? by? rekompensowane pracodawcy wy??cznie podwy?szone, dodatkowe koszty przy zatrudnieniu pracowników, którzy nie s? pe?nosprawni. Tam chodzi nie tylko o rozliczenie kosztów dodatkowych, ale i ich udokumentowanie.
Zwolennicy polskiego systemu twierdz?, ?e gdyby akty prawne reguluj?ce t? kwesti? by?y z?e, niezgodne ze standardami Unii, to nie wesz?yby w ?ycie po akcesji Polski do wspólnoty. Ju? 18 maja 2004 r. po wej?ciu Polski do Unii, rz?d premiera Millera próbowa? rozporz?dzeniem zmieni? prawo w Polsce, tak aby by?o zgodne z unijnym. Wprowadzono wówczas konieczno?? udokumentowania tych kosztów, jak równie? zniesiono rycza?ty. Zgodnie ze standardami Unii. W efekcie w ci?gu nast?pnych trzech dni akcje spó?ek gie?dowych, b?d?cych zak?adami chronionymi, czyli: Impel i Boryszew, spad?y o 70 proc., co mo?na znale?? w Internecie. Po czym zacz?? si? ogromny lobbing, poniewa? PFRON z przyczó?kami, to jest bud?et na poziomie 5-6 mld z? rocznie.
5-6 mld? Jest wi?c o co walczy?.
Oczywis'cie. W rezultacie lobbingu, w dwóch kolejnych aktach prawnych, wydanych przez premiera Belk?, w pa?dzierniku i grudniu 2004 r., odrzucono zasady z 18 maja i przywrócono dotacje rycza?towe. Pieni?dze dostaje pracodawca, który nie musi w ogóle rozlicza? si? z tych pieni?dzy. Ponadto zwolniono go z op?at ZUS-u dla tej grupy pracowników.
Ale to jest niezgodne z Konstytucj?, bo ZUS musz? p?aci? wszyscy. Ma on s?u?y? finansowaniu emerytur i s?u?by zdrowia. Jest jeszcze mnóstwo innego rodzaju zwolnie?. Problemem jest to, ?e te pieni?dze nie trafiaj? do pracownika, ale do pracodawcy. Wed?ug unijnego Kodeksu pracy, zak?ad pracy chronionej to zak?ad, który zatrudnia minimum 50 osób, które nie by?yby w stanie podj?? zatrudnienia na otwartym rynku pracy.
A w Polsce?
Rz?d Polski w 2004 r. przed wej?ciem do Unii wykona? badania, z których wynika?o jednoznacznie, ?e zaledwie 4-5 osób zatrudnionych w zak?adach pracy chronionej s? to te osoby, które nie mog?yby znale?? pracy na otwartym rynku. Reszta - ponad 90 proc., s? to osoby o minimalnym stopniu niepe?nosprawno?ci, które absolutnie mog?yby pracowa? na otwartym rynku.
To niesprawiedliwe.
I rodzi przeró?ne patologie. Np.: przy dotacji rycza?towej bardzo dobr? rzecz? jest jak ZPCh brakuje pieni?dzy. Wtedy wysy?a si? pracownika na przymusowe zwolnienie lub przymusowy urlop bezp?atny. Dotacje bierze firma, a koszty ma zerowe. Polski rz?d informowa? Komisj? Europejsk? o tym, ?e 18 maja 2004 r. zmieni? prawo zgodnie z wymaganiami prawa europejskiego. Natomiast nie poinformowa? Komisji Europejskiej o tym, ?e w pa?dzierniku i grudniu przywróci? poprzednie prawa.
Czyli oszuka? Uni? Europejsk??
Oczywi?cie, ?e tak. Zapytali?my Ministerstwo Pracy i Polityki Spo?ecznej dlaczego nie zg?oszono Unii zmiany aktu? Odpowied? - nie wiem czy cyniczna, czy z?o?liwa, czy g?upia - brzmia?a: "Nie by?o odpowiedniego formularza". To nie ?art.
A nie mo?na za??da? wyja?nie? z Unii dotycz?cych tych niezgodno?ci? Polski Zwi?zek Firm Ochrony, na g?osowaniu jawnym cz?onków podczas walnego zgromadzenia, podj?? uchwa?? o zwrócenie si? do Komisji Europejskiej, a?eby sprawdzi?a zgodno?? polskich norm i ustaw prawnych z prawem europejskim.
Kiedy to by?o? W ko?cu ubieg?ego roku. Wiemy, ?e polski rz?d otrzyma? ??dania Komisji unijnej o wyja?nienie tematu. Wiemy, ?e polski rz?d przekroczy? dwa, lub trzy razy wszystkie terminy. Wiemy tak?e o tym, ?e niedawno Komisja Europejska otrzyma?a jakie? wyja?nienia od polskiego rz?du, nie bardzo jednak wiemy, jakie.
Chyba nie takie, ?e zak?ady pracy chronionej osi?gaj? zysk i ewidentnie psuj? rynek pracy?
To prawda. Prawo zabrania dotacji, kiedy jakie? przedsi?biorstwo mog?oby uzyska? przewag? konkurencyjn? na rynku z tego powodu. Po drugie zabrania subsydiowania. Po trzecie, zabrania dotacji w kosztach przewy?szaj?cych rzeczywi?cie poniesione i udokumentowane.
Jak wygl?da wi?c "konkurencja" w bran?y?
Kiepsko. Klientom oferuje si? stawki poni?ej p?acy minimalnej w tym kraju, poniewa? dzisiaj 899 z? + ZUS, to jest sam koszt racy pracodawcy na poziomie 8 z?. Nie licz?c: wyposa?enia, szkolenia, nadzoru, komunikacji itp. To wszystko powoduje, ?e ludzie uciekaj? z zawodu. Jest coraz trudniej znale?? pracowników wykwalifikowanych. Ci ludzie, zarabiaj?c tak marne pieni?dze, pracuj? po 300 godzin w miesi?cu, zatrudniaj?c si? w jednej firmie, drugiej, trzeciej i czwartej. Powoduje to wzrost bezrobocia, poniewa? ludzie pracuj? na dwa etaty, a nie na jeden, zamykaj?c tym samym dost?p innym.
Jakie jeszcze bran?e czerpi? korzy?ci z tytu?u dofinansowania PFRON?
Us?ugi ochrony osób i mienia oraz sprz?tania. To s? liderzy. Wystarczy wej?? na stron? www.zpchr.pl - tam jest baza zak?adów pracy chronionej.
A spó?dzielnie, które powsta?y kilkadziesi?t lat temu w?a?nie dla niepe?nosprawnych?
Przecie? my nie jeste?my przeciwko niepe?nosprawnym. To nasi oponenci staraj? si? przypisa? nam tego typu postaw?. Po prostu s? si?y zainteresowane, ?eby czerpa? korzy?? z takiego uk?adu.
Chyba to jest jasne: gra idzie o 5-6 miliardów z?.
Jest zalecenie komisji rz?dowej, ?e likwidacja systemu ZPCh ma nast?pi? do ko?ca grudnia 2006 r. i maj? one przej?? na otwarty rynek pracy. W zwi?zku z tym ju? si? podnios?y glosy oburzenia, ?e jeste?my przeciwni niepe?nosprawnym. A zwolennikom uk?adu chodzi o to, ?eby przed?u?y? ten okres i oddali? go do 2007 r.
