Oglądasz wypowiedzi wyszukane dla frazy: Dyktanda i zabawy ortograficzne 4 5 6
Wiadomość
  Re Paląca sprawa

Długo zbierałem się z odpowiedzią, czekając ile osób rozbawi jeszcze moje
ortograficzne potknięcie. Czy znajdzie się ktoś kto poda rękę. Cała grupa
zachowała się w porządku. Ty natomiast uchodząc tu za znawczynie rytmu
odpowiedz na tak postawione pytanie. Czy dużo jest wart Twój rytm, bez
odrobiny taktu?
Pozdrawiam!
Andrzej


Andrzeju, nie obruszaj się, bo moja odpowiedź z założenia miała być zabawna -
adresowana do Ciebie, owszem, ale w ramach grupy dyskusjnej. Cieszę się, że
udało mi się rozbawić Elę i wcale nie uważam za nietakt jej uśmiechu pod
postem. A swoją drogą wierszyki ortograficzne to świetna zabawa. Pamiętam,
jedną z moich pierwszych samodzielnie przeczytanych (podsuniętych przez mamę :)
książeczek "Babcia na jabłoni", w której chłopczyk, którego zmorą była
ortografia, z przyjemnością pisał dyktanda, które za każdym razem ujęte były w
zabawny wierszyk. Coś takiego np.: "od stóp do głów wpatrzone w nów leciały w
niebo stada krów."
Widząc jak dobrze ci idzie układanie wierszyków dla dzieci, podsuwam pomysł
i pozdrawiam z uśmiechem od ucha do ucha

Agaska

 
  Re Paląca sprawa

Andrzeju, nie obruszaj się, bo moja odpowiedź z założenia miała być
zabawna -
adresowana do Ciebie, owszem, ale w ramach grupy dyskusjnej. Cieszę się,
że
udało mi się rozbawić Elę i wcale nie uważam za nietakt jej uśmiechu pod
postem. A swoją drogą wierszyki ortograficzne to świetna zabawa. Pamiętam,
jedną z moich pierwszych samodzielnie przeczytanych (podsuniętych przez
mamę :)
książeczek "Babcia na jabłoni", w której chłopczyk, którego zmorą była
ortografia, z przyjemnością pisał dyktanda, które za każdym razem ujęte
były w
zabawny wierszyk. Coś takiego np.: "od stóp do głów wpatrzone w nów
leciały w
niebo stada krów."
Widząc jak dobrze ci idzie układanie wierszyków dla dzieci, podsuwam
pomysł
i pozdrawiam z uśmiechem od ucha do ucha

Agaska
 Witaj!


Dziękuję za wyjaśnienie. Przepraszam, że niesłusznie posądziłem Cię o
złośliwość. Rad jestem z wyjaśnienia się całej sprawy. Naprawdę bardzo się z
tego cieszę od razu świat stał się dla mnie piękniejszy.
Przepraszam! Dziękuję! i Pozdrawiam!  :)))
Andrzej.

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


  Dyktando 2003

| Kamil Durczok skończył właśnie czytać Dyktando 2003
No tak, ale w sumie dla kogo to jest?
Rozumiem, że ktoś lubi wyrazy obcobrzmiące,
ale czy naprawdę najważniejsze w życiu jest to,
żeby znać pisownię 2^n nazw ptaków? Może zabawa,
ale większość tam siędzących zrobiłaby na pewno
błędy w słowach bardziej podstawowych.


Myślę, że to właśnie zabawa -- prawdziwa gratka dla miłośników ortografii,
ze wszystkimi jej kruczkami i wygrzebywanymi z dna piekieł szczególikami.
Wiadomo, że łatwo nie było, ale przecież prof. Pisarek nie mógł zrobić
tekstu lekkiego i przyjemnego, gdyż takie dyktando nie miałoby tzw. mocy
różnicującej. Mogłoby się na przykład okazać, że mamy paru mistrzów -- i co
wtedy? Nie, sądzę, że poziom trudności był dobrany akurat tak, jak trzeba.

ŁK


--
Pozdrawiam serdecznie
Stanisław "Scobin" Krawczyk
"Tragedia jest to utwór, który zawiera niesamowite sceny morderstwa"
z nieocenionego zbiorku w "Szłem, szłem i doszłem..." Urszuli Orman

  TERM=xterm

A maturę z polskiego zrobiłem z interpretacji porównawczej utworów
poetyckich. Nikt się za to nie brał, ale ja nie miałem wyjścia. I dobrze
na tym wyszedłem. Bardzo dobrze nawet.


Boże ja się od interpretacji wierszy trzymałem z daleka. Nigdy nie byłem w tym
dobry, a na sam dźwięk słów "Co autor miał na myśli?" dostawałem gęsiej
skórki.
Na początku nauki to może nawet nie miałem takiego urazu psychicznego do tego
typu twórczości, ale jak usłyszałem z ust mojej polonistki, że wiersze można
interpretować jak się chce, ale jednak nie do końca, to mi całkowicie
odechciało się takich zabaw. A na maturze to pisałem sobie wypracowanie, o
miłości chyba, i też się pociłem jak nie wiem bo moja ortografia pozostawiała
wiele do życzenia ( na ogromną ilość dyktand, które miałem w szkole średniej
<<takie polegało na tym że nauczycielka dyktowała z pamięci jakieś 100
wyrazów, które były przeglądem ortograficznym| raz dostałem 3, raz 5 <<sic| a
reszta to lepiej nie mówić). Ale ostatecznie się udało.
Ach rozmażyłem się. Ale to były czasy.
pozdrawiam

 
  1
mam dwadzieściaileś dni żeby zdecydować z czego zdawać maturę, w momencie gdy nie widzę studiów, na które chciałabym się wybrać.. nie, nie mam 'wymarzonego kierunku'. Albo inaczej.. zważywszy na to, że dałam dupy decydując się na takowy profil, nie mam w chwili obecnej kuszących, racjonalnych możliwości..

a, nie lubię jeszcze, gdy na dyktandzie (też tak sądzę..) robię 2 błędy interpunkcyjne, co w sumie daje wagę 1 błędu ortograficznego.. żal. Przecież w tej śmiesznej zabawie powinno zwracać się uwagę głównie na ort.
  Ostrzezenia - za co???
Sorry "kolego" Tadek ale jeśli ktoś popełnia monotonnie błędy ortograficzne, dla mnie jest debilem, podkreślam DEBILEM. Ci co maja w "dupie" ortografie, są dla mnie niczym. Na maturze też tak powiesz/ powiedziałeś że masz w "dupie ortografię"? Pójdziesz do pracy, i co będziesz doły kopać, bo ortografię masz w dupie? Człowieku wyrażaj się na forum jak przystało, jak by tak każdy robił, to Polska by była wielką krainą analfabetów. Otwierasz gazetę a tu błąd błędy pogania. Proponuję powrót do 1 klasy podstawówki, tam jest dyktando, różne zabawy z ortografią. Może się czegoś nauczysz. Bo na razie traktuję cię jako debila. Mogę dostać warna, trudno, ale i tak będę tępić takich ludzi jak ty.

PS. Każdemu zdarzają się błędy, jesteśmy ludźmi, każdy może popełnić, ale dążmy do "doskonałości", aby unikać śmiesznych błędów. Człowiek uczy się przez całe życie.
  Bye?
Up
Najpierw szkoła, potem zabawa. Wyłącz Tibię, odejdź od komputera i zacznij się uczyć. Za taką ortografię powinny być bany na ip..

Down
Wiesz, ja w 2 podstawówce nie robiłem takich błędów, a wręcz przeciwnie, osiągałem sukcesy w dyktandach ortograficznych na poziomie klas 1-3...
W dalszych klasach podstawówki podobnie.
  Forum...
Embed - młody człowieku. Szanuję Twoje prawo do posługiwania się skrótami itd.... Wyraziłem jedynie moje prywatne zdanie. Za napisanie 3maj się, albo 4you, albo jeszcze czegoś podobnego, u mojej polonistki miałbym przerąbane do końca szkoły. Wiem - było to tysiąc lat temu. Tak się jednak składa, że to dzięki niej( a nie lubię jej do dziś , jako tako posługuję się ojczystym językiem. Gdybym wówczas korzystał z dzisiejszego internetu to pewnie bym się tego nie nauczył.

Zresztą proponuję zabawę - ale nie tu. Napiszcie dyktando z możliwie jak największą ilością błędów ortograficznych. Zaproponujcie to w szkole polonistom. Zobaczycie, że nie jest to proste. Ja coś takiego pisałem. Popełnić maksymalną ilość błędów to wręcz niemożliwe. Spróbujcie.

Dlaczego o tym piszę. Bo mamy "zakodowane" pewne umiejętności "polonistyczne" czy chcemy czy nie. Warto o tym pamiętać pisząc na forach internetowych
  SPOTKANIE GOROLI (nie Ślązoków, hi, hi)
a krzmarek to mnie lubiał poprawiać...

Ale przy Tobie na pewno miał niezbyt dużo do poprawiania. Są tu zdecydowanie lepsi od Ciebie (przodownicy gramatyki i ortografii).
A tak na marginesie to muszę się pochwalić. Był wiele lat temu program pt. "Zabawy językiem polskim". Trzeba było napisać dyktando typu..."gżegżółki i piegże itede i tepe. Pisało to dyktando ok 30-40 osób (dokładnie nie pamiętam). No i kto znalazł się w trójce najlepszych? Zgadnijcie. Oczywiście, że ja Tylko w dalszej grze odpadłam. Ale liczy się prestiż.
  Poematy, sonety, limeryki
wiersz napisany przez mojego kolege, z moją pomocą pod wpływem rozpaczy po tym jak dostałem pałe z jakiegoś dyktanda

Ortografia....To moje kalectwo
Ortografia....To moje przekleństwo
Ortografie stwożył ktoś
żeby innym działać w skroś

Więc pierdolić te zasady
piszmy jak nam pasuje
I mnie chuja to obchodzi
że się uje nie kreskuje

Ortografia.....To rzecz dla mnie obca
Ortografia.....To zabawa nie dla chłopca
Dyslektykiem przezywają
I się chuje naśmiewają
  I Chorzowski Konkurs Ortograficzny
I Chorzowski Konkurs Ortograficzny

W roku jubileuszu 750 - lecia Chorzowa
Zespół Przedmiotowy Języka Polskiego
w I Liceum Ogólnokształcącym im. Juliusza Słowackiego w Chorzowie
we współpracy z Wydziałem Filologicznym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach
zapraszają uczniów chorzowskich szkół ponadgimnazjalnych
do zmierzenia się z zawiłościami polskiej ortografii.

I Chorzowski Konkurs Ortograficzny rozpocznie się 6 czerwca 2007 r. o godzinie 9.00.
Autorem tekstu dyktanda, który odczyta znany chorzowski aktor - Pan Bogdan Kalus, jest Pani dr Danuta Krzyżykowa z Uniwersytetu Śląskiego.
Wyniki dyktanda powinny być znane do godziny 12.00.
Przed ich ogłoszeniem będzie można wysłuchać krótkich wykładów pt. "Sztuka przemawiania" i "Błędy językowe w mediach".
O godz. 12.30 zapraszamy przedstawicieli władz Miasta, polityków, chorzowskich dyrektorów, lekarzy, nauczycieli, sportowców do ortograficznej zabawy pn. "Bezbłędny VIP".

ze strony UM
  pytania laika
ze znakami interpunkcyjnymi przyznam sie szczrze nie chce mi sie pisać ale dla was sie poświęce ,
co do ortografii to przyznam sie szczerze zawsze bylem noga i z dyktand zawsze dostawalem jedynki < ciekawe jak to będzie z maturą> :)
tyle na temat mojego upośledzenia

wracająć do auta
bede musial wszystkie te dingsy i przekazniki pochować oraz moze odpalić potwora ,
zaczne moze od umycia go i zrobienia w nim pozadku
a potem zajme sie sprawami technicznymi typu nasmarowanie i regulacja drzwi oraz tą barrdziej istotną sprawą jak i czy gaśnie oraz czym jest to spowodowane

jutro powinienem znaleść odpowiednią ilość czasu z powodu ubogich lekcji w szkole , oczywiscie porobie fotki podczasz zabawy z autem < i umieszcze w dziale foto >

podam również nowy zestaw pytań

pozdrawiam
  Gżegżółki 2009
Gżegżółki 2009
Tekst o historii polskiej flagi narodowej wypełni treść pierwszego stalowowolskiego dyktanda pt. ‼Gżegżółki 2009”. Do udziału w nim zapraszamy wszystkich chętnych od 16 roku życia. Nagrodą dla stalowowolskiego mistrza ortografii będzie laptop ufundowany przez Bank Spółdzielczy w Stalowej Woli. Fundatorem upominków jest także firma BiuroPlus.
W osobnych kategoriach, przeznaczonych dla vipów oraz dziennikarzy, zmierzą się zaproszeni goście specjalni. Nagrodami dla nich będą ‼Pióra Gżegżółki”.