Jako? nie bardzo mog? wyobrazi? sobie niepe?nosprawnego ochroniarza strzeg?cego bezpiecze?stwa np. banku.
Je?li chodzi o t? kwesti?, to ustawa o ochronie osób i mienia mówi wyra?nie, ?e pracownik posiadaj?cy licencj? pracownika ochrony, powinien okaza? si? dokumentem wystawionym przez lekarza o pe?nej sprawno?ci fizycznej i psychicznej.
Jak wi?c powsta?a ta ustawa?
W podkomisji nadzwyczajnej ds. ustawy o ochronie osób i mienia zdarzy?a si? nast?puj?ca sytuacja. Kiedy doszli?my do rozdzia?u dotycz?cego kwalifikacji pracowników, w tym wymaga?, które si? im stawia, ca?a grupa przedsi?biorców by?a za tym, ?eby zrobi? ochron? kwalifikowan?. Przede wszystkim, ?eby byli to ludzie wykwalifikowani i zdrowi, jednym s?owem - specjali?ci. Na obrady przysz?a reprezentacja 21 osób z POPON-u ze swoimi pos?ami, których na ?adnej wcze?niejszej komisji nie widzieli?my na oczy. Wi?c nie wiem, prosz? pa?stwa, jak to si? sta?o, ?e niepe?nosprawnych nie wy??czono z tej licencjonowanej grupy pracowników bezwzgl?dnie. Sta?o si? tak, ?e pos?owie, którzy popierali ten postulat, nagle znikli, a na podkomisji znale?li si? POPON-owscy pos?owie. Potem wydzwaniali do wszystkich jednostek organizacyjnych POPON na terenie kraju: "Uda?o si?!".
Kto nale?y do tego lobby POPON-owskiego?
To s? osoby fizyczne oraz firmy.
Ile ich jest?
Wystarczy przejrze? nagrody polskiej prasy. Co roku og?aszane s? z wielkim triumfem byki biznesu, gazele sukcesu, wszystko jedno. Telefo-nica Kraków - zak?ad pracy chronionej, który otrzymywa? ?rednio 18 ty?. z? dotacji na jednego zatrudnionego pracownika niepe?nosprawnego. Hoop, Boryszew, Iris, Elemis, Wittchen, Impel i wiele innych, to zak?ady pracy chronionej. Pani Mokate Mokrysz, ostatnio wielka gwiazda biznesu, to jest te? zak?ad pracy chronionej.
Trzeba by zapyta?, ile pieni?dzy przeznaczonych na inwestycje pochodzi?o z dotacji PFRON-u?
To s? ca?e linie produkcyjne w niektórych firmach. Dla jednego niepe?nosprawnego. ZPCh mówi?, ?e to jest linia dla niepe?nosprawnych. Przecie? to nonsens. Dla niepe?nosprawnego to b?dzie jaka? wajcha albo podest, a nie linia produkcyjna. Równie? przemys? spo?ywczy i odzie?owy s? bardzo mocno dotkni?te przez to zjawisko.
Czy jakikolwiek minister powiedzia?: "Ja si? z Pa?stwem zgadzam"?
Powiedzia?: "To jest wielki, nieudany, korupcjonogenny, patologiczny system. Tylko co ja mog? zrobi?? Je?eli co kolwiek zmieni?, to jutro b?d? mia? manifestacj? tysi?ca niepe?nosprawnych na wózkach, którym zap?ac? 50 z? na godzin? po to, ?eby krzyczeli, ?e jestem z?odziejem i zabieram im prac?. I tego si? boj? i wam nie pomog?".
I co Pa?stwo odpowiedzieli?
"Na przyk?ad ja na pa?skim miejscu nie ba?bym si?". Gdyby przysz?o 1000 osób, którym zap?acili 50 z? za godzin?, ja bym 10 z nich zap?aci? 100 z? za godzin?, ?eby mi powiedzieli kto im da? te 50 z?.
Ale minister si? ba?.
Bo ten system jest zbudowany przy pe?nej akceptacji wielu si? politycznych. Nawet tych politycznie poprawnych, bo je?eli pani zacznie mi p?aci? za pracownika Murzyna albo za prawos?awnego to ich zatrudni?, bo jest to op?acalne. Ale czy to nie jest dyskryminacja innych nacji lub wyzna??
Przecie? pracodawcy p?ac? sk?adk? na PFRON.
Poniewa? ta "sk?adka" jest podatkiem. Natomiast ani ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych, ani o podatku osobowym od osób prawnych nie przewiduje zaliczenia tego podatku w koszty uzyskania przychodów. My, przedsi?biorcy, z w?asnego zysku, czyli z w?asnej kieszeni p?acimy ten podatek, którego unikn?? nie mo?emy.
W ten sposób finansuj? Pa?stwo konkurencj?...
...która dumpinguje ceny i doprowadza do tego, ?e rynek si? za?amuje.
Na przyk?ad?
Proponuj?c stawki 5 z? za godzin?. A taki "?ó?w", firma pa?stwowa, maj?ca 19 placówek w województwie ?ódzkim, oferuje 4,92 z? na godzin?. Teraz s? stawki nawet po 3,50.
To mo?liwe?
Jak najbardziej. ZPCh rozwijaj? si? na maksymaln? skal?, poniewa? istnieje obawa, ?e ten system zacznie si? zmienia?. W zwi?zku z tym chc? si? nachapa?, ile mo?na. Wystarczy wzi?? któr?? z gazet i przeczyta? og?oszenia o prac?. Wszystkie wielkie agencje ochrony zatrudni? niepe?nosprawnych.
Argumentem zwolenników tego systemu jest to, ?e to nie s? ?rodki czysto bud?etowe.
To s? ?rodki bud?etowe, poniewa? zwolnienia z opat ZUS-u to s? ?rodki bud?etowe. To s? ulgi je?eli chodzi o po?yczki bankowe, ulgi podatkowe, umarzane s? po?yczki i wiele innych. Ka?dy w?a?ciciel ZPCh ma niewolnika, poniewa? za niego nic nie p?aci. Kto? zadba? ?eby nie by?o kontroli mi?dzy orzecznictwem rynkowym, a orzecznictwem na licencj?.
Ale kto?
Pewne lobby. Je?eli kto? chce by? policjantem lub ?o?nierzem musi przej?? badania lekarskie. I wtedy komisja lekarska uwzgl?dnia czy np. krzywy palec pozwala mu zosta? stra?akiem, czy nie. Co innego gdy chc? zosta? pilotem samolotów nadd?wi?ko-wych. Wtedy moje zdrowie musi by? idealne. W zwi?zku z tym od komisji lekarskiej b?dzie zale?a?o, czy dany cz?owiek, który ma pewne u?omno?ci zdrowotne, spe?nia te warunki jako pracownik ochrony czy nie.
Jaki stosunek do tych nieprawid?owo?ci maj? licencjonowani pracownicy ochrony?