Organizatorzy zapewniają pełną dyskrecję wyników dyktanda. Prace będą kodowane, więc sprawdzający je nie będą znali nazwisk autorów. Do publicznej wiadomości podane zostaną tylko nazwiska nagrodzonych.
Aby wziąć udział w zabawie należy zgłosić się w dniu 2 maja w godz. 10.00 – 10.55 do biura organizacyjnego w auli KUL w Stalowej Woli (ul. Ofiar Katynia 8a), gdzie o godz. 11 rozpocznie się pisanie dyktanda. Należy posiadać przy sobie dowód osobisty lub legitymację szkolną.

Zapraszamy!

Gżegżółki 2009 – pierwsze dyktando stalowowolskie
2 maja – aula KUL w Stalowej Woli, ul. Ofiar Katynia 8a
godz. 10.00 – 10.55 – rejestracja uczestników
godz. 11 – dyktando
godz. 11.30 – omówienie tekstu dyktanda przez jego autorkę – Annę Garbaczową

Ogłoszenie wyników dyktanda oraz wręczenie nagród odbędzie się 2 maja o godz. 19.30
na scenie głównej przed Miejskim Domem Kultury (Plac Piłsudskiego) w ramach obchodów Dni Stalowej Woli.
  Chcę prowadzić aktualności z SKW
Michał !! Możesz wreszcie zacząć pisać po polsku a nie po gimnazjalnemu ?? Nawalasz błędami ortograficznymi i składniowymi jak dzieciak z podstawówki !! Zrozum że REPREZENTUJESZ SKW swoimi wypowiedziami, tym samym wyrabiająć innym czytelnikom opinię zarówno o sobie jak i o całej SKW. Nie wiem czy wiesz ale podjąłeś sie naprawde poważnej funkcji i to nie jest już zabawa w bierki na podwórku. Ergo: albo zacznij pisac poprawnie albo zamilcz bo dalej tak pisząc wyrządzasz poważne szkody kolejce.

Nawet nie zaczynaj nawijać smutnych kawałków o dysfunkcjach bo ich nie masz !! Ani dysgrafii ani dysleksji !! Jesteś w 100% zdrowy. Weź sie tylko do roboty, zacznij czytać książki, pisać dyktanda, używać autokorekty w Wordzie...

BTW. Wiesz ile zajęło mi czasu zrozumienie Twojego postu ?? Zgaduj chłopak !!
  Dysleksja a pisanie dyktand.
Czy macie jakieś sposoby, na motywowanie dzieci do pisania dyktand, do pracy? Mój ich niecierpi i unika jak tylko może..

U nas pisanie dyktand też było koszmarem.
Wykorzystałam zamiłowanie dzieci do komputera: kupiłam programy edukacyjne do nauki ortografii. Tam w ramach zabawy uzupełnia się brakujące literki w wyrazach.
Wykorzystuje się dwa zmysły: wzrok i słuch. Efekt widać, polecam.
  nowa MĘDA

| Skąd te
| kompleksy?


Wybacz ale ja nie mam żadnych kompleksów na tym punkcie gdyż nie przykładam
takiego znaczenia do poprawnej pisowni "ortograficznej". Większe znaczenie
ma SENS wypowiedzi ;-)

| Za moich czasów ortografii uczono w podstawówce


a za moich czasów były dyktanda

Nie to, ze nie przeszla. Po prostu jak sie zalatwi papier o
dys:(-ortografie/-grafie/-leksje) i inne tego typu, to potem jest latwiej
w
szkole.


Tak za komuny nie był dysortografii jak i wielu innych rzeczy gdyż system
wolał nie przyzawać się do pewnych oczywistych spraw w celach
propagandowych. Osobiście zauważam i tą tendencje teraz. "papier" jak ty to
określasz jest b trudno zdobyć a często nie jest on wystawiany co skutkuje
dyskryminacją ucznia w procesie nauczania [ oraz niewłaściwym tokiem
nauczania ] a w późniejszym czasie może odbić się i na jego psychice.

Bo jak maja dostac
sie np. na posade biurowa w jakiejkolwiek firmie z tymi "problemami"?
Kazdy
pracodawca jak spojrzy z papiery to pokreci glowa, a jak sie ebda
tlumaczyc
to i tak ich nie zatrudni - po co komu kretacz?;]


Trzeba nisko celować, żeby iść do pracy biurowej a nie martwić się o własny
biznes [ sekretarke można zawsze zatrudnić ;-P ]

| Kiedyś robienie błędów było powodem do wstydu i deprecjonowało w oczach
| innych.


Keideyś .............. kiedy to było ;-) Zawsze znajdują się tacy, którzy
wyśmiewają się z innych chcąc tym samym podnieść własne samopoczucie i ukryć
własne niedociągnięcia i nieudolności życiowe ;-PP
...

J.w.

| PS. Dla jasności -moja polszczyzna również jest daleka od doskonałości,
ale
| swoje wątpliwości wyjasniam bądź przy pomocy słownika ortograficznego
| bądź
| korzystająć z poradni językowej na stronie  PWNu. :-)


Dzizajs masz na takie zabawy czas ? Zazdroszcze problemów ;-)

Ja ucze sie polskiego caly czas - czytam :)


Nie cierpie czytać gdyż potwornie mnie to męczy ;-)

strOOs


Pozdrawiam
KiTTY

  Moment

Stary, nie chce zaraz na poczatku grupy byc zlosliwcem, ale przyznam, ze
mnie korci. Kurcze, jesli ktos uzywa w stosunku do ojczystej mowy epitetow
w
stylu jak wyzej (cytat 1) i nie widzi potrzeby tego odrozniania (cytat 2)
to
ja rzeczywiscie sklonny jestem uznac, ze ma CPU zamiast zdrowego rozsadku
Pozdrawiam
Przemek Skalec


Główną funkcją języka jest umożliwienie precyzyjnej komunikacji.
To prawda, niektórzy mówią alkohol, ja mówię "alkochol". Ale czy słychać
różnicę w "morze" i "może" ? Odróżniamy znaczenie słów za pomocą pisowni i
całkowicie zdajemy się na kontekst w wypowiedziach po czym, mówimy i piszemy
"zamek".
Brak konsekwencji powoduje naturalną chęć uporządkowania. Skoro język się
zmienia mimo oporu tych co mają zdrowy rozsądek a nie mają cpu (tylko na
czym chodzi ten ich zdrowy rozsądek), to może chociaż spróbować rozwijać
ojczystą mowę nieco bardziej świadomie.Wzorujmy się na systematykach
nazewnictwa używanych w nauce.
Przy okazji, alkoholi jest wiele i dla precyzji i oszczędności chemik nie
powie: alkohol o trzech atomach węgla w łańcuchu z grupą hydroksylową
przyłączoną do środkowego atomu węgla, tylko krotko: propanol-2. I mimo to,
język nie traci piękna, spiewności, rytmu i co tam jeszcze ma. Bo można
znaleźć takie oto: "Tautomer nie dysocjujący o budowie laktonowej jest
bezbarwny podczas gdy, odmiana chinoidowa wykazuje zabarwienie buraczkowe".
Dla chemika prawdziwa poezja.
Nasza ortografia służy jedynie nękaniu młodzieży. Jeżeli po 40 latach
używania języka mojej matki, popełniam błędy ortograficzne i interpunkcyjne
to chyba nie moja wina ? To może naszego języka nie da się nauczyć ? To może
trzeba coś z tym zrobić ? To chyba głupio pisać dyktanda od pierwszej klasy
powszechniaka do matury i oblać pisemny z powodu "rz" i przecinka ?
Gdzieś tu czytałem, że niemcy reformują swoje umlauty. Reformy kosztują.
Inwestują dla zabawy, czy spodziewają się zarobić ? Mam wątpliwości co do
zasady fair play. Pisanie: "naprawdę nie widzisz potrzeby odróżniania ?"
przypomina takie "naprawdę głupku nie wiesz ?" i gorączkowe poszukiwania
argumentów połączone z drapaniem się po głowie.
Gdzie jest polemika ? Gdzie są argumenty ? Gdzie wskazujesz że twój
interlokutor nie podał argumentów ?
pozdrawiam
jama

  Aneta na luzie - czyli nasza autorka i jej przyjaciele
Pewnie, że macie rację. Ale na przykład uważam, że jest czas i miejsce na zabawę ale też czas i miejsce na obowiązki i naukę. Z chwilą np. gdy idzie się do szkoły trzeba zacząć ten czas rozdzielać. Przyjmując na siebie obowiązek szkolny człowiek zaczyna myśleć o swojej przyszłości, o tym kim chciałby być, co mieć... i analizuje drogę jaką musi przebyć żeby to osiągnąć.
Jeden popatrzy na sposób rozwiązania zadania z matematyki i już wszystko jest dla niego jasne, a inny musi wytrwale trenować codziennie, przypominać sobie, ćwiczyć pamięć czy inne tam rzeczy...
Ja dzięki czytaniu książek nie miałam nigdy problemów z ortografią, bo jako wzrokowiec "napatrzyłam się" na te wyrazy i automatycznie piszę dobrze ale wielu reguł ortograficznych czy gramatycznych nie znam, bo się ich nie uczyłam gdyż nie byłymi potrzebne. Ale mój brat cioteczny spędzał z ciocią godzinę dziennie nad dyktandem, żeby potrenować pisanie ze słuchu i nauczyć się stosowania regułek ortograficznych (codziennie uczył się jednej na pamięć). Ale z kolei z matematyki on był w klasie najlepszy, a ja zawsze "osłaniałam tyły".
I on poszedł na studia techniczne ja na humanistyczne. Nie pchał się na siłę na filologię germańską choć świetnie włada niemieckim w mowie i piśmie, bo czuł się mocniejszy w przedmiotach ścisłych. Ja nie pchałam się na astronomię...chociaż ciągle bujam w obłokach, bo nie umiałabym policzyć ile obłoków jest obok mnie

Tak się jak zwykle rozpisałam ale ogólnie to dążę do tego, że każdy musi zacząć się w pewnym wieku do wielu rzeczy "przełamywać" ale absolutnie nie zatracać przy tym dobrych cech, które z natury charakteryzują tylko dzieci.
Dorosły to nie znaczy zawsze poważny, ułożony, surowy, zdyscyplinowany, smętny....każdy z nas ma swoje słabości i czasem im folgujemy trochę ale ważne jest żeby nie przegiąć w żadną stronę. "Złoty środek"! Już człowiek renesansu na to wpadł
  Tragiczny poziom Forum. Drugi Onet?
dmaot malach - nie pamiętasz o co tam chodziło? To w jakim sensie dałeś rafaello85 wytyczne co do jej czytania?


Ironia na allegro za 2,50, spraw sobie.

Z całym szacunkiem deeze, ale odniosłem wrażenie iż kolega pjaxz miał na myśli nie tyle poprawianie błędów ortograficznych (co zajęciem jest zacnym i pochwały godnym, wszakże o kulturę ojczystego języka dbać trzeba, to nie Awangarda międzywojenna, nuż w bżuhu i inne "ciekawe" postulaty młodych [żydowskich dodajmy] literatów), co zabawy moderatorów w polonistów, pokazujoncym (be!) pokazującym (cacy!) w taki właśnie sposób aktualne trendy w polskiej pisowni. Spójrz na to w ten sposób - każdy w życiu miał przynajmniej jednego polonistę, który niemiłosiernie mazał mu czerwonym długopisem po dyktandzie, doprowadzając go do konwulsji (ale dlaczego? za co?).

Do czego zmierzam? Uczenie ortografii zostaw ludziom, którzy spędzili na studiach filologicznych swoją młodość, zaś poprawiać błędy można bez całego tego kolorowania czcionki. Spójrzmy prawdzie w oczy, stawianie "byków" jest efektem nieprzeczytania odpowiedniej ilości książek i nieobycia się ze słowem pisanym (niestety internet nie zastąpi książki choćby z powodu ubóstwa językowego - fakt, można dogadać się, używając 700-800 słów, ale gdzieś zdolności krasomówcze zanikają) i niereformowalnego analfabety i tak ortografii nie nauczysz. Zaraz rzucą się na mnie forumowicze z papierkiem, na którym napisali im dysgrafia, dysleksja etc. Dysleksja nie istnieje, to jedynie usprawiedliwienie dla ignorancji (to takie ludzkie szukać wyjaśnienia dla wszelkich zjawisk) i LENISTWA. Dlatego błędy poprawiać powinniście panowie moderatorzy dyskretnie. Możecie sobie pisać ostrzeżenia, pouczenia, możecie publicznie ich objechać, ale nie osiągniecie zamierzonego efektu (dydaktyka wasza mać) poza rozładowaniem stresu związanego z wyżyciem się na danej osobie.

Pozdrowienia dla całego grona pedagogicznego/moderatorskiego.

P.S.: I żeby było jasne. Rafaello85, nic do Ciebie nie mam
  kto zdaje maturke w tym roku???
I tu sie Wacku mylisz. Jak masz dysgrafie stwierdzona to nei maja prawa cie nie przeczytac. Jak sami nie dadza rady do do grafologa. Tam na tym zaswiadczeniu niby jest, ze mam sie starac... kto mi udowodni, ze sie nei staralem Poza tym skoro tez nieczytelnie piszesz to wiesz, ze zeby sie postarac to trzeba miec wiecej czasu... jest cos takiego, ze jezeli twoje pismo jest bardzo nieczytelne to ci dadza na kompie pisac. Mi dyrek wciskal maszyne do pisania, ale nei skorzystalem. W gruncie rzeczy jak sie uprzesz to ci nawet dodatkowy czas przysluguje.
A jesli juz mamy podwazac wiarygodnosc tych zaswiadczen to zgodze sie, ze kazdy moze sobie cos takiego zalatwic. Co prawda oni maja jakies swoje kryteria typu: nie konczy wyrazow czy cus takiego, ale ja przy okazji dysgrafii mam dysortografie Nie wiem jak to sie stalo, no wlasciwie to wiem. Jak dala mi te testy to tam byly rowniez testy z ortografii, ja myslalem ze mnie to nie dotyczy, wiec nie uzupelnialem. Choc tak naprawde bym chyba tego nie wypelnil. Tam byly pytania z 3 klasy podstawowki. Po jakich spolgloskach piszemy "ch" i tego typu. No niby skad ja to mam wiedziec jak ja w szkole juz tylko literature mam, bo gramatyke skonczylem w gimnazjum. Jak juz wczesniej wspomnialem nie wypelnilem tych pol(te badania trwaja 3 godziny, a te testy dali mi pod koniec zabawy). Przychodzi zaswiadczenie i sie okazuje ze milesiu ma dysortografie, a z dyktand zawsze w czolowce klasy sie plasowalem. Kiedys w podstawowce to nawet na konkursie z dyktand bylem, a tu taki lol. Facetka od polaka malo mnei wzrokiem nie zabila jak ujrzala ten papierek.
W moim szkolnym zyciu to zaswiadczenie wiele zmienilo. W ogole inaczej mnie traktuja. Tak jakby sie bali Uwielbiam to. Najlepsze jest to, ze mieli ze mna przed probnymi wielki problem, bo... nie wiedzieli jak postepowac. Wytyczne z OKE byly dla nich jak zbawienie.
  (sprzedam) j.polski MATURA NA 100% + dużo pomocy szkolnych
Oprócz w.w. pozycji, oddam również naprawdę za przysłowiowe grosze różne ściągi, wzory wypracowań, opracowania, etc. Żal wyrzucać a może komuś akurat się coś przyda.Wszystko w eleganckim stanie, zakupione kiedyś w naszej księgarni. pozdrawiam!

- opracowania (lektury, wiersze) j. polski - gimnazjum, kl.2. GREG
- wypracowania - kl 5 szk. podst., GREG
- biologia - 6 kl.szk. podst. GREG + mini ściąga
- opracowania j.polski (lektury, wiersze) - Młoda Polska - liceum, technikum.GREG
- ściąga z hist. powszechnej (m.in. początki nowożytnego świata, RP w okresie złotego wieku, Wielki wiek XVII, Polska w epoce saskiej, kongres wiedeński, okres napoleoński..)
- wzory wypracowań z j. polskiego - dla wszystkich klas gimnazjum, wyd. Skrypt
- ściąga - część 2a gimnazjum + mini ściąga, Greg
- wzory wypracowań j. polski - klasa 4, Greg
- mini wersja - młoda polska powt. z literatury, GREG
- jak pisać :wypracowania, opowiadania, rozprawki, recenzje, listy, życiorysy, podania - poradnik dla wszystkich klas gimnazjum, Greg
- ściąga - klasa 6 podst., Greg
- dyktanda i zabawy ortograficzne, kl 4-6 podst. Greg
- ściąga - polska lit. współczesna po '56 roku i lit. światowa, Greg
- cogito dodatek specjalny (7/2003) - wypracowania w liceum - zbiór 100 tematów cz. 1
- chemia w pigułce - j. detmer - ściąga w wersji mini, liczba str. 140
- dlaczego poleca - zdaj maturę z j. pol. zeszyt 1 : Starożytność, Antyk, Biblia - tematy maturalne, matura pisemna i ustna, tematy z egz. na studia
dlaczego poleca - zdaj maturę z j. pol. zeszyt 2 : średniowiecze, renesans - tematy maturalne, matura pisemna i ustna, tematy z egz. na studia

mam też sporo magazynów cogito przydatnych przed matura,
pzdr
  Szkoła " Cool school". :D
Ok, nie ma sprawy.
Lekcja 3
Temat: Ortografia. Cześć 1.
Proszę sobie to przejrzeć, ponieważ w czwartek będzie dyktando z wyrazami z " rz" i " ż'!!
Zasady dyktand, sprawdzianów, kartkówek itp.:
1. Sprawdziany itp. zawsze piszę w poście.
2. Wy zawsze oddajecie mi na PW.
3. Nigdy nic nie podpowiadam.
No to wszystko. Pozdrawiam. Na teraz nic nie macie zadane, ale wieczorem nast. lekcja.
Na oddanie napisów macie czas do piątku, godz. 19:00!!
EDIT:
Przepraszam, że nie dawałam lekcji, ale nie miałam czasu.
Lekcja 4
Temat: J. ang. -słówka, jedzenie.
1. Słownictwo:
- salad- sałatka
- crisps- chipsy
- milk shake- mleczny koktajl
- juice- sok
- chucken- kurczak
- sandwich- kanapka
- cake- ciasto
- ice-cream- lody
- grapes- winogrona
- lemonade- lemoniada
No, tyle starczy.
Zadanko domowe.
1. Zrób glitera z jakimś produktem wymienionym na lekcji.
2. Naucz się słówek, bo za tydzień w sobotę, będzie kartkówka z tych słówek.
Dziękuję za miłą lekcję, a teraz sprawy organizacyjne:
- Ci, co nie oddali prac domowych dostają 1. Zaraz powystawiam resztę ocen, podaję ocenki oraz zrobię DYKTANDO, które miało być przedwczoraj.
Dyktando:
Przed jego napisaniem:
- Przejrzyj sobie to: http://www.zasady-pisowni.dyktanda.net/ . Odrobinkę pozmieniałam zasady, dyktando będzie ze wszystkiego. Oto one:
Na naszym placu zabaw są dwie r_de wiewi_rki. Jedna szybko skacze z gałązki na gałązkę. Ciągle coś znosi do swojej dzi_pli. A to o_eszka laskowego przyniesie, a to g_ybki nało_y na patyk
i s_szy je na słońcu. Natomiast
dr_ga wiewi_rka....... Dzieci l_bią pat_eć jak zajada sw_j p_ysmak. Nigdy jej nie gonią i nie straszą. Podziwiają jej f_terko i zręczność.
Uzupełnione dyktando przesyłacie mi na PW!!
  TERM=xterm

has been fingerprinted by Piotr Wawrzyniak:

Na początku nauki to może nawet nie miałem takiego urazu psychicznego
do tego typu twórczości, ale jak usłyszałem z ust mojej polonistki, że
wiersze można interpretować jak się chce, ale jednak nie do końca, to
mi całkowicie odechciało się takich zabaw.


Bo to jest tak, że autor zawsze ma jakieś jedno konkretne przesłanie na
myśli. Jeśli sam poeta dopuszcza kilka różnych interpretacji, nawet
takich które by mu samemu do głowy nigdy nie wpadły, to to niestety nie
jest już poezja - bo widać sam autor nie wiedział co chciał powiedzieć
:) Więc jest tylko jedna prawdziwa interpretacja.

Ale z interpretacją jako "dyscypliną" jest tak, że faktycznie możesz
zinterpretować w dowolny sposób, jak długo będziesz w stanie solidnie
uargumentować swoją wizję. Właśnie w doborze argumentów leży haczyk.
Zwykle nie chodzi o to, by faktycznie zrobić poprawną interpretację ale
by mieć argumenty silniejsze od tych, którymi dysponuje twój adwersarz.

Interpretacje często zamieniają się nie w poszukiwanie prawdy, ale
w małą, intelektualną wojnę z drugim człowiekiem który ma inną wizję
utworu. Ktoś miał "przyjemność" uczesniczyć w debatach historyków
literatury? Ja miałem. Momentami może to przypominać nawet obrady
komisji w sprawie RywinGate. Nie dają sobie dojść do głosu, przerzucają
się inteligenckimi uszczypliwościami...  I o dziwo, to cecha
międzynarodowa. Myślałem, że to tylko my, Polacy tak mamy. Ale byłem na
paru międzynarodowych konferencjach itp. spotkaniach i wiem, że to
jednak ogólny trend. Najfajniej się robi, gdy panowie profesorowie
historycy zaczynają wygłaszać kategoryczne sądy na temat życia
prywatnego jakiegoś zmarłego pisarza. Oczywiście każdy mówi co innego.
A pod koniec burzy przychodzi jakaś kobieta która znała danego pisarza
osobiście i zmywa im wszystkim głowy w stylu "Ja tam byłam i wiem
lepiej, wy wszyscy pieprzycie głupoty :)". Studenci biją wtedy brawo :)

A na maturze to pisałem sobie wypracowanie, o miłości chyba, i też się
pociłem jak nie wiem bo moja ortografia pozostawiała wiele do życzenia


Ja leżałem z interpunkcją. A konkretniej to z przecinkami. Zawsze
wyznawałem teorię, że cała ta interpunkcja ma służyć odwzorowywaniu
sposobu mówienia, a jeśli ja robię gdzieś pauzę przy mówieniu to
i powinienem tę pauzę zapisać jako przecinek. No ale polonistka to
trochę inaczej widziała :) Więc na maturze przejrzałem całą moją gotową
pracę zdanie po zdaniu i podokładałem/powycinałem przecinki. I udało mi
się nie popełnić przy tym żadnego błędu :)

( na ogromną ilość dyktand, które miałem w szkole średniej <<takie
polegało na tym że nauczycielka dyktowała z pamięci jakieś 100
wyrazów, które były przeglądem ortograficznym| raz dostałem 3, raz
5 <<sic| a reszta to lepiej nie mówić).


U nas nie robili dyktand... Z pisemnych spraw to mieliśmy tylko

w domu i dostarczenia na zajęcia.

Za to pani od geografii robiła nam bardzo, bardzo głupie "kartkówki
z mapy", co dwa tygodnie.

  Dni Gniezna 2006
W dniach od 19 do 30 kwietnia 2006 roku potrwają tradycyjne już obchody imienin naszego miasta, czyli Dni Gniezna.
W tym roku Urząd Miasta zdecydował się na zaproszenie dwóch dużych gwiazd, które zagrają na Rynku, jednak do obchodów imienin zostaną włączone także imprezy związane z rokiem istnienia Galerii Gniezno. Z tej okazji, firma Polimeni również zaprosiła znanego wykonawcę.

I tak, już 21 kwietnia, o godzinie 21 rozpocznie się koncert Maryli Rodowicz. Natomiast 30 kwietnia, o 20:30 zagra zespół Golden Life. Oby dwa koncerty odbędą się na Rynku. Z kolei 28 kwietnia, na parkingu przed Galerią Gniezno zagra K.A.S.A. (znany także jako Krzysztof Kasowski).

Ponadto obchody Dni Gniezna obfitują w wiele innych wydarzeń kulturalnych. Dokładny plan (zaczerpnięty ze strony internetowej UM) prezentuje się następująco.