Na przyk?ad, jako pracownik stra?y bankowej us?ysza?em: "Te uprawnienia, które otrzymali?cie od komend wojewódzkich policji, czy te? wcze?niej milicji dotycz? pracy z broni? s? niewa?ne. Teraz dostaniecie now? licencj?, tylko musicie za ni? zap?aci?". Natychmiast powsta?y ?wietne inicjatywy biznesowo-szkoleniowe.
Zapytali?my wiec o koszty: "Generalnie w okolicach 2 tys. z?". Nast?pnie ustawodawca "funduje" nam badania na licencj? co 3 lata tylko w szpitalach resortów policji i wojska. Po nich, po tych wszystkich kursach, egzaminach pa?stwowych, po tych ?wiczeniach w policji, trzeba jeszcze zap?aci? 300 z? za licencj?. W sumie wszystko wynios?o ok. 3 tys. z?. My w banku ?rednio zarabiali?my wówczas ok. 1500 z? brutto.
A dzi??
W tej chwili zarabiamy 1000 z?. Zobaczcie pa?stwo, jaki "?wietny" interes zrobili?my.
Niepe?nosprawni te??
Powiedzmy, ?e jestem rzeczywi?cie niepe?nosprawny i zg?aszam si? do ZPCh. Wtedy s?ysz?: "My chcemy zdrowych niepe?nosprawnych". Komisja NIK-u podczas kontroli w 2003 r. w zak?adach pracy chronionej w sektorze ochrony, znalaz?a pracowników z broni? posiadaj?cych za?wiadczenie o niepe?nosprawno?ci umys?owej. A dzieje si? tak dlatego, ?e nie ma spójno?ci. To znaczy, z jednej strony pracownik przynosi za?wiadczenie o absolutnej niezdolno?ci do pracy. Na tej podstawie dostaje status niepe?nosprawnego i dotacje. Z drugiej strony przynosi licencj?, która mówi, ?e jest w pe?ni sprawny. I zak?ad ma dwa dokumenty.
Powiedzcie mi teraz Pa?stwo co mo?na zrobi? i co nale?y zrobi?, aby to zmieni??
Tak naprawd? powinni?my zawiadomi? prokuratur?.
Dlaczego tego nie robicie?
Bo to nie jest przest?pstwo ?cigane z urz?du. Urz?d Ochrony Konkurencji i Konsumentów pisze, ?e to nie stanowi zagro?enia dla konsumentów. Przecie? maj? taniej.
Pisali Pa?stwo mo?e do aktualnego premiera?
Zacz??o si? od prezydenta Kwa?niewskiego w 1995 r., kiedy zosta? wys?any do niego pierwszy list informuj?cy o patologii na rynku i w zak?adach pracy chronionej. Bez odpowiedzi. Od tego czasu, mniej wi?cej raz w roku, w ró?nych oficjalnych dokumentach, na ró?nych szczeblach decyzyjnych pojawia?y si? listy wysy?ane przez nasz zwi?zek, przez zwi?zki regionalne, z bardzo konkretnymi przyk?adami, z pro?b? o pomoc.
Jak wygl?daj? zatem przetargi publiczne?
Organizowane s? z wielkim naruszeniem prawa. Przetargi publiczne dotycz? zamówie? publicznych, czyli cho?by w cz??ci ale finansowanych z bud?etu. Instytucja, która og?asza przetarg, musi zarezerwowa? ?rodki w roku poprzednim, na realizacj? na rok nast?pny. Jest lista wojewody, na której znajduj? si? obiekty podlegaj?ce obowi?zkowej ochronie. Z mocy ustawy wynika, ?e kierownik jednostki dostanie wyrok wi?zienia, je?li nie b?d? one chronione wed?ug bardzo konkretnych i bardzo wysokich wymaga?. Raz w roku s? kontrolowane przez komendy wojewódzkie policji, przez wydzia? post?powa? administracyjnych. I prosz? sobie wyobrazi?, ?e te obiekty podlegaj?ce obowi?zkowej ochronie: banki, s?dy, niektóre urz?dy skarbowe, nigdy nie rezerwuj? ?rodków na ochron? w najni?szej krajowej wysoko?ci, któr? przewiduj? przepisy pa?stwowe.
Czyli przedsi?biorstwo pa?stwowe ma w nosie przepisy, które obowi?zuj? w jego pa?stwie?
Otó? to. Napisali?my pismo w lutym do ministra pracy Micha?kiewicza informuj?c o tej sprawie. Otrzymali?my odpowied? w tonie i stylu poprzednich rz?dów, ?e te wszystkie rzeczy s? zgodne z prawem, ?e wszystko jest dobrze, a o ewentualnych nieprawid?owo?ciach powinni?my informowa? inne organy pa?stwa.
Prawda jest taka, ?e pisma trafiaj? na biurka urz?dników, którzy si? nie zmieniaj? i którzy dbaj? o interesy odpowiednich grup, co pokaza?a ostatnio wielka afera w Ministerstwie Finansów.
To jest tylko wierzcho?ek góry lodowej. Po prostu system ma si? dobrze, poniewa? ma doskona?y, odnawialny fundusz. W ?wietle prawa europejskiego ?adna firma, niezale?nie ju? od tego czy narusza konkurencj?, czy stosuje dumping, nie ma prawa otrzyma? dotacji wi?cej ni? 15 min euro w ci?gu 3 kolejnych lat, to jest ok. 50 min z?. Firma Im-pel tylko w ubieg?ym roku otrzyma?a ok. 60 min z? dotacji, nie licz?c zwolnie? podatkowych i ma si? dobrze. I to s? ich sprawozdania finansowe.
Impel jest spó?k? gie?dow?, w zwi?zku z tym musi wykaza? dotacje. Z drugiej strony, z danych GUS wynika, ?e 84 proc. osób niepe?nosprawnych nie pracuje.
Zgoda, ale dlatego, ?e s? to staruszkowie albo niemowl?ta. W wieku produkcyjnym ten wska?nik wynosi 22,6 proc., czyli jest bliski wska?nikowi bezrobocia w kraju. Natomiast w tych danych s? ludzie, którzy nie chc? pracowa?, s? ob?o?nie chorzy, s? chorzy psychicznie i zamkni?ci w zak?adach itd. Ka?dy niepe?nosprawny, który chce pracowa?, nawet je?eli pracuje w domu, to prac? ma.
To wystarczy, ?e zatrudnia si? inwalidów, którym ka?e si? siedzie? w domu i przychodzi? raz w miesi?cu podpisywa? list? p?ac?
Cz?owiek podpisuje, ?e otrzyma? te 900 z?, a dostaje 150 lub 200 z?. I pracodawcy zostaje ok. 600 z?, nigdzie nie ksi?gowanych pieni?dzy. Wy?cig szczurów mi?dzy samymi zak?adami pracy chronionej jest ju? do tego stopnia nienormalny, ?e wej?cie na rynek kosztuje 200 ty?. dla nowych. Du?o mówili?my o dotacjach, a zapomnieli?my o jednej rzeczy. W zak?adach pracy chronionej zwracane s? nie tylko koszty ZUS-u p?acone przez pracodawc?, nie tylko wyp?acane dotacje w wysoko?ci 130, 70 czy 40 proc. wynagrodzenia, o podatkach nie wspominam, ale tak?e ZUS pracownika. Czyli pracownik, który zarabia 900 z? odprowadza 17 proc. z tej swojej pensji do ZUS-u, natomiast ZUS oddaje je pracodawcy. To paranoja.