19 kwietnia 2006 r. (środa)
• inauguracja Międzynarodowego Festiwalu Rzeźby - Rynek - godz. 15:00

20-28 kwietnia 2006 r. (czwartek-piątek)
• lunapark "MEGA" - ul. Paczkowskiego

21 kwietnia 2006 r. (piątek)
• sesja Rady Miasta Gniezna wspólnie z delegacją radnych z miasta partnerskiego Veendam/Holandia
• plener plastyczny "Imieniny ul. Św. Wojciecha" - godz. 10:00
• plener plastyczny dla szkół "Laurka dla mojego miasta" pt. "Wioska miast partnerskich" - ul. Chrobrego, ul. Św. Wojeciecha, deptak, Rynek - godz. 12:00
• Biesiada Polska pod hasłem "Szneka z glancem", program artystyczny, serwowanie potraw polskich przez gnieźnieńskich restauratorów, cukierników, piekarzy - Rynek - godz. 15:00
• koncert - gwiazda wieczoru Maryla Rodowicz - godz. 21:00 - Rynek

22 kwietnia 2006 r. (sobota)
• uroczysta Sesja Rady Miasta

22-23 kwietnia 2006 r. (sobota-niedziela)
• uroczystości świętowojciechowe (procesje)

23 kwietnia 2006 r. (niedziela)
• koncert chóru z Litwy - Katedra - godz. 15:00
• "Imieninowy dar Ósemki" - koncert w Teatrze - godz. 18:00

24 kwietnia 2006 r. (poniedziałek)
dyktando ortograficzne "O złotą stalówkę" dla szkół godz. 10:00 w Szkole Podstawowej Nr 2
• koncert chóru z Litwy w Kościele Farnym - godz. 17:45

25 kwietnia 2006 r. (wtorek)
• konkurs plastyczny pt. "Emilia Waśniowska - dzieciom, dzieci - Emilii Waśniowskiej" - sala MOK
• III Gnieźnieńskie dyktando ortograficzne "O złotą stalówkę Prezydenta Gniezna" - sala MOK godz. 16:00

26 kwietnia 2006 r. (środa)
• Polimeni Cup - turniej piłki nożnej dla szkół gimnazjalnych - boisko w G-2
• 50-lecie Muzeum Początków Państwa Polskiego
• sesja popularno-naukowa - godz. 9:00
• otwarcie wystawy "Pokój i dobro. Franciszkanie konwentualnie, klaryski w Wielkopolsce" - godz. 12:00

28 kwietnia 2006 r. (piątek)
• Międzynarodowe Warsztaty Plastyczne - MDK
• urodziny Galerii Gniezno - koncert gwiazdy K.A.S.A.

29 kwietnia 2006 r. (sobota)
Dzień niemiecki - zakończenie roku "Polsko-Niemieckiego" pod patronatem Ambasadora Niemiec
Program prowadzi Steffen Mőller.

• Parada Europejska ulicami miasta Gniezna - godz. 12:00
• Biesiada Niemiecka na Rynku, "Europejska Wioska Miast Partnerskich"
• teatr kulinarny: smażenie niemieckich kiełbasek - "Bratwurst" na wielkiej patelni, gigantyczny szaszłyk
• koncert orkiestry dętej
• otwarcie wystawy rzeźb Międzynarodowego Festiwalu ul. Łubieńskiego - godz. 17:00
• Wspólna zabawa - koncerty zespołów niemieckich i polskich pod hasłem "Muzyka nie zna granic":
Zespół "Tyrolia Band" - godz. 13:00
Zespół "EXE" - godz. 18:00
Zespół "HEEH" z Niemiec - godz. 20:00
• Pokaz "Muzyka w ogniu" - godz. 21:30

30 kwietnia 2006 r. (niedziela)
• IV Międzynarodowy Bieg Europejski - 10 km ulicami Gniezna - godz. 15:00 dla przedszkolaków, godz. 17:00 - kategoria open
• koncert gwiazdy Golden Life - godz. 20:30 - Rynek
  Sposób na nudę
Poznać damę po jej słowie.

Oto jest pytanie? – czytać lektury, czy tylko ich streszczenia.

Pozwolę sobie zaproponować „małej” i nie tylko, prosty test na ocenę zdolność posługiwania się językiem.

Test pierwszy: Słowo pisane:

Na stronie kartki papieru formatu A4 opisz najważniejsze wydarzenie z wakacji albo urok lata, smutek jesieni lub urodę twojego kotka. (temat opisu wymyśla ktoś obcy i już po jego zadaniu liczy się czas) Warunek, ma to trwać nie dłużej niż siedem minut!
Oczywiście, trzeba cały czas pisać bez strat sekund na zbieranie myśli, aby zmieścić się w wyznaczonym czasie.
Jeżeli nie potrafisz, to albo nie powinnaś przystąpić do matury, albo twój poziom „językowy” jest na poziomie gimnazjum. Ponieważ nie jest to dyktando, nie mogą tam być błędy ortograficzne i interpunkcyjne. Co do stylu, to wystarczy taki poziom, by osoba czytająca zachowała powagę w czasie czytania a nie ci chwilę zaśmiewała się do łez.

Jeżeli test wypadnie źle, to znaczy, że albo czytałaś tylko streszczenia lektur, albo nie czytałaś ich wcale. Taka zabawa w sprawności posługiwania się słowem pisanym była dość popularna w moich czasach szkolnych. Zapamiętałem wynik rekordzistki klasowej. Potrafiła taki tekst napisać w czasie do pięciu minut, bez błędów ortograficznych i na całkiem przyzwoitym poziomie merytorycznym. Ale też była to dziewczyna, która zaczytywała się w literaturze klasycznej.

Przyznam, że ja w takich tekstach wypadałem kiepsko. Jeżeli już zmieściłem się w czasie to potem cenzor mojego tekstu zaśmiewał się do łez. Ale też wymyślano kontrowersyjne tematy. Np. temat – „Dlaczego kochasz się w Lucynie?” Problem był w tym, ze Lucyny nienawidziłem, a jednak musiałem wykazać, wbrew uczuciom, uczucie miłości! Samo życie!
Proponują taką zabawę nie tylko dla małej. Można się przecież przy tym dobrze bawić i jednocześnie się uczyć.

Test drugi: Słowo mówione.

Potrzebny jest dyktafon. Robimy wywiad z osobą testowaną. Zadajemy pytania i oczekujemy natychmiastowej odpowiedzi.
Np. co sądzisz o pomyśle rządu na likwidację abonamentu, Jak się odchudzać? Jak skutecznie oszukiwać Urząd Skarbowy itp.

Wystarczy taki dziesięciominutowy wywiad, by wydać osąd o sprawności językowej testowanej osoby. Będą tam zapewnie chwasty językowe typu „no wie Pan”, „po prostu” i bardzo typowy językowy chwast młodzieżowy - „no nie”.
Oczywiście, testowana osoba musi odpowiadać na temat a jeżeli łapie myśli i używa typowego przeciągacza stękając głoską „yyy” albo „eee” to należy zliczyć czas takiego stękania i uwzględnić go w ocenie.

Jeżeli już nie chcesz wystawiać swoje zdolności językowe na publiczną ocenę, to możesz włączyć sobie dyktafon i tak z sufitu wymyślić temat i próbować go opisać literackim stylem. Wtedy to bez świadków możesz oblać się rumieńcem wstydu! Ale będzie to dostateczny dowód na skuteczną teorię streszczeń lektur zamiast ich czytania.

No cóż dziewczyny. Makijażem maskujesz wady urody lub eksponujesz jej zalety. Słowo mówione i pisane to makijaż ducha – wymagający bardzo dużo czasu i wysiłku.

A tak z innej beczki.
Jeżeli będziesz starać się o pracę czy stanowisko, to najważniejszą wizytówką nie będą Twoje dyplomy i medale ale właśnie sprawność w posługiwaniu się słowem. Słowem pięknym i jednocześnie logicznym, przekonywującym, wiarygodnym. Oby tak się stało, należy uczyć się tego piękna z lektur i starać się o towarzystwo w którym możesz przez konwersację ćwiczyć te umiejętności.

I kilka uwag o tremie językowej w czasie publicznych wystąpień.

Starajcie się posługiwać się językiem literackim przy każdej sposobnej okazji - na akademiach szkolnych, imprezach rocznicowych a nawet w kościele. Starajcie się też publikować swoje teksty pisane. Kto wie, czy w kimś z was nie drzemie talent literacki i może wybrać zawód redaktora. A próby sprawności w słowie pisanym to prosta droga do pisania skutecznych pism urzędowych, podań itp. Zdolność bardzo poszukiwana wśród kandydatek na wiele stanowisk administracyjnych w agendach samorządowych i stanowiskach wymagających kreatywności w przemyśle. Macie też okazję próby sił na tym forum, które ostatnio grzeszy skromnością aktywności..
  Ulubiony wiersz
między innymi:

Ewa Lipska:

Dyktando

Pod dyktando.
Żeby tylko nie popełnić błędu.

Naród
nie napisać przez tłum otwarty.

Wiedzieć
kiedy zamykać a kiedy otwierać
usta.

Milczeć ?
ale z jakiej litery?

Odmienić się
ale nie przez przypadek.

Uważać
aby miłość nie napisać oddzielnie
tak jak czarna jagoda albo pierwszy lepszy.

Czujnie
po pewnych datach postawić kropkę.
Przy innych
minutę ciszy.

Uważać
aby życia nie napisać przez skróty.

Pamiętać
aby nie popełnić błędu przy śmierci.
Umrzeć
ortograficznie.

Kazimierz Dąbrowski:

Posłanie do nadwrażliwych

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność - wśród jego pewności
za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi
bądźcie pozdrowieni.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest a
przystosowanie do tego co być powinno
za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane
ukryte w was.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.

Bądźcie pozdrowieni
za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli
poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować
że jesteście leczeni zamiast leczyć świat
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę
za niezwykłość i samotność waszych dróg
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.

Miron Białoszewski:

Autoportret radosny

Nie myślcie, że jestem nieszczęśliwy.
Cieszę się, że myślę.
Myślcie, że się cieszę.

Świadomość jest tańcem radości.
Moja świadomość tańczy
przed lampą deszczu
przed łupiną ściany
przed sklepem spożywczym z wiecami kapusty
przed ustami mówiących przyjaciół
przed własną ręką nieoczekiwaną
przed niewydrążoną rzeźbą rzeczywistości -
w przepychu najlepszej zabawy
i najwznioślejszego nabożeństwa
nieoddzielnie
moja świadomość tańczy.

A kiedy porwie się taniec,
zwyczajem każdego kłębka,
pójdę do nieba -
gdzie się nic nie czuje,
gdzie od początku byłem, zanim byłem,
gdzie już do końca będę, gdy nie będę,
tam - radość nie do opisania.
. . . . .
To wszystko.
  Moment
On 98.10.16 jama pressed the following keys:

Brak konsekwencji powoduje naturalną chęć uporządkowania. Skoro język się
zmienia mimo oporu tych co mają zdrowy rozsądek a nie mają cpu (tylko na
czym chodzi ten ich zdrowy rozsądek), to może chociaż spróbować rozwijać
ojczystą mowę nieco bardziej świadomie.Wzorujmy się na systematykach
nazewnictwa używanych w nauce.


Ehm. Zadam pytanie, którego nauczyła mnie moja siostrzenica: Dlaczego?

Dlaczego systematyka nazewnictwa przyjęta w nauce miałaby być lepsza od
tej, którą mamy obecnie: stopniowa obserwacja tendencji językowych w dużej
populacji i wprowadzanie zmian w ,,oficjalnym'' opisie języka wtedy, kiedy
zmiany w potocznym języku są już faktem. Nie zauważasz, że w obecnym
kształcie to ludzie są panami, to ludzie kontrolują rozwój języka? W
,,logicznym, opartym na systematyce przyjętej w nauce'' systemie, ludzie są
tylko pionkami, muszą się uczyć sztucznych konstrukcji wymyślonych przez
jajogłowych.

A to, że nie zgadza się z tym garstka gardłujacych krzykaczy jest bez
znaczenia, chociaż oczywiście znacznie bardziej ich słychać.

Nasza ortografia służy jedynie nękaniu młodzieży.


Mhm. Po prostu spisek. Wszyscy się na tą młodzież uwzięli, a najgorsze
jest, że mówią, że to dla jej dobra. Mówiąc szczerze, to dla mnie edukacja
obowiązkowa powinna kończyć się gdzieś w okolicach 5-6 klasy podstawówki.
Znakomicie rozumiem ludzi, którym problemy sprawia czytanie trudnych
lektur, wchłanianie absurdalnych informacji o ortografii, gramatyce...
Tylko dlaczego uważają, że muszą mimo tego mieć maturę czy coś tam jeszcze?
Tego naprawdę nie rozumiem...

Jeżeli po 40 latach
używania języka mojej matki, popełniam błędy ortograficzne i interpunkcyjne
to chyba nie moja wina ?


Na pewno? Zadam takie jedno krótkie pytanie: ile znasz jeszcze języków i
czy w nich udało Ci się przyswoić zasady ortografii, interpunkcji i
gramatyki? Zapewniam Cię, że biedna młodzież w innych krajach jest nie
mniej pokrzywdzoona od naszych rodaków i błędów robi nie mniej, pomimo
tego, że w niektórych językach ortografia wydaje się naprawdę prosta dla
nas, Polaków.

Nie, ja tym kamieniem przez ortografię też nie mógłbym rzucać, ale nie
staram się nikomu wmówić, że to wina podłych spiskujących przeciwko mnie
ludzi, którzy chcą za wszelką cenę skomplikować mi życie. Pomimo tego (a
może _właśnie_ dlatego), że moje wykształcenie jest zdecydowanie ścisłe,
techniczne dostrzegam piękno i logikę w naszym języku ojczystym. Wystarczy
popatrzeć na jego rozwój, na historyczne zmiany obecne do dziś, na bogactwo
pojęć, słów, często wieloznacznych. Mając pełną świadomość tego żywego
organizmu można z nim robić cuda prawdziwe.

Ograniczając go, spłaszczając jego podstawowe struktury i tak nie
odniesiemy zamierzonego skutku. Tak jak i teraz, pokrzywdzeni przez system
szkolnictwa ludzie posługujący się 5% słownika, nawet po jego zredukowaniu
do 50% obecnego stanu będą się dalej posługiwać swoimi 5% słownika.
Zniesienie ,,o z kreską'', ,,er-zet'' i ,,ce-ha'' też efekt przyniesie
mizerny, bo nadal zostanie olbrzymi bagaż wiedzy, którą trzeba będzie
przyswoić. Wiedzy ponad siły ludzi, którzy uparli się być ,,elitą'', nawet
(a raczej tylko) za cenę obniżenia poprzeczki.

A napewno spłaszczając nasz język pozbawimy wspaniałego narzędzia tych,
którzy potrafią się nim posłużyć.

To może naszego języka nie da się nauczyć ? To może
trzeba coś z tym zrobić ? To chyba głupio pisać dyktanda od pierwszej klasy
powszechniaka do matury i oblać pisemny z powodu "rz" i przecinka ?


Fakt, nadmierne przywiązanie do poprawnej pisowni połączone z takimi
absurdami jak uwalanie egzaminowanych za ,,trzy błędy ortograficzne'' na
maturze jest przykładem przegięcia w drugą stronę.

Gdzieś tu czytałem, że niemcy reformują swoje umlauty. Reformy kosztują.
Inwestują dla zabawy, czy spodziewają się zarobić ?


Reforma ortografii niemieckiej jest skutkiem wieloletniej działalności
ideologów ułatwiania życia młodzieży i... euroidiotów. Jedną z głównych
przyczyn usunięcia umlautów są problemy obcokrajowców. Inną są problemy
jakie mają systemy komputerowe z obsługą w/w umlautów. Tak, oczywiście
wiadomo, jaki jest wiodący system operacyjny dla komputerów biurowych na
świecie. Okazało się, że po raz kolejny za niemożność wyprodukowania
działającego prawidłowo produktu pewnej wiodącej firmy produkującej
oprogramowanie zapłacą użytkownicy. Tym razem udało się jej (nie samej)
doprowadzić do kapitulacji niemałego kraju ;)

Żeby było śmieszniej, reforma jest przeprowadzana w najbardziej absurdalny
sposób, jaki można sobie było wymyślić. Nie jest ani centralna, ani
jednoczesna. Okazało się, że to ministrowie oświaty w poszczególnych
landach mogą podjąć taką decyzję samowolnie, bez żadnej konsultacji
społecznej. No może nie żadnej, ale absolutnie nic nie narzuca im wyboru
konsultantów. I obywatele nie mogą tej decyzji zaskarżyć, ani przegłosować.

Mogą też jedni ją wprowadzić, a inni nie. I tak właśnie się stanie. W
części landów będzie obowiązywać nowa ortografia, a w części stara. A
prawdziwych kosztów, czy to ponoszonych w wydatkach budżetu, czy to w
wydatkach osobistych obywateli nikt jeszcze nawet nie zna. Pojawiają się
tylko szacunki, znacznie się różniące i wszystkie astronomicznie wysokie. W
porównaniu z rzeczoną reformą problem roku 2000 jest zakupem lizaków za
tygodniówkę. Bałaganu dopełnią Austriacy i Szwajcarzy, którzy na samą
informację o reformie znacząco pukają się w czoło.

Kosztów moralnych ponoszonych przez ludzi, których reforma zastała w
trakcie edukacji nikt nie jest w stanie oszacować.

To są (zadziwiająco zgodne) opinie moich znajomych Niemców.

Aha, z tego co wiem, reforma ta nie dotyczy wyłącznie umlautów i Ăź (beta --
nie pamiętam nigdy jak się to nazywa po niemiecku). Niesie ze sobą jeszcze
sporo zmian, jak np. _wyrzucenie_ z języka przyjętych już wyrazów obcych w
pisowni niemieckiej i zastąpienie ich słowami w pisowni oryginalnej.
Znakomicie to upraszcza życie ,,przeciętnemu Niemcowi'', prawda?

Mam wątpliwości co do
zasady fair play. Pisanie: "naprawdę nie widzisz potrzeby odróżniania ?"
przypomina takie "naprawdę głupku nie wiesz ?" i gorączkowe poszukiwania
argumentów połączone z drapaniem się po głowie.


A co w/g Ciebie można odpowiedzieć na stek wulgaryzmów o różnym natężeniu,
kiedy po odsianiu tych wulgaryzmów nie pozostaje nic poza wolą nie uczenia
się rzeczy trudnych i ani śladu argumentacji? Jaki mam obowiązek rozmawiać
z człowiekiem, który jako argumenty podaje:

,,Czlowieku... zastanow sie...
Ludzkosc stale sie udoskonala a narzekanie na to ze "mi sie nie chce"
jest raczej nierozsadne.''

Przecież to jemu się nie chce uczyć...? Dlaczego ja mam płacić za to, że
jemu nie chce się uczyć?

,,ale sa jak wrzod na dupie... nie rozumiesz tego ?''

Nie rozumiem.

,,niechlujna? powiedz mi po co komu to odrozniac ?''

Po co w ogóle się komunikować? Lepiej ograniczyć wszystko do prostych
odruchów, gestów. Do jedzenia, picia, ciupciania. A ja wolę pooglądać sobie
,,Monthy Pythona'' w oryginale i wczuwać się w niuanse.

Ryzykowć, że (jak to stało się już nie raz) po wyczepaniu argumentów zacznie
obrażać mnie i moją rodzinę do pięciu pokoleń wstecz? USENET jest dla mnie
rozrywką, ale jednocześnie zbyt poważnie podchodzę do wszystkiego co tutaj
się dzieje. A moje zdrowie jest zbyt cenne, żebym marnował nerwy na kolejną
dyskusję, w której w odpowiedzi na moje rzeczowe argumenty będę otrzymywał
wyłącznie pyskówki.

Gdzie jest polemika ? Gdzie są argumenty ? Gdzie wskazujesz że twój
interlokutor nie podał argumentów ?


A podał? Widać innej uczyliśmy się retoryki, inne mamy definicje
podstawowych terminów, czyli z dyskusji i tak nici :(

Gad

PS. Chciałem przypomnieć, że w przypadku orędowników reform to na nich
spoczywa obowiązek argumentacji i udowodnienia słusznosci swojej sprawy.

  spolszczanie linuxa



[---]

| Jednak nawet w tym przypadku analogia nie jest prawdziwa - "kod" czyli
| dana dziedzina nauki nie _zależy_ od matematyki w podany wyżej sposób.
[---]
Może prościej :-).
Załóżmy, że obaj jesteśmy specami w pewnej dziedzinie. Mamy doskonałe
osiągnięcia i niewiele brakuje do stworzenia Wspaniałej Ogólnej i Zupełnej
Teorii Dziedziny, w Której jesteśmy Specami. Powiedzmy, że Ty znasz elementy
A, B, C i D a ja A, B, C i E. Problem polega tylko na tym, że nie mamy
wspólnego opisu, żadnego medium, przez które moglibyśmy wymienić dane
i nasze wnioski. Nawet jeśli cała WOiZTDwKJS wymaga tylko abyśmy połaczyli
naszą wiedzę, czyli wymienili się brakującymi elementami (powstałoby A, B,
C, D, E) - nigdy się to nie stanie jeśli jeden z nas ciągle mówi gugugu, a
drugi blablabla nazywając A.


OK. Znowu się czepię - część wspólna zbiorów to nie to samo co nadzbiór. :)

[---]

| Osobiście jestem za swobodą wyboru przedmiotów - powiedzmy z pewnego
| zestawu, żeby nie zdawać matury z WF i PO - i wyjątek dla "polskiego"
| zrobiłbym tylko dlatego, że jest to (powinien być) przedmiot wychodzący
| znacznie poza "język polski", zawierający w sobie dużo z tej ogólnej
| wiedzy czy ogólnych umiejętności jakie szkoła powinna kształcić.

O nie. Tu mam ciut inne zdanie (nie w kwestii WF i PO oczywiście :-) ).
Jezyk polski powinien być na maturze obowiązkowy ale... właśnie po
pierwsze należałoby rozdzielić obecny program tego przedmiotu na
na dwa (minimum). Jeden o nazwie powiedzmy (niech będzie :-( )
J. polski gdzie omawiana byłaby gramatyka, fleksja itp. i drugi -
nazwijmy go Literatura (czy też Literatura i Sztuka nawet - najlepiej
podzielone jeszcze na polską i powszechną) - gdzie toczonoby dyskusje
na temat lektur (w większym i bardziej samodzielnym wyborze) i nie tylko.
A na maturze pisemnej dlaczego człowieczek po biol-chemie nie może
pisać na temat "Rozwój serca i układu krwionośnego u kręgowców oraz
inne funkcje krwi" (od czapy, nie czepiaj się :-) ). Polonista sprawdziłby
formę, ortografię, gramatykę i ocenił poprawność językową pracy. A biolog
sprawdziłby merytoryczną zawartość pracy. Oprócz tego oczywiście mógłby
istnieć obowiązkowy (lub nie - tu się nie wypowiadam) egzamin ustny
z przedmiotu "Literatura".


Widzę w tym jeden problem - znajomość samej gramatyki, ortografii etc.
to jeszcze nie jest znajomość języka, w sensie zdolności do bogatego,
ścisłego i poprawnego wysławiania się. Dyktanda nie załatwiają tu
sprawy, potrzebna jest możliwość _formułowania myśli_ z wykorzystaniem
tej formalnej wiedzy o języku. Stąd tradycyjnie retoryka, literatura w
szkołach etc. Dlatego ten "formalny" polski musiałby obejmować też
okazję do dyskusji - choćby na zasadzie przydzielanych odgórnie tematów
z poleceniem uzasadnienia bycia "za" lub "przeciw". Dodatkowo, gdzieś
pośrodku polskiego "formalnego" i "literaturoznawczego" mieści się
znajomośc form literackich - na którym z nich uczniowie mieliby ćwiczyć
pisanie rozprawek, esejów, czy - khm, tfu! - felietonów? :))

Obecny program j. polskiego (i matura z tego przedmiotu) IMHO bardziej
kwalifikuje sie do nazwy "Użalologia nad biednym polskim losem i opiewactwo
naszych wspaniałych cech na podstawie dzieł i | dzieł<< wybranych pisarzy
i grafomanów".


Ja już tego nie miałem. Ale przyznam się bez bicia, że miałem świetnych
polonistów - z małymi wyjątkami. A jeśli takie nastawienie się jeszcze
utrzymuje, podpisuję sie oboma rękami i nogami za zmianą.