A czy co? mo?e ulec zmianie na lepsze, jakie? optymistyczne przewidywania?
Nikt nie jest zainteresowany, ?eby rozmawia?. W momencie, w którym jakiekolwiek argumenty merytoryczne si? podnosi, w jakimkolwiek kr?gu, jeste?my traktowani jako strona, która napada na niepe?nosprawnych. Nie ma rozmowy merytorycznej. Bo gdyby panowie, którzy zostali tu zaproszeni, zachcieli przyj??, to mogliby odpowiedzie? na nasze pytania. Czy mo?emy liczy? na to, ?e kiedy? b?dzie normalnie? Wiedzieliby?my gdyby kto? wykonywa? jakie? ruchy. A tak nic si? nie dzieje. Wed?ug mnie najwa?niejsz? kwesti? do podniesienia, jest stanowisko, które reprezentujemy jako i pracodawcy, i pracobiorcy: to nie jest atak na niepe?nosprawnych. To jest atak na potworn? patologi? i korupcj?, które dr??? nasz kraj.
My?l?, ?e komisja unijna w ko?cu za to si? we?mie.
A nawet ju? si? zacz??a dobiera?. A jakie mog? by? konsekwencje? Tutaj mog? poda? taki przyk?ad: samochody u?ywane sprowadzane z Unii. Rz?d Polski musia? zap?aci? kar?, która przewy?sza sum? warto?? ?ci?gni?tej akcyzy.
I s? jeszcze koszty spo?eczne.
Polska jest jedynym krajem, w którym p?aca minimalna nie jest odniesiona do stawki godzinowej, tylko miesi?cznej. Co to powoduje? To jest stawka wymy?lona przez paru pos?ów, którzy my?leli tylko o pracownikach administracji. Bo wszyscy pracownicy w produkcji, czy us?ugach pracuj? w oparciu o godzin?. Czy ka?dy miesi?c ma t? sam? liczb? godzin? Nie.
To fakt. Kwiecie? tego roku by? najkrótszym miesi?cem.
To by?y 152 godziny pracy. Maj b?dzie d?ugi, w lipcu przepracujemy 176 godzin. Pytam wi?c, czy powinienem do rozlicze? u?y? stawk? 899 z? miesi?cznie z kwietnia czy z lipca? W ka?dym kraju wprowadza si? stawk? za godzin?: w Wielkiej Brytanii, w Stanach Zjednoczonych.
Po co jest wprowadzona stawka minimalna?
Po to, ?eby nikt w kraju nikomu nie zap?aci? mniej. A w Polsce mówi si? tak: stawka godzinowa to 5,35 z? na etacie, a na umow? cywilno-prawn? ju? nie obowi?zuje. I tak w naszym kraju ju? nied?ugo wszyscy b?d? pracowa? na umow? zlecenie. To oczywi?cie dobra rzecz, je?eli chc? zatrudni? pracownika tylko na tydzie? i jest taki cz?owiek, który si? na to godzi. Natomiast nie mog? go zatrudni? na etat, bo po tej pracy tygodniowej, musia?bym wr?czy? mu wypowiedzenie miesi?czne.
To prawda.
P?aca minimalna powinna by? oparta o stawk? godzinow?. P?aca minimalna w miesi?cu powinna wynika? z liczby godzin przepracowanych w miesi?cu. Wystarczy pomno?y? stawk? godzinn? przez liczb? przepracowanych godzin. To wszystko.
Uczestnicy debaty: Zygmunt Feli?ski, prezes Agencji Ochrony BOSS Polska; Tomasz Fit, sekretarz Zarz?du G?ównego Ogólnopolskiego Zwi?zku Zawodowego Pracowników Ochrony Banków; Dorota Godlewska, prezes zarz?du firmy DOSA oraz prezes Polskiego Zwi?zku Pracodawców "Ochrona"; Dariusz Wojcieszek, prezes zarz?du Group 4 Securicor Holdings Polska i prezes Polskiego Zwi?zku Firm Ochrony i Ireneusz Todorski, przewodnicz?cy MOZ NSZZ "Solidarno??" pracowników FALCK.
|
Nowe polskie ustawy
|
CD Umowę o normalizacji stosunków z 1970 r. negocjowano w okresie luty – październik 1970, w sześciu rundach negocjacyjnych, na szczeblu wiceministrów. Dlatego należałoby sprawdzić instrukcję negocjacyjną i inne dokumenty związane z układem – kto potwierdził wobec strony niemieckiej zrzeczenie się reparacji, a jeżeli nie był to minister spraw zagranicz- nych – czy takie pełnomocnictwo do potwierdzenia rezygnacji z roszczeń zostało formalnie przyznane. 3. Traktat 2 plus 4 jako umowa zamykająca sprawę reparacji Ponieważ zawarcie generalnego układu pokojowego nie miało miejsca z przyczyn poli- tycznych (Kanclerz Kohl nie wyraził zgody na zawarcie układu pokojowego55), wykrystalizo- wała się sytuacja, w której został on zastąpiony Traktatem o ostatecznej regulacji w odniesie- niu do Niemiec (tzw. Traktat 2 + 4). Dlatego nazywany on jest „surogatem traktatu pokojowe- go.56 Kontekst regulacji odnośnie do reparacji jest następujący: zjednoczenie Niemiec tworzy stan faktyczny, który wiąże się jednak z wcześniejszymi zobowiązaniami prawno- międzynarodowymi.57 Dlatego zgodnie z klauzulą 12 z preambuły, traktat stanowi regulację końcową spraw niemieckich. Tym samym w stosunkach między Niemcami a czterema mocar- stwami określa się, iż żadne ze spraw prawnych pochodzących z wojny i okupacji, które do tej pory nie zostały uregulowane przez wcześniejsze traktaty lub w sposób milczący (zgoda doro- zumiana), nie powinny już być przedmiotem jakiejkolwiek regulacji umownej. Jednak traktat nie staje się tym samym traktatem pokojowym stricto. Staje się jednak też jasne, że w stosunku do Niemiec nie będzie zawarty żaden traktat pokojowy. Wstępuje on natomiast w jego rolę w tych przypadkach, w których inne umowy przewidywały, czy uzależniały swe skutki prawne od traktatu pokojowego.58 W ten sposób wiąże się on z kwestą reparacji wojennych, którą zamyka między państwa- mi-stronami. Wobec całej historii reparacji oczekuje się, iż sprawa reparacji nie tylko w stosunku do czterech mocarstw, ale i wobec pozostałych państw prowadzących wojnę z Niemcami została przez Traktat 2+4 zamknięta. Wynika to z faktu, iż traktat ten został uro- czyście przedłożony szczytowi KBWE w Paryżu (19-21 listopada 1990 r.). Państwa uczestni- czące w szczycie przyjęły go w formie uroczystej deklaracji. W ten sposób – jak podkreśla doktryna, także niemiecka – sprawa reparacji została gene- ralnie zamknięta59, również dla państw, którym Niemcy nie wypłaciły świadczeń reparacyj- nych, a które miały do tego prawo jako strony wojny. W inny sposób nie dotyka on kwestii reparacji. Jak pisze prof. W. Czapliński, Traktat 2+4 jako surogat układu pokojowego kończącego II wojnę światową milczy nt. roszczeń reparacyj- nych, co potwierdza w sferze prawnej polityczną wolę uznania tej kwestii za rozwiązana.60 Oceny generalnego istnienia lub nie istnienia roszczeń należy bowiem dokonywać na podsta- wie innych, towarzyszących okoliczności. Potwierdza to konwencja o prawie traktatów: „(...) w przypadkach spornych można odwoływać się do uzupełniających środków interpretacji (...)”. Główną rolę powinien tu odgrywać tu traktat zjednoczeniowy. Oba bowiem uzupełniają się w kwestii regulacji spraw Niemiec. Każdy z nich reguluje jednak odrębne obszary. Pierw- szy – aspekt zagraniczny, drugi – kwestie wewnętrzne, po zjednoczeniu obu państw niemiec- kich. 4. Listy do polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współ- pracy z 17 czerwca 1991 r. W doktrynie polskiej dominuje opinia, wg której zasadnicze znaczenie dla problemu przejęcia majątków niemieckich posiada Traktat o potwierdzeniu istniejącej granicy z 1990 r. Zgodnie z tytułem, ma on potwierdzać prawa Polski do wschodniej części terytorium III Rze- szy (w Polsce tzw. Ziemie Odzyskane) od 1945 r. Tym samym ma potwierdzać prawo państwa polskiego do przeprowadzenia zmian własnościowych. Jest to o tyle nietrafne, że problemu pozbawienia własności nie można wiązać prawie międzynarodowym publicznym z sukcesją terytorium. Nabycie suwerennych praw do teryto- rium nie usprawiedliwia pozbawienia osób prywatnych prawa własności bez odszkodowania,61 a takie działanie jest określane mianem konfiskaty (zakazana w prawie międzynarodowym). Działania Polski nie można usprawiedliwić np. przeprowadzeniem zmian systemowych (na- cjonalizacja i reforma rolna), ponieważ przejęcie majątku niemieckiego, nawet przy częścio- wym wykorzystaniu aktów odnoszących się do zmian systemowych, miało indywidualny cha- rakter nakierowany na majątek niemiecki o czym świadczyła odpowiednia norma szczególna zawarta w każdym akcie. Przewidywała ona przejęcie majątku niemieckiego bez odszkodowa- nia. Zresztą w prawie międzynarodowym obowiązywała wówczas tzw. doktryna Hulla, która zezwalała na pozbawienie własności prywatnej jedynie na cele publiczne i za odszkodowaniem (prompt, adequat, effective). Dlatego kluczowy charakter dla problemu majątków niemieckich mają listy do Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 1991 r., które potwierdzają, że traktat ten nie reguluje spraw majątkowych.62 Tym samym problem majątków pozostaje otwarty w stosun- kach dwustronnych. Powoduje to, że sprawę przejęcia majątków niemieckich można odczyty- wać jedynie na dwa sposoby: • niekorzystny dla Polski – państwo polskie nie mogło przejąć majątków osób prywat- nych jako świadczeń z tytułu reparacji, bo było to niezgodne z prawem międzynarodowym; • korzystniejsze dla Polski – zakładający dopuszczalność przejęcia majątków prywatnych w ramach reparacji, ale oznaczający ponowne otwarcie kwestii majątkowo-reparacyjnych w płaszczyźnie dwustronnej. Pierwsza z tez jest podnoszona przez przedstawicieli skrajnych kręgów doktryny prawa, działających lub zbliżonych do Związku Wypędzonych. Zaliczamy tu m.in. takie nazwiska jak: Blumenwitz, Ermacora, Klein, Döhring. Z kolei ta druga teza znajduje potwierdzenie u niezależnych niemieckich specjalistów z zakresu prawa międzynarodowego. Została ona przedstawiona na tle identycznej sytuacji w stosunkach RFN-Czechy. Taki sam zapis znajduje się bowiem w listach ministrów spraw za- granicznych obu państw dołączonych do Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpra- cy z 27 lutego 1992 r. zawartego pomiędzy Czechosłowacją a Niemcami.63 Listy te znajdują się, tak jak listy ministrów Skubiszewskiego i Genschera,64 w niemiec- kich dziennikach ustaw, co oznacza, że są dokumentami ściśle związanymi z Traktatem. W grudniu 1995 r. frakcja partii Zielonych65 w niemieckim parlamencie federalnym otrzymała ekspertyzę w sprawie wypędzenia Niemców Sudeckich od jednego z najlepszych specjalistów z zakresu prawa międzynarodowego, prof. dr Christiana Tomuschata.66 W opra- cowanej ekspertyzie, stanowiącej podstawę dla opublikowanego później artykułu dochodzi on między innymi do wniosku, że obie strony uważały w chwili podpisywania Traktatu temat ten za zbyt trudny, aby go uregulować. Jednak – jak twierdzi – obie strony zgodziły się w ten spo- sób co do tego, że kwestie majątkowe są otwarte. Potwierdza więc w ten sposób wykładnię strony niemieckiej w sprawie listów dołączo- nych do Traktatu polsko-niemieckiego. Strona polska uważa jednak, że Traktat nie zajmuje się sprawami majątkowymi, gdyż zo- stały już zamknięte.67 Wykładni takiej jednak przeczy sam zapis w listach, gdyż w innym przy- padku można by temat ten zupełnie pominąć, nie zapisując nic. Taki sposób prowadzenia wy- kładnie jest również niezgodny z art. 31 Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów z 1969 r. Prof. Tomuschat idzie przy tym zdecydowanie dalej w swych rozważaniach i dochodzi do wniosku, że zarówno stronie niemieckiej jak i czechosłowackiej, a obecnie czeskiej, przysłu- gują roszczenia wynikające z II wojny światowej i zdarzeń związanych z powojennym przeję- ciem majątków niemieckich, odpowiednio majątkowe (Niemcy) i reparacyjne (Czechy). Jednak radzi on stronie niemieckiej, aby zamknąć te sprawy w ramach ugody, w której każda ze stron zrezygnowałaby ze swoich roszczeń. Zwraca uwagę na fakt, że nie można przewidzieć do jakiego wyniku mogłoby dojść, gdyby Republika Czeska zaczęła skrupulatnie (niem. – penibel) sporządzać listę swoich szkód. Mogą one być wyższe od roszczeń Republiki Federalnej Niemiec. Sporządzanie jak wyżej wspomnianej listy zapowiedzieli już po stronie polskiej przedsta- wiciele Warszawy.68 Dość paradoksalnie, ale w doktrynie niemieckiej istnieją stanowiska, które są ko- rzystniejsze dla Polski niż stanowisko doktryny polskiej. Takim przykładem może być opisana wyżej interpretacja dokonana przez prof. Ch. Tomuschata. VII. MOŻLIWOŚĆ PODNOSZENIA ROSZCZEŃ POCHODZĄCYCH Z II WOJNY ŚWIATOWEJ PRZEZ JEDNOSTKI 1. Stanowisko klasyczne Zgodnie z klasycznym poglądem w prawie międzynarodowym, generalną zasadą jest brak możliwości dochodzenia roszczeń wynikających z wojny przez jednostki. Wiąże się to ze sta- tusem jednostki w kontekście odpowiedzialności międzynarodowej państw. Istnieje wiele ar- gumentów, iż jednostka nie może być podmiotem biernym deliktu międzynarodowego. Są nim natomiast państwa i organizacje międzynarodowe. W sprawie