[---]

| powinna być chyba wymagana wiedza ogólna? Dlaczego przyszły fizyk
| musi mieć pojęcie o literaturze (_nie piszę, że nie musi_), a przyszły
| historyk o podstawach matematyki nie?

| Ale o tym nie zdecyduje przecież matura z matematyki. To jest myślenie
| magiczne - sam egzamin nie da nic, jeśli nie zmieni się sposobu uczenia
| matematyki, nastawienia nauczycieli, przyzwyczajeń środowiska. To nie
| jest tak, że matematyki nie ma w programie - jest. Ale każdy "wie" że matma
| to taki nudny i trudny przedmiot dla nielicznych uzdolnionych i jej
| nieznajomość jest powszechnie tolerowana. To naprawdę nie ma _żadnego_
| związku z tym czy jest obowiązkowa na maturze, zwłaszcza, że zawsze (z
| minimalnymi wyjątkami) była obowiązkowa. I co, dało to coś? Ja osobiście
| dostawałem na maturze z matmy ściągi od swoich nauczycieli innych
| przedmiotów.

Bardzo mi przykro, że musiałeś dostawać ściągi z matmy na maturze :-(.


Mi też. Parę lat po maturze doszedłem do wniosku, że matematyka to
całkiem fajna rzecz i pewnie bym ją lubił, gdybym dostał taką szansę.
Poczucie zmarnowanego czasu i utraty jakiejś tam szansy na zabawę jest
mocno frustrujące.

Dlaczego matma to taki "nudny" przedmiot? Niestety tu kamyczek
do ogródka wszelkich "chumanistów" znowu (oraz tzw. autorytetów),
którzy m.in. grzmią w mediach jakie to wspaniałe jest to humanistyczne
uduchowienie i jakże wstrętne i przyziemne są wszystkie te matematyki
i fizyki (o technikaliach nie wspominając). I to te autorytety
nierzadko "z tytułami" toleruje nieznajomość matematyki.


Sorry, veto. Główny problem to głupie programy i głupio nauczający
nauczyciele. Podobnie jak uważam, że lekcje polskiego mogłyby być
prowadzonego wspólnie z matematykiem/logikiem który mógłby uczyć
precyzji wyrażania się, tak samo uważam, że matematykom powinno się
zabronić nauczania ich przedmiotu bez nadzoru.

A co do egzaminu - jesli wiesz, że nad Toba jakiś bacik wisi to
trochę łatwiej się przemuc i wtłuc do głowy chociaż część materiału :-).


Znasz zasadę "4 x Z"? Pół roku po egzaminie nie pamiętałem z matmy
praktycznie _nic_.

[---]

Nuter


--

  TERM=xterm

| Na początku nauki to może nawet nie miałem takiego urazu psychicznego
| do tego typu twórczości, ale jak usłyszałem z ust mojej polonistki, że
| wiersze można interpretować jak się chce, ale jednak nie do końca, to
| mi całkowicie odechciało się takich zabaw.

Bo to jest tak, że autor zawsze ma jakieś jedno konkretne przesłanie na
myśli. Jeśli sam poeta dopuszcza kilka różnych interpretacji, nawet
takich które by mu samemu do głowy nigdy nie wpadły, to to niestety nie
jest już poezja - bo widać sam autor nie wiedział co chciał powiedzieć
:) Więc jest tylko jedna prawdziwa interpretacja.


A o takim czymś to nie pomyślałem. Ja to się do końca na tym nie znam, ale
uważam że nazywanie czegoś co może mieć wiele interpretacji niepoezją jest
troszeczkę nadużyciem. Jest wiele wierszy naprawdę dobrych, które można
interpretować wielorako. Być może jednak autor przewidział te interpretacje
któż to wie. Jednak w wielu sytuacjach masz rację. Często autor chyba do końca
sam nie wiedział pisząć utwór co on ma nam przekazać.

Ale z interpretacją jako "dyscypliną" jest tak, że faktycznie możesz
zinterpretować w dowolny sposób, jak długo będziesz w stanie solidnie
uargumentować swoją wizję. Właśnie w doborze argumentów leży haczyk.


To jest fakt. Z resztą to nie tyczy się tylko i wyłącznie poezji. Często w
naukach bardziej ścisłych można działać podobnie.

Interpretacje często zamieniają się nie w poszukiwanie prawdy, ale
w małą, intelektualną wojnę z drugim człowiekiem który ma inną wizję
utworu. Ktoś miał "przyjemność" uczesniczyć w debatach historyków
literatury? Ja miałem. Momentami może to przypominać nawet obrady


[ciach]

Nie miałem ale z tego co opisujesz to całkiem dramatyczne może być to
przeżycie. Chociaż z drugiej strony zapewnie też ciekawe. Grupka ludzi kłócąca
się zawzięcie dlaczego np. "czterdzieści i cztery". Ja tam cały czas twierdze
że Mickiewiczowi do rymu pasowało i dlatego takim imieniem rzucił.

| A na maturze to pisałem sobie wypracowanie, o miłości chyba, i też się
| pociłem jak nie wiem bo moja ortografia pozostawiała wiele do życzenia

Ja leżałem z interpunkcją. A konkretniej to z przecinkami. Zawsze
wyznawałem teorię, że cała ta interpunkcja ma służyć odwzorowywaniu
sposobu mówienia, a jeśli ja robię gdzieś pauzę przy mówieniu to
i powinienem tę pauzę zapisać jako przecinek. No ale polonistka to
trochę inaczej widziała :)


To tak jak ze mną. Interpunkcja, ortografia brr. Sama przyjemność. Dochodziło
do tego że aby zapamiętać jak się pisze wyrazy układałem sobie zlepki słów np:
"Szczególna reguła okrutnej architektury", czy "Na pewno, naprawdę piszemy
razem" Dzięki temu teraz przynajmniej wiem jak się niektóre słowa pisze. Co do
interpunkcji to raczej zawsze na intuicję stawiałem, a że nie jestem kobietą
więc z tą intuicją różnie bywało. Na szczęście na maturze nie zawiodła.

| ( na ogromną ilość dyktand, które miałem w szkole średniej <<takie
| polegało na tym że nauczycielka dyktowała z pamięci jakieś 100
| wyrazów, które były przeglądem ortograficznym| raz dostałem 3, raz
| 5 <<sic| a reszta to lepiej nie mówić).

U nas nie robili dyktand... Z pisemnych spraw to mieliśmy tylko

w domu i dostarczenia na zajęcia.


Szczęściarz. W moim najgorszym okresie (okolice drugiej i trzeciej klasy),
oprócz regularnych dyktand, prac klasowych, kartkówek itp. miałem na języku
polskim średnio co tydzień wypracowanie domowe na dobre kilka stron do

było. Byłem na profilu matfiz. No i w 3 i czwartej klasie miałem chyba 8
godzin matmy w tygodniu i ze 3-4 fizyki. Ktoś by powiedział że polskiego
miałeś mniej. Pudło. Polskiego miałem też 7 w porywach do 8 godzin. A to
dlatego że nasza polonistka była polonistką z powołania i chciała nas bardzo
nauczyć, a do tego była też moją wychowawczynią więc wszystkie godziny
wychowawcze stawały się automatycznie językiem polskim. Na początku to się
jeszcze pytała czy mamy coś przeciwko, ale potem to już był to po prostu
polski z definicji. Jedynym pocieszeniem dla nas było to, że u mnie w szkole
uczniowie dzwonili na przerwy i na lekcje. Były takie dyżury. Więc jak się
odpowiednio z dyżurnym zagadało, i był chłopak z jajami, albo dyżurny znał
dobrze nasze bule i troski związane z językiem polskim bo był z naszej klasy,
to udawało się lekcję znacząco skrócić. Dzięki czemu nie odbiło się to na
mojej psychice aż tak bardzo niekorzystnie ;)

Za to pani od geografii robiła nam bardzo, bardzo głupie "kartkówki
z mapy", co dwa tygodnie.


Na szczęście geografię miałem bardzo krótko w szkole średniej i czegoś takiego
nie doświadczyłem. Z drugiej strony żałuję trochę, bo być może znałbym lepiej
geografię zarówno Polski jak i świata. Jedyne co pamiętam, to uczenie się na
pamięć stolic rosyjskich republik, ale niestety już wyleciało mi z głowy
prawie wszystko.

  Dyslektyk, ADHDek uczniem - bank pomysłów dydaktycznych...
Przezwyciężanie trudności w nauce czytania i pisania

Celem uczenia się jest przyswojenie sobie pewnego zasobu wiadomości i umiejętności. Jeżeli wiedza i umiejętności ucznia odpowiadają wymaganiom przewidywanym przez program szkolny, mówimy o powodzeniu szkolnym. Niepowodzenia szkolne to przejaw rozbieżności między wymaganiami szkoły, a wynikami nauczania uzyskiwanymi przez poszczególnych uczniów.

Ponieważ pierwsze niepowodzenia szkolne mogą stać się przyczyną zaburzeń zachowania i ukształtowania się niewłaściwych postaw bierności, wskutek przekonania " ja tego nie potrafię", braku zadowolenia z nauki, niekorzystnej pozycji społecznej i poczucia zagrożenia - konieczne jest poznanie przyczyn powodujących niepowodzenia w nauce.

Problemy z nauką i szkołą mogą mieć bardzo różnorodne podłoże. Zespół socjologów Specjalistycznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej "TOP" w Warszawie przeprowadził w ostatnich latach badania opinii uczniów różnych poziomów kształcenia na temat trudności, na jakie napotykają oni w nauce. Wyniki badań wskazują, że najwięcej kłopotów przysparza uczniom zrozumienie materiału z poszczególnych przedmiotów. Przyczyny swych kłopotów w zrozumieniu materiału uczniowie wiązali między innymi z własnym lenistwem, ze sposobem uczenia przez nauczyciela, przeładowaniem programów szkolnych treściami niepotrzebnymi, o niezrozumiałej przydatności, podręcznikami, którym uczniowie zarzucali niejasny język, "mętne" przedstawienie pojęć i niezrozumiałe słownictwo w nich zawarte, z trudnościami w koncentracji uwagi na lekcji, ale najczęstszą przyczynę niepowodzeń szkolnych na poziomie szkoły podstawowej uczniowie wiązali z trudnościami w czytaniu i pisaniu.

Czytanie i pisanie jako podstawa działalności dzieci w szkole jest dla wielu z nich czynnością trudną do opanowania. Spotykamy się niejednokrotnie z faktem, że mimo normalnego rozwoju umysłowego dziecka i jego dobrych chęci, a także starań nauczycieli i rodziców, nie radzi sobie ono w tej dziedzinie. W konsekwencji obserwujemy opóźniony proces uczenia i różnego rodzaju niepowodzenia w nauce , które wtórnie niekorzystnie wpływają na rozwój psychiczny dziecka.

Sytuację szkolną uczniów przejawiających trudności w czytaniu i pisaniu komplikuje fakt, że trudności te obejmują różne zakresy, występują w różnym stopniu nasilenia i wynikają z różnorodnych przyczyn. W związku z tak skomplikowaną sytuacją zorientowanie się w trudnościach ucznia wymaga dość długiego czasu. Dokonanie rozeznania nie ułatwia jednak nauczycielowi pracy z uczniami borykającymi się z trudnościami, nie może on bowiem prowadzić jej "jednym frontem" i w jednakowym tempie.

Czytanie jest procesem dynamicznym i złożonym. Na proces ten składają się zjawiska fizyczne, fizjologiczne i psychiczne. Zaczyna się od zjawiska fizycznego, czyli od powstania na siatkówce oka obrazów graficznych, stanowiących odbicie czytanego tekstu. Z chwilą powstania takiego obrazu zaczyna się proces fizjologiczny, czyli przesłanie nerwem wzrokowym obrazu jako impulsu do części korowej analizatora wzrokowego, gdzie dokonuje się spostrzeżenie znaków graficznych, a więc element już psychiczny. Psychiczna strona procesu w dalszym jego przebiegu polega na pobudzeniu procesów kojarzenia oraz interpretacji impulsów wzrokowych.

Jedną z przyczyn trudności w czytaniu i pisaniu stanowi ogólny brak zdolności, wynikający z obniżonego poziomu rozwoju intelektualnego dziecka. Dzieciom ze słabym lub globalnie opóźnionym rozwojem umysłowym trudniej jest uczyć się liter, ich znaczeń, odwzorowywać znaki graficzne, a co za tym idzie- czytać i pisać. Dzieci te pracują wolniej, nie nadążają za większością klasy, nie rozumieją bardziej złożonych poleceń, ich słownik jest ubogi, nieprawidłowo budują zdania, mają trudności w oderwaniu się od konkretów i przejściu do pojęć abstrakcyjnych.

Odrębną przyczyną mogącą powodować trudności w nauce jest nieprzystosowanie społeczne. Jedną z form nieprzystosowania jest brak motywacji do nauki oraz zaburzenia rozwoju emocjonalno-społecznego. Tutaj ważne jest budowanie tej motywacji poprzez pochwały, należy rozbudzać ambicję dziecka, potrzebę sukcesów, uświadamiać negatywne znaczenie złej oceny.

Dzieci z opisywanymi zaburzeniami nie lubią czytać ani pisać, są zniechęcone do nauki, wolą wykonywać każdą inną pracę. Dlatego też należy przede wszystkim zainteresować dziecko ćwiczeniami. Uzyskamy to, pozwalając mu wybrać rodzaj i temat pracy spośród przedstawionych mu pomocy, toteż na początek proponuje się wybieranie zajęć krótkich, o różnorodnej tematyce i technice wykonania, o których wiemy, że dziecko poradzi sobie z nimi z łatwością. Chodzi o to, by uzyskało ono pomyślny wynik końcowy, zostało pochwalone, co zmobilizuje je do dalszego wysiłku. W razie trudności trzeba dziecku pomóc, ale w taki sposób, aby nie odczuło ono swojej nieudolności. Wyrobienie zainteresowania pracą uzyskamy tym łatwiej, im bardziej tematy prac będą zgodne z zainteresowaniami dziecka i bazować powinny początkowo na tych funkcjach czy uzdolnieniach, które są stosunkowo dobrze rozwinięte.

Można powiedzieć, że przyczyny trudności w nauce czytania i pisania powinny dyktować sposób i rodzaj zastosowanych ćwiczeń, a tematy i materiał do ćwiczeń muszą uwzględniać indywidualne cechy dziecka. Ważne jest, aby nie dopuścić do "przetrenowania" dziecka w czasie ćwiczeń, usprawniających jakąś jedną funkcję. Prowadzenie długich ćwiczeń jednorazowo wcale nie oznacza lepszych efektów, wręcz przeciwnie. Dziecko czuje się znużone i przejawia brak zainteresowania proponowanymi mu ćwiczeniami. Ćwiczenia powinny apelować do zaburzonych funkcji i usprawniać je, ale nie powinny opierać się na materiale lekcyjnym. W przeciwnym razie dziecko jest jak gdyby podwójnie uczone, po raz drugi przerabia to, czego było uczone na lekcji.

Trudności w nauce czytania i pisania wiążą się także z wszelkiego rodzaju zaburzeniami mowy, zwłaszcza spowodowanymi uszkodzeniem obwodowych narządów mowy lub uszkodzeniem narządu słuchu czy wzroku. Dziecko źle naśladuje brzmienie poznawanych głosek i wskutek tego czyta nieprawidłowo, co z kolei nakłada się na pisanie. Uczniowie z wadami receptorycznych części analizatora wzroku czy słuchu mają trudności w zrozumieniu poleceń i posługiwaniu się tekstem. Na skutek tego wolniej pracują, szybciej się męczą, co z kolei opóźnia wykonanie czynności związanych z czytaniem i pisaniem, a także pociąga za sobą niższe oceny i zmniejsza chęć podejmowania wysiłku.

PRZYKŁADOWE ĆWICZENIA USPRAWNIAJĄCE ZABURZENIA SŁUCHOWE

1. Zabawa w wyrazy- tworzenie wyrazów na podaną głoskę, np. "c" na początku-cebula
"c" w środku- dziecko, "c" na końcu- noc.
2. Lokalizacja głoski w wyrazie- co słyszysz na początku wyrazu, na drugim miejscu, itd.
3. Lokalizacja wyrazów w zdaniu- wskazać wyraz np. drugi, czwarty, itd.
4. Czytanie słuchem- reedukator wypowiada wyraz z podziałem na głoski, a dziecko je składa.
5. Pary wyrazów brzmiących podobnie- np. pal- bal.
6. Rozsypanki literowe, sylabowe- układanie z nich wyrazów.
7. Uzupełnianie brakujących sylab, np. ra-(ma), ra-(da), ra-(nek), itd.
8. Analiza zdań- podział na wyrazy, sylaby, litery, np. Ola pije mleko- 3 wyrazy
6 sylab
12 liter

PRZYKŁADOWE ĆWICZENIA USPRAWNIĄJACE ZABURZONĄ FUNKCĘ WZROKOWĄ

1. Odtwarzanie z pamięci uprzednio widzianych liter, cyfr.
2. Dobieranie sylab, np. po-go-do, ry-su-nek
3. Przekształcanie i układanie nowych wyrazów wg schematu, np.
burza- burze- rzeka pszczoła- pszczoły- łyżka
4. Rozsypanki literowe, sylabowe, wyrazowe- układanie z nich wyrazów, zdań.

Do najpoważniejszych przyczyn powodujących pojawienie się trudności w czytaniu i pisaniu należą fragmentaryczne zaburzenia funkcji percepcyjno-motorycznych, które stanowią podłoże trudności zwanych dysleksją, dysortografią i dysgrafią

Dzieci charakteryzujące się tymi zaburzeniami nie potrafią opanować czytania i pisania w toku normalnej nauki szkolnej w tempie przewidzianym przez program i wymagają one oddzielnych zajęć usprawniających działalność zaburzonych funkcji. Zaburzenia te mogą przejawiać się w różnych zakresach, tj. w zakresie analizatora wzrokowego, słuchowego, kinestetyczno-ruchowego lub paru z tych analizatorów łącznie, z równoczesnym prawidłowym funkcjonowaniem innych analizatorów oraz poprawnym rozumowaniem.

Nieprawidłowości, które wynikają z owych zaburzeń i odnoszą się do czytania, noszą nazwę dysleksji. Analogicznie, trudności odnoszące się do pisania mają nazwę dysortografii, a niektóre z nich dysgrafii. Oba zjawiska mogą występować wybiórczo, samodzielnie, np. ktoś może pisać mało czytelnie, lecz poprawnie pod względem ortograficznym lub pismo może być niepoprawne ortograficznie, ale kształtne i estetyczne. Niejednokrotnie oba zaburzenia występują łącznie- pismo jest błędne i nieestetyczne. Dochodzą do tego jeszcze objawy dysleksji, które często współwystępują z dysgrafią i dysortografią. Czasami towarzyszą im jeszcze inne trudności- tj. zaburzenia mowy, lateralizacji ( czynnościowej przewagi jednej strony ciała lub jednej części ciała nad drugą, znajdującą się po przeciwnej stronie), zaburzenia orientacji przestrzennej i rozwoju uczuciowego. Rozmiary trudności w czytaniu i pisaniu spowodowane tymi zaburzeniami oraz czas ich trwania zależą od stopnia deficytu rozwojowego w zakresie zaburzonej funkcji oraż od poziomu ogólnej inteligencji.

DYSLEKSJA

W zaburzeniach funkcji analizatora słuchowego dzieci mają trudności w przeprowadzeniu analizy i syntezy głosek, tj. w rozróżnianiu dźwięków pokrewnych ( b-p, t-d...), uchwyceniu następstwa głosek, co prowadzi niejednokrotnie do przestawiania, opuszczania, dodawania liter, sylab. Błędy popełniane przez dzieci dotknięte tymi zaburzeniami to błędy fonetyczne, polegające na fonetycznej deformacji słów- zarówno w czytaniu jak i w pisaniu, zwłaszcza pod dyktando. Symptomatyczną cechą dziecka dyslektycznego jest nieumiejętność całościowego spostrzegania większych fragmentów wyrazu . Czytany przez dyslektyka tekst może być przez niego odbierany jako zbitek słów, bądź też litery rozmazują się, widziane są podwójnie albo linijki tekstu są jakby starte gumką wzdłuż, może też nastąpić nałożenie się wyrazów na siebie, co tworzy niezrozumiałą dla dziecka plątaninę linii.

Pewien uczeń klasy IV- dyslektyk tak mówi o swoim czytaniu :
"Kiedy czytam, litery się poruszają, jakby oddychały, pulsują. Muszę czytać bardzo szybko, żeby nie pojawiła się taka czarna kropka. Ta kropka oślepia mnie. Ona wygląda tak jak po spojrzeniu na słońce, gdy widzi się je nadal, ale nie jasne, tylko ciemne."

Inny uczeń- dyslektyk tak się wypowiada na temat swojego czytania :
"Kropka próbuje zasłonić mi literę, którą czytam. Dość często zdarza się, że mdli mnie, gdy czytam. Czytanie jest dla mnie najcięższą pracą."

DYSORTOGRAFIA I DYSGRAFIA

W przypadku nieprawidłowości analizatora wzrokowego w obrębie jego części korowej występuje wadliwe spostrzeganie powodujące trudności w dokładnym i poprawnym przeprowadzeniu analizy i syntezy w przestrzeni, tj. w polu widzenia.

Dzieci z zaburzeniami funkcji tego analizatora mylą kierunki ( prawa-lewa, góra-dół), znaki graficzne o podobnych kształtach, przestawiają litery i cyfry( np. od czytają do, 14 odczytują jako 41itp.) , opuszczają litery, całe wyrazy, a nawet wersy tekstu.

Uczeń z dysortografią ma słabą podzielność uwagi, jeśli chodzi o pisanie.

Głównym wyznacznikiem dysortografii jest nieumiejętność zastosowania w praktyce znanych sobie reguł i zasad ortograficznych. Inną typową cechą jest kurczowe trzymanie się reguł ortograficznych i poszerzanie ich we własnym zakresie, dlatego dysortograf napisze dórzy, tłumacząc pisownię wymianą ó:o, rz:r w wyrazie dorosły lub malóje bo malować, uzasadniając wymianę ó:o.

Zaburzenia percepcji wzrokowej powodują powstawanie w pisaniu błędów typu ortograficznego i innego rodzaju niż typowe błędy ortograficzne, dlatego też znajomość zasad i reguł ortograficznych nie wystarcza do przezwyciężenia dysortografii.

Dzieci z trudnościami typu dysortograficznego nie pamiętają obrazu pisanych słów, nie mogą więc poprawić błędów, bo ich nie dostrzegają - niekiedy w tym samym tekście to samo słowo piszą w różny sposób. Większość ludzi stosuje w przypadku wątpliwości ortograficznych metodę porównywania dwóch wersji danego wyrazu i na ogół wybór jest trafny. Osoba z dysortografią nie jest w stanie wybrać poprawnej pisowni, bo nie ma ustalonego obrazu tego wyrazu. W tekście napisanym przez dysortografa zdarza się tak duża ilość błędów, iż uniemożliwia to odczytanie tekstu (zał. 1- rys. 26.)

Zaburzone funkcjonowanie analizatora kinestetyczno-ruchowego powoduje obniżenie sprawności manualnej, przejawiając się zbyt wolnym tempem pisania, brakiem dokładności i precyzji ruchów dłoni oraz palców. Z zaburzeń tego typu wynika dysgrafia. Pismo u dzieci dysgraficznych jest zniekształcone. Zniekształcenia te mają różną postać - pismo lustrzane, wybieganie poza linie, pisanie liter nierównej wielkości i w nieprawidłowym położeniu, niejednakowe nachylenie liter, za duże lub za małe odstępy między literami, litery niedokończone w kształcie, pismo niepowiązane ( zał. 2 - rys. 11, 15 ). Dzieci dysgraficzne mają często kłopot ze znalezieniem linii w liniaturze zeszytu, zaczynają pisać od końca kartki, opuszczają linie. Przy dysgrafii nieuchronne jest pojawienie się mechanizmów obronnych. Czasami dziecko dysgraficzne wyraża bezradność wobec sytuacji, jaką jest dla niego przepisywanie dłuższego tekstu. Uczeń rezygnuje wtedy z przepisywania na rzecz pozorowania tej czynności ( zał. 3 - rys. 13. ).

Pokonanie barier utrudniających czynność pisania wymaga od dziecka wielu długotrwałych i żmudnych ćwiczeń. Dużą rolę odgrywać powinien też nauczyciel, który ma przede wszystkim ocalić motywację ucznia do pracy nad usprawnieniem techniki pisania. Nauczyciel powinien powiedzieć dziecku, że godzi się z jego trudnością i ogranicza ilość stawianych mu wymagań, np. rezygnuje z warunku estetycznego pisma, ale podtrzymuje warunek jego czytelności. Gdy pismo dysgraficzne jest nieczytelne, a tak się często zdarza, nauczyciel powinien poprosić ucznia o odczytanie pracy i przy ocenianiu wziąć pod uwagę jej zawartość treściową. Inne możliwości to zaproponowanie uczniowi używania ołówka lub flamastra, o ile mu tak wygodniej, zeszytu w kratkę, zamiast w linie, posługiwanie się literami drukowanymi. Kolejna propozycja dotyczy referatów i dłuższych wypracowań - uczeń przekazuje nauczycielowi dwie wersje pracy- oryginalną i kopię sporządzoną przez osobę piszącą czytelnie. Jeżeli przyjmiemy, że pismo jest tylko narzędziem wyrażania myśli, uczeń może z tych propozycji skorzystać.

Przezwyciężanie trudności w czytaniu i pisaniu o charakterze dyslektycznym, dysortograficznym i dysgraficznym wymaga zastosowania specjalnych zabiegów i środków oraz doboru odpowiednich metod postępowania.

Różnice indywidualne między uczniami wypływają nie tylko z odmiennego globalnego poziomu rozwoju psychofizycznego, ale także mogą być spowodowane znacznymi dysharmoniami w poziomie rozwoju poszczególnych sfer osobowości oraz funkcji psychicznych. Dlatego każde dziecko wymaga odmiennego oddziaływania nauczyciela. Niemożliwe jest dokonanie jednoznacznego podziału uczniów w klasie na lepiej i gorzej rozwiniętych, gdyż w zależności od tego, jaką sferę rozwoju będziemy rozpatrywać, dziecko znajdzie się w odmiennie zaklasyfikowanej grupie, np. uczeń opóźniony w rozwoju umysłowym niekiedy przewyższa swoich rówieśników pod względem praktycznej umiejętności radzenia sobie w życiu, czy uczeń niezdolny manualnie może górować nad innymi dobrym rozwojem mowy i myślenia abstrakcyjnego. Toteż nauczyciela- dobrego dydaktyka i wychowawcę cechować powinna wnikliwość diagnostyczna oparta na wiedzy pedagogicznej i psychologicznej, wzbogaconej doświadczeniem. Niezbędna jest w związku z tym planowana i systematyczna obserwacja poszczególnych uczniów. Podczas obserwacji dzieci z trudnościami w czytaniu i pisaniu nauczyciele powinni korzystać też z konsultacji reedukatorów, prowadzących zajęcia z dziećmi dyslektycznymi, zaś trudniejsze przypadki kierować do badań psychologicznych, by uniknąć błędów. Wczesne ujawnienie trudności dziecka, stwarza mu szansę szybszego wyrównania braków, pod warunkiem, że praca z dzieckiem będzie przebiegała właściwie. Sformułowanie na podstawie powierzchownego rozeznania nauczyciela równie powierzchownych wskazówek dla dziecka i rodziców nie tylko nie daje efektów pozytywnych, ale może nawet zaszkodzić. Najczęściej są to rady, by dziecko jak najwięcej czytało głośno, przepisywało oraz pisało dyktanda. Tymczasem dziecko czytające słabo, przeżywa upokorzenie, słysząc swoje "dukanie", czytanie staje się dla niego karą. Zmuszanie takiego dziecka do czytania na głos przedłuża u niego i utrwala złe nawyki w wybrzmiewaniu głosek, powoduje spowolnienie i zwężenie zakresu ruchów gałki ocznej. Powstaje błędne koło współgrania niewłaściwych mechanizmów psychicznych i fizjologicznych, które potem nieraz przez długie lata nie pozwolą dziecku nabyć wprawy w szybkim czytaniu ze zrozumieniem.

Również zalecanie wielokrotnego przepisywania może spowodować fatalne skutki. Przepisując teksty, dzieci z omawianymi zaburzeniami są dodatkowo zmuszane do pracy, do której nie zostały przygotowane na poziomie elementarnym. Niezależnie od wysiłku wkładanego w tę pracę, są z reguły ganione za jej efekt, czyli brzydkie pismo lub bardzo wolne tempo pracy. U dziecka , którego uwaga zbyt długo koncentruje się na stronie graficznej pisma, szczególnie łatwo dochodzi do omyłek i błędów ortograficznych. Mechaniczne przepisywanie staje się też okazją do powstania nawyków błędnego pisania. Podobnie niebezpieczne dla dzieci dyslektycznych okazuje się pisanie ze słuchu. Jedyna jego dopuszczalna forma polega na tym, że osoba dyktująca bacznie obserwuje rękę ucznia i przerywa mu natychmiast, gdy ruch ręki wskazuje, że uczeń zamierza napisać niewłaściwą literę. W przeciwnym razie dziecko popełnia wiele błędów i zamiast ugruntować nawyki poprawnego pisania, jest coraz bardziej zdezorientowane.

Podstawą planowania poczynań dydaktycznych z dziećmi wykazującymi trudności w czytaniu i pisaniu jest dokładna kontrola wyników nauczania. Konieczne jest okresowe stosowanie indywidualnych sprawdzianów czytania i pisania . Pomocny może okazać się arkusz obserwacyjny ucznia z trudnościami w nauce czytania i pisania (zał. 4 )

ZASADY POSTĘPOWANIA Z DZIECKIEM DYSLEKTYCZNYM

Zadaniem nauczyciela wobec dziecka dyslektycznego jest realizacja dwóch równorzędnych celów :
1. nauczenie poprawnego czytania i pisania
2. niedopuszczenie do tego, aby dziecko dotkliwie czuło swoją nieporadność i zniechęciło się do nauki.
Każdorazowo przy wprowadzaniu nowego materiału konieczne jest umożliwienie uczniom dyslektycznym wielokrotnych i różnorodnych ćwiczeń, aby angażowały kilka analizatorów. Równolegle do prowadzenia w odpowiedni sposób procesu dydaktycznego, nauczyciel powinien podejmować odpowiednie zabiegi wychowawcze.
Okazywanie dziecku życzliwości i akcentowanie wobec klasy jego osiągnięć oraz uczenie pozostałych uczniów koleżeńskiego stosunku- to podstawowe poczynania mające jednocześnie walor leczniczy, zapobiegający powstawaniu zaburzeń emocjonalnych.

METODY PRACY Z DZIECKIEM DYSLEKTYCZNYM

W początkowym etapie nauki warto utrwalać znajomość liter, "pisząc" je palcem na ciele dziecka (najlepiej na plecach ), bowiem dotyk jest znakomitą metodą utrwalania.
Dziecko powinno odgadywać, jakie to litery. Ta metoda z powodzeniem może być stosowana również podczas ćwiczeń w domu.

Skuteczne jest także mnemotechniczne zapamiętywanie liter często ze sobą mylonych, np. b można wpisać w rysunek brzuchatej postaci- wówczas element pionowy litery będzie kojarzony z plecami, a element wypukły z brzuchem.

Ostatnio rozgłos zyskała technika zalecająca zakładanie przez dyslektyka do czytania okularów o kolorowych, pastelowych szkłach. Zbadano, że złagodzenie kontrastu między bielą kartki a czernią druku przynosi pozytywny, łagodzący efekt. Można też przykryć tekst kolorową, przezroczystą folią- efekt będzie ten sam.
Mnemotechika jest również metodą niezwykle skuteczną w dysortografii, przy tym jest atrakcyjna i łatwa do zastosowania przez ucznia. Najprostsze i najskuteczniejsze jest skojarzenie cech desygnatu z jego zapisem literowym, np.

róża - słowo "kolczaste", a więc muszą być kolce przy "ó", "ż"

Niezastąpione w nauce ortografii są wierszyki, przy czym należy pamiętać, że aby wiersz spełnił swoją rolę, musi się odnosić do jednego typu trudności, np. na "ż"
mężny mąż
krąży wciąż
dzierżąc wąż
Im większy w nich ładunek emocji i nonsensu oraz humoru, tym lepiej wyrazy zostaną przez dziecko przyswojone.

Można też grupować wyrazy wg pewnych kategorii, np. wyrazy hałaśliwe - huk, hałas, harmider..; pisownia "nie" - czasowniki nie cierpią "nie', bo są pracowite ( nazywają czynności), dlatego piszemy je osobno.

WSPÓŁPRACA Z RODZICAMI

Na ogół rodzice nie mają dostatecznego przygotowania i są zbyt niecierpliwi, aby móc systematycznie pomagać w nauce dziecku z trudnościami. Powinni natomiast otrzymać wyjaśnienie, na czym polegają trudności ich dziecka oraz otrzymać wskazówki dotyczące organizowania pomocy dla niego, a przede wszystkim ostrzeżenie przed stosowaniem niewłaściwych metod postępowania z dzieckiem.Wskazówki powinny dotyczyć zapewnienia dziecku odpowiedniego trybu życia, ze szczególnym uwzględnieniem wartościowego wypoczynku oraz pory, czasu trwania i warunków nauki domowej.



[img]http://www.publikacje.edu.pl/materialy/dodatki/67d.gif[/url]

ZAŁĄCZNIK 4
Arkusz obserwacyjny ucznia z trudnościami w nauce czytania i pisania :
http://www.publikacje.edu.pl/publikacje.php?nr=67

LITERATURA UŁATWIAJĄCA PRACĘ Z DZIECKIEM Z TRUDNOŚCIAMI W NAUCE CZYTANIA I PISANIA

1. B. Zakrzewska : Litery trudne i nietrudne. WSiP, Warszawa 1999
2. B. Zakrzewska : Moje dziecko źle czyta i pisze. WSiP, Warszawa 1999
3. B. Zakrzewska : Jeszcze potrenujemy. WSiP , Warszawa 1999
4. B. Zakrzewska : Czytanie to radość. WSiP , Warszawa 1999
5. B. Zakrzwska : Ortografia- twój sukces. WSiP , Warszawa 2000
6. B. Zakrzewska : I Ty będziesz dobrze czytać. WSiP , Warszawa 2000
7. B. Zakrzewaska : I Ty będziesz dobrze pisać. WSiP, Warszawa 2000
8. B. Zakrzewska : Trudności w czytaniu i pisaniu. Modele ćwiczeń. WSiP, Warszawa 1996
9. E. Kujawa, M. Kurzyna : Reedukacja dzieci z trudnościami w czytaniu i pisaniu. WSiP, Warszawa 1994
10. J. Mickiewicz : Ćwiczenia ułatwiające naukę czytania i pisania. TNOiK , Toruń 1997
11. K. Grabałowska, J. Jastrząb : Ćwiczenia w czytaniu i pisaniu. Poradnik metodyczny do terapii dzieci dyslektycznych. TNOiK , Toruń 1996
12. A. Rentflejsz- Kuczyk : Jak pomóc dziecku dyslektycznemu? Poradnik dla nauczycieli i rodziców. Wydawnictwo JUKA , Warszawa 1999

BIBLIOGRAFIA

1. A. Balejko: Jak pokonać trudności w mówieniu, czytaniu i pisaniu. Białystok, 1999
2. H. Pętlewska: Przezwyciężanie trudności w czytaniu i pisaniu. Oficyna Wydawnicza "Impuls", Kraków 1998
3. A. Rentflejsz-Kuczyk: Jak pomóc dziecku dyslektycznemu? Poradnik dla nauczycieli i rodziców. Wydawnictwo JUKA, Warszawa 1999
4. B. Sawa: Jeżeli dziecko źle czyta i pisze. WSiP, Warszawa 1997
5. H. Wasyluk: Praca wyrównawcza z dziećmi mającymi trudności w czytaniu i pisaniu. Poradnik dla nauczyciela-reedukatora. WSiP, Warszawa 1978

mgr Beata Szałkowska
ZSP Górki Wielkie
 



Dyktanda dla szkoły podstawowej
Dyktanda z uśmiechem
dywan do zabawy w piratow
Dyktanda i zabawy ortograficzne klasa
Dyktanda i zabawy ortograficzne klasa 4
DYKTANDA I ZABAWY ORTOGRAFICZNE 1
dyscyplinarne w okresie
Dysk SATA SAMSUNG Spin
dylewskie wzgorza hotel dr ireny eris
dzialalnosci gospodarczej 2004 r
Dysk Seagate Momentus 2
DX Century Club
działalności gospodarczej zamknie
Dywizjon 303 Arkady Fiedler
  • id eventow
  • download little fighter alpha
  • rzuciB3bym to wszystko interpretacja wiersza
  • bmw sauber f1 team warszawa 15 03 2007
  • cym otworzyc xls
  • goralskie zyczenia milosne
  • B6ciB1gnB1E6 zegar analogowy do noki 6131
  • tanie wypozyczalnie sukien slubnych
  • co zostawiE6 w mieszkaniu przy sprzedaBFy