palestyńskich koncesji Mavro- matisa w 1924 r. Stały Trybunał Sprawiedliwości Międzynarodowej stwierdził, że „występując w sprawie jednego ze swych poddanych i decydując się na akcję dyplomatyczną lub międzyna- rodową procedurę sądową na jego rzecz, państwo w rzeczywistości broni swoich praw – swego prawa zapewnienia w osobie swego poddanego poszanowania norm prawa międzynarodowe- go” .69 Podobną tezę zacytował STSM w sprawie fabryki Chorzów w 1927 r., w której strona- mi sporu była Polska i Niemcy (notabene – Polska przegrała spór – zwracając wywłaszczony majątek obywatela niemieckiego).70 2. Ewolucja rozumienia instytucji reparacji wojennych Punktem wyjścia do podważania jednoznaczności tej koncepcji służyć może ewolucja sposobów prowadzenia wojen i związana z tym zmiana rozumienia instytucji reparacji wojen- nych. Pojęcie reparacji stosowane jest w języku prawa międzynarodowego publicznego i w ję- zyku nauk politycznych. Za reparacje uznaje się odszkodowania wojenne, jakie żąda zwycięz- ca do zwyciężonych po wygraniu wojny.71 Jako pojęcie polityczne posiada ono szereg synonimów: odszkodowanie, świadczenie za- stępcze, zadość uczynienie, trybut itp., które używane były w historii. Takie synonimy istnieją także w innych językach: angielskim, francuskim i włoskimi. Są to np.: reparation, compensa- tion, indemnification, ewentualnie réparation, dédommagement, intemnisation, ewentualnie riparatione, risarcimento. Niemieckim odpowiednikiem dla angielskiego reparation jest nie- mieckie Wiedergutmachung. Rzadziej w Niemczech używa się słowa Reparation. O ile synonimy, znajdujące się w powszechnym użyciu mają zastosowanie w znacze- niu politycznym i są stosowane zamiennie, to prawdziwy problem powstaje przy ocenie ich strony prawnej, a więc od strony treści, czy inaczej rodzaju świadczenia jakie wyko- nywało państwo świadczące reparacje. W klasycznym rozumieniu Vattela reparacje stanowiły formę odszkodowania72 jaką na podstawie umowy pokojowej płaciła strona przegrywająca wojnę ponosząc jej ciężar wojny, dla którego w XIX w. przyjęto pojęcia odszkodowania wojennego, a na początku XX w. roz- powszechniło się pojęcie reparacji. Dla tego rodzaju świadczeń brak było generalnej podstawy prawne. Był to „okup” płacony po wojnie, ale było też sporo wojen, po zakończeniu których odstępowano od takiego roszczenia. Jeszcze odszkodowania narzucone Francji przez Prusy po wojnie w 1871 r., mimo iż wywołały lawinę dyskusji, stanowiły po prostu obowiązek umowny. Nowoczesne rozumienie reparacji pojawiło się w trakcie prac nad traktatem wersalskim, kiedy pod wpływem USA przyjęto ich szerokie rozumienie. Objęły one dwie kwestie: • odszkodowania wojenne, • karę dla agresora za wywołanie wojny. Treścią tego pierwszego było świadczenie kompensujące poniesione wojenne szkody cy- wilne i wojskowe. Określał je zwycięzca. Pod pojęciem szkód wojennych cywilnych rozumia- no powstałe w wyniku działania niezgodnego z prawem wojennym. W szczególności były to szkody w wyniku działania niezgodnego z haskim Regulaminem Wojny Lądowej z 1907 r. np. niezgodnie z art. 46, czy art. 47. Tak więc działania typu plądrowanie, ataki bombowe itp., jeżeli dotknęły cywilów, stanowią podstawę do takiego roszczenia. Szkody wojenne o charak- terze wojskowym stanowiły natomiast szkody związane ściśle z prowadzeniem działań wojen- nych i dotyczące kosztów operacji wojskowych.73 Drugi aspekt dotyczył kwestii zakazu agresji. Uznano bowiem, że już przed wojną zakaz taki istniał w zwyczaju międzynarodowym.74 W trakcie II wojny światowej nastąpił przełom w charakterze wojny. Nie była ona już konfliktem zbrojnym między dwoma dynastiami, sporem na polu bitwy rozstrzyganym między dwoma armiami, ale nabrała charakteru sporu między państwami i narodami. Nastąpiło znacz- ne zaangażowanie jednostki, także cywilnej, znajdującej się na tyłach. Nowe środki rażenia powodowały zniszczenia również daleko za frontem. Dlatego rola reparacji wojennych gwał- townie wzrosła. Zmienił się także ich charakter i zakres. Jeżeli spojrzymy na reparacje wojenne, do których Niemcy zostały zobowiązane po II wojnie światowej, zauważymy, iż obowiązek zadośćuczynienia miał być zrealizowany w trzech kategoriach: • reparacji (zapłaty odszkodowania), • restytucji, • resteuracji. Już Protokół z konferencji jałtańskiej podkreślał, iż szefowie trzech mocarstw uznali za sprawiedliwe obciążenie Niemiec obowiązkiem naprawienia strat, jakich doznały państwa alianckie w wojnie, w maksymalnie możliwy sposób. Umowa poczdamska powtarza postano- wienia jałtańskie. Przy tym, o ile w traktacie wersalskim art. 231 określał generalny obowiązek odszkodowawczy Niemiec, a z kolei art. 232 zawierał konkretny obowiązek odszkodowawczy o charakterze ograniczonym, w Jałcie i Poczdamie mowa była tylko o ogólnym zobowiązaniu Niemiec do naprawienia szkód wyrządzonych narodom zjednoczonym75 bez oddzielnej arty- kulacji rodzajów szkód w szczególności bez wspominania „szkód cywilnych”. Jak widać z tego, nie zdefiniowano na tym etapie zakresu reparacji Jeszcze w Umowie Pa- ryskiej z 14 stycznia 1946 r. dotyczącej podziału niemieckich świadczeń reparacyjnych nie ma szczegółowego katalogu szkód podlegających reparacjom. W jej art. 2 istnieje jedynie sfor- mułowanie o roszczeniach pochodzących z wojny. Natomiast już Traktat o regulacji spraw wynikłych z wojny i okupacji z 26 maja 1952 r., w którym trzy mocarstwa zobowiązały RFN do wprowadzenia i kontynuowania pewnego pro- gramu ich polityki okupacyjnej podszedł do problemu reparacji inaczej. Uregulował on: • kwestie zwrotu wewnętrznego (innere Rückerstattung), tzn. zwrotu określonych mająt- ków ofiarom narodowego prześladowania (tytuł III), • odszkodowania osób prześladowanych z tytułu poglądów politycznych, rasy, wiary, czy światopoglądu i poniosły przez to szkody na życiu, ciele, zdrowiu, wolności, majątku itp. (tytuł IV) • sprawy zwrotu zewnętrznego (aussere Restitution) tzn. zwrotu przedmiotów warto- ściowych, jakie zostały skradzione, zarekwirowane lub w inny przymusowy sposób odebrane przez Niemców na terytoriach okupowanych (tytuł V). • do klasycznych reparacji odnosił się tytuł VI. W ten sposób z mocy prawa ustanowionego przez zwycięzców, zatwierdzone w tym traktacie zostało rozumienie zakresu reparacji wynikających z II wojny światowej. Spo- wodowało to więc dla prawa międzynarodowego kolejne rozszerzenie pojęcia reparacji w aspekcie przejmowanych dóbr. 3. Ewentualny zakres zrzeczenia polskiego z 23 sierpnia 1953 r. Przy założeniu, że zrzeczenie było skuteczne, problem jego zakresu dotyczy dwóch aspektów: • zakresu materialnego zrzeczenia polskiego z 1953 r., • zakresu podmiotowego zrzeczenia (w imieniu państwa czy także w imieniu obywateli). a. Zakres materialnego zrzeczenia W oświadczeniu z 23 sierpnia 1953 r. Polska zrzekła się „odszkodowań wojennych”. Oczywiście sformułowanie to należy odnosić do instytucji reparacji wojennych. Powstaje jed- nak pytanie, czy zrzeczenie to objęło wszystkie, czy tylko niektóre elementy? W 1991 r., przez zawarcie tzw. umowy Kastrup-Żabiński na podstawie której utworzono Polsko-Niemiecką Fundację „Pojednanie”, Niemcy doprowadziły do zrzeczenia się przez Pol- skę prawa do popierania roszczeń obywateli polskich prześladowanych z tytułu poglądów, razy, wiary i światopoglądu. Wprawdzie dopuszczono indywidualne dochodzenie tych rosz- czeń, ale ze względu na brak możliwości dochodzenia roszczeń z tego tytułu w prawie nie- mieckim, jest to równoznaczne z utratą przez jednostki możliwości dochodzenia odszkodowa- nia76. Należy więc ustalić jaki obszar pozostał. Oczywiście automatycznie dwie płaszczyzny na- suwają się analogicznie do definicji zakresu reparacji z Traktatu z 1952 r. Są to: • kwestia zwrotu majątków ofiarom prześladowania nazistowskiego (lub ich spadkobier- com), • sprawa zwrotu majątków zarekwirowanych lub przymusowo odebranych przez Niemców, które przekraczały klasyczne rozumienie rekwizycji na potrzeby wojska zawarte w IV konwencji haskiej z 1907 r. Jeżeli nie ma możliwości zwrotu, naturalnym elementem jest wypłata odszkodowania z tego tytułu. b. Zakres podmiotowy zrzeczenia Wcale nie tak jednoznaczny jest element zakresu zrzeczenia. Oczywiście z klasycznego punktu widzenia można zamknąć problem uznając, że jednostka nie posiada w prawie między- narodowym dochodzenia swych roszczeń wynikających z wojny wobec drugiego państwa. Jednak stanowisko takie obowiązywało w połowie XX w.77 Obecnie rozumienie zakresu zrzeczenia się przez państwo praw jest inne – obejmuje tylko prawo państwa do działań w imieniu obywateli w ramach opieki dyplomatycznej. Jeżeli więc możliwe jest działanie jednostki, może ona takie roszczenia podnosić w trybie prywatnopraw- nym. Potwierdza to praktyka państw oraz orzecznictwo od początku lat 90. XX w. W ten spo- sób wypowiedział się np. austriacki Federalny Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu Nr B 214/92–11-G21/92-11 z 25 czerwca 1992 r. 78 Obowiązywanie takiej koncepcji w stosunkach polsko-niemieckich zaprezentowano rów- nież w przypadku roszczeń robotników przymusowych we wspomnianym wcześniej polsko- niemieckim porozumieniu z 16 października 1991 r. w sprawie utworzenia Polsko-Niemieckiej Fundacji „Pojednanie” (tzw. układ Kastrup – Żabiński). Zresztą, z tekstu zrzeczenia z 23 sierpnia 1953 r. wcale nie wynika, że Polska miała za- miar zrzekać się praw swoich obywateli. Tekst zrzeczenia brzmi: „Biorąc pod uwagę (...) Rząd Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej (...) powziął decyzję o zrzeczeniu się z dniem 1 stycznia 1954 r. spłaty odszkodowań na rzecz Polski. (...).” Przyjrzyjmy się natomiast innym formułom zrzekania się praw w tamtym okresie. • w Traktacie państwowym w sprawie odbudowy niezawisłej i demokratycznej Austrii podpisanym w Wiedniu dnia 15 maja 1955 r. znajduje się art. 23 dotyczący majątku austriac- kiego w Niemczech i zrzeczenia się przez Austrię roszczeń wobec Niemiec. W ust. 3 do tego artykułu znajdujemy normę następującej treści: „(...) Austria w imieniu własnym i w imieniu obywateli austriackich zrzeka się wszelkich roszczeń wobec Niemiec i obywateli niemieckich, które nie zostały uregulowane do dnia 8 maja 1945 roku, z wyjątkiem roszczeń wynikających z kontraktów i innych zobowiązań zawar- tych przed 13 marca 1938 roku oraz z praw nabytych przed tą datą. (...)” • w Traktacie pokoju z Włochami podpisanym w Paryżu dnia 10 lutego 1947 r.80 znajduje się art. 76, w którym „Włochy, w imieniu Rządu Włoskiego i obywateli włoskich, zrzekają się dochodzenia wobec Mocarstw Sprzymierzonych i Stowarzyszonych wszelkich roszczeń jakiego- kolwiek rodzaju, wynikających bezpośrednio z wojny lub z kroków podjętych w wyniku istnie- nia w Europie po dniu 1 września 1939 stanu wojny, bez względu na to, czy zainteresowane Mocarstwo Sprzymierzone lub Stowarzyszone było w danym czasie w stanie wojny z Włochami, czy nie. (...)”; • podobne klauzule znajdują się w innych umowach np. w traktacie pokoju z Finlandią, która zrzeka się wszelkich roszczeń „(...) w imieniu Rządu Fińskiego i fińskich obywateli (...)”. c. Możliwość zawężenia zrzeczenia przez kolejną interpretację Umowa poczdamska nie uregulowała całości roszczeń, ale ich również nie zniosła. Rów- nież zakres zrzeczenia się praw do odszkodowania przez Polskę (przy założeniu skuteczności zrzeczenia) nie jest jednoznaczny. Pozwala na rewizję interpretacyjną. Nie obejmuje też praw obywateli polskich ani prawa do popierania ich. Jedynie jasne jest zrzeczenie się prawa do popierania ofiar prześladowania nazistowskiego w 1991 r. W tej sytuacji można znaleźć obszary: • w których wydaje się możliwe podniesienie roszczeń. Do nich będzie należało m. in. prawo do odszkodowania za działania wykraczające poza klasyczne działania wojenne (np. odszkodowanie za zniszczenie Warszawy), • w których możliwe jest wystąpienie z roszczeniami przez jednostki. Bez poparcia pań- stwa dotyczy to ofiar prześladowań nazistowskich, co jest skazane na niepowodzenie ze względu na brak drogi prawnej w RFN. Natomiast przy poparciu państwa polskiego możliwe jest dochodzenie roszczeń, które wykraczają poza ramy określone odszkodowaniem wojennym (cywilnym i wojskowym) np.: – zwrotu lub odszkodowań za utracone majątki osób prywatnych, których przejęcie wy- kroczyło poza obszar rekwizycji wojennych wynikających z IV konwencji haskiej, – odszkodowań za przestępstwa wojenne (rozstrzeliwanych bliskich) itp., – wykonanie obowiązku restytucji mienia państwowego (w tym w szczególności dzieł sztuki). d. Rola Traktatu 2 plus 4 w zamknięciu roszczeń Powstaje oczywiście pytanie, czy Traktat 2 plus 4 zablokował możliwość podnoszenia tych roszczeń? Dla udzielenia odpowiedzi na to pytanie posłużę się innym przykładem. Doktryna polska potwierdza już po 1990 r. – i jakby wbrew tezie o zamknięciu całości spraw wynikających z II wojny światowej przez traktat 2+4 – że płaszczyzną, która ciągle cze- ka na ostateczne załatwienie jest dziedzina kultury.81 Wiąże się to z faktem, że w art. 28 ust. 3 Traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 1991 r. nakazuje stronom rozwiązy- wanie problemów „(...) związanych z dobrami kultury i archiwaliami (...)”. Dla wykonania tej normy powołano nawet specjalnych pełnomocników. Ponieważ nie tylko z dość ogólnej treści normy, ale i z działań tych pełnomocników wynika, że chodzi tu o wzajemny zwrot dóbr kultu- ry przejętych przez drugą stronę w czasie II wojny światowej, należy więc jednoznacznie oce- niać tę normę jako podstawę prawną otwierającą kolejną sprawę wynikającą z wojny. W tym duchu należy też rozumieć treść listów odnośnie do spraw obywatelstwa i spraw majątkowych. Listy rewidują znaczenie Traktatu 2+4 w stosunkach dwustronnych, w tych sprawach. Nawet w przypadku przyjęcia oceny polskiej, przedefiniowanie zakresu zrzeczenia otwiera drogę jednostkom. Potrzebne jest tylko wypracowanie skutecznej formalno- procesowej koncepcji prawnej na podobieństwo dochodzenia roszczeń robotników przy- musowych czy odszkodowań dla rozstrzelanych obrońców Poczty Gdańskiej. VIII. WNIOSEK KOŃCOWY Ocena problemu reparacji należnych ze strony Niemiec Polsce jest niezwykle skompliko- wana. Bezpośrednio po II wojnie światowej był ona nawet przedmiotem sporu nie tylko wśród przedstawicieli doktryny niemieckiej, ale nawet między organami państwowymi. Należy także pamiętać, że w oficjalnej ocenie strony niemieckiej powojenne działania Polski są uznane jako jednoznacznie niezgodne z prawem międzynarodowym. Państwo nie- mieckie powstrzymuje się jedynie od udzielania pomocy własnym obywatelom. Wynika to z oceny, że po 1990 r. – przy utrzymaniu problemu przejęcia majątków niemieckich jako otwar- tego w płaszczyźnie międzynarodowej – otworzyły się nowe możliwości dochodzenia przez jednostki swych praw na drodze sądowej, włącznie z postępowaniem na forum trybunałów międzynarodowych. Różnorodność w ocenie problemu spowodowana jest następującymi czynnikami: – niejednoznacznych podstaw prawnych reparacji wynikających ze zróżnicowanych ocen Umowy poczdamskiej, – niejednoznacznych powojennych norm prawa międzynarodowego i praktyki państw w kwestii reparacji i prawa własności, – niejednoznacznych działań obu zainteresowanych państw, – ewolucji stosownych instytucji i standardów prawa międzynarodowego. Jednak te niejednoznaczne elementy mogą być wykorzystane przez każdą ze stron. Dlate- go możliwa jest dość zróżnicowana ocena i interpretacja powojennych działań Polski, zależna od jej racji politycznych. Jak wynika z cytowanych w ekspertyzie stanowisk, po przeprowadzeniu badań archiwal- nych oraz po sprawdzeniu i potwierdzeniu niektórych faktów, możliwe jest nawet wyprowa- dzenie stanowiska podważającego skuteczność zrzeczenia się reparacji przez Polskę. Oceny odnośnie do dalszego istnienia roszczeń reparacyjnych wynikających z II wojny światowej nie są obce doktrynie niemieckiej. Na tej samej podstawie można postawić także pośrednią tezę o istnieniu katalogu roszczeń, które swym zakresem wychodzą poza klasyczne rozumienie repa- racji wojennych, a których nie objęło zrzeczenie z 23 sierpnia 1953 r. Wynika to z ewolucji charakteru wojny i zmian w rozumieniu pojęcia reparacji wojennych. Na bazie tych samych aktów prawnych i w oparciu o ewolucję prawa międzynarodowego, 28 BSiE można nawet postawić śmiałą tezę (która spotka się prawdopodobnie z krytyką zachowaw- czych przedstawicieli doktryny prawa), iż nawet jednostki mogą obecnie dochodzić niektórych roszczeń wynikających z wojny. Należy jedynie pamiętać, że w rzeczywistości istotnym aspektem sprawy jest nie tylko płaszczyzna prawna, lecz również płaszczyzna polityczna. Samo wypracowanie koncepcji uza- sadniającej istnienie polskich praw do zgłaszania roszczeń wobec Państwa Niemieckiego może być słusznym działaniem politycznym, jednak już ich zgłoszenie wobec Niemiec – przy obec- nych sporach na płaszczyźnie europejskiej (Konstytucja UE) i światowej (Irak) – może dopro- wadzić do zaostrzenia w sferze stosunków dwustronnych, co z kolei może rzutować na relacje w całej UE. Być może jednak – wobec niekorzystnego stanowiska państwa niemieckiego – Polska bę- dzie zmuszona do takiego działania i stanie przed politycznym wyborem. W obecnej sytuacji prawno-politycznej Polski dochodzi jeszcze jeden znaczący czynnik – nawet w przypadku, gdyby uznano, że nie ma faktycznych podstaw prawnych, ze względu na postępującą integrację ekonomiczną, wspólną walutę, zacieśnianie polityki wewnętrznej i za- granicznej w ramach UE, państwa członkowskie Unii nie pozwolą na samodzielne rozwiązanie sprawy, jeżeli stanie się ona znaczącym problemem w ramach Unii. Mogłoby to wpłynąć bo- wiem na ich interesy narodowe. Dlatego sprawy wzajemnych roszczeń i reparacji w stosunkach polsko-niemieckich pozostaną do czasu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej (30 kwietnia 2004 r.) pro- blemem bilateralnym. Od 1 maja 2004 r. mogą zaistnieć również na forum ponadnaro- dowym (sądowym i politycznym), gdzie ich rozwiązanie zależeć może od politycznej siły, znaczenia i skuteczności danego państwa w strukturach unijnych. Berlin, dnia 3 stycznia 2004 r.
Stefan Hambura, Rechtsanwalt
|
| |
|